Pol­ska po­win­na utrzy­mać obec­ną atrak­cyj­ność in­we­sty­cyj­ną w ro­ku 2012 – to wnio­sek z wtor­ko­wej kon­fe­ren­cji „Why Po­land" zor­ga­ni­zo­wa­nej przez Pol­ską Agen­cję In­for­ma­cji i In­we­sty­cji Za­gra­nicz­nych (PAIIZ) oraz PwC. – Nie­wy­klu­czo­ne, że mi­mo pro­ble­mów go­spo­dar­czych Eu­ro­py zdo­ła­my na­szą atrak­cyj­ność wo­bec naj­waż­niej­szych kon­ku­ren­tów z re­gio­nu jesz­cze po­więk­szyć– twier­dzi pre­zes PAIIZ Sła­wo­mir Maj­man.

Agen­cja, któ­ra od po­cząt­ku ro­ku do wczo­raj sfi­na­li­zo­wa­ła 51 in­we­sty­cji o war­to­ści 1,135 mld eu­ro, po­pra­wi­ła ubie­gło­rocz­ną wiel­kość na­kła­dów o 87 proc. Wy­nik bę­dzie jesz­cze lep­szy, bo przed koń­cem grud­nia ma­ją być za­mknię­te trzy ko­lej­ne pro­jek­ty. In­we­sto­rzy z USA oraz Eu­ro­py Za­chod­niej wstęp­nie obie­ca­li za­in­we­sto­wać ok. 300 mln zł. Licz­ba za­de­kla­ro­wa­nych no­wych miejsc pra­cy we wszyst­kich te­go­rocz­nych in­we­sty­cjach prze­kra­cza 10,1 tys.

W przy­szłym ro­ku naj­więk­szym do­staw­cą ka­pi­ta­łu, po­dob­nie jak w tym, bę­dą USA. Do tej po­ry sku­mu­lo­wa­na war­tość ame­ry­kań­skich in­we­sty­cji prze­kro­czy­ła 12 mld dol.

17,2 mld euro


warte były zagraniczne inwestycje w Polsce w najlepszym do tej pory 2007 r.

Ame­ry­ka­nie bę­dą in­we­sto­wać zwłasz­cza w pro­duk­cję prze­my­sło­wą, fi­nan­se i ubez­pie­cze­nia oraz no­wo­cze­sne usłu­gi dla biz­ne­su ty­pu BPO. We­dług Ame­ry­kań­skiej Izby Han­dlo­wej w Pol­sce 98 proc. in­we­sto­rów zza oceanu po­zy­tyw­nie oce­nia pol­ską lo­ka­li­za­cję swych przed­się­wzięć.

Tak­że te­go­rocz­ne ba­da­nie atrak­cyj­no­ści in­we­sty­cyj­nej Pol­ski wśród zrze­szo­nych w Pol­sko-Nie­miec­kiej Izbie Prze­my­sło­wo Han­dlo­wej (AHK) in­we­sto­rów nie­miec­kich dzia­ła­ją­cych w na­szym kra­ju po­twier­dza, że Pol­ska to wciąż atrak­cyj­na lo­ka­li­za­cja dla nie­miec­kie­go ka­pi­ta­łu. Obec­nie war­tość sku­mu­lo­wa­nych nie­miec­kich in­we­sty­cji w Pol­sce prze­kra­cza 20 mld eu­ro. Zna­czą­cą ro­lę od­gry­wa­ją re­in­we­sto­wa­ne zy­ski. – To istot­ny mier­nik za­ufa­nia in­we­sto­rów do kra­ju lo­ka­li­za­cji in­we­sty­cji – twier­dzi dy­rek­tor ge­ne­ral­ny AHK Mi­cha­el Kern.

W przy­szłym ro­ku moż­na ocze­ki­wać więk­sze­go na­pły­wu in­we­sty­cji z Wiel­kiej Bry­ta­nii. – Wła­śnie roz­ma­wia­łem z fir­ma­mi bu­dow­la­ny­mi z Ło­dzi i Wro­cła­wia: sa­me są za­sko­czo­ne licz­bą za­py­tań bry­tyj­skich in­we­sto­rów za­in­te­re­so­wa­nych bu­do­wą lub roz­bu­do­wą za­kła­dów w Pol­sce – po­wie­dział „Rz" dy­rek­tor pro­gra­mo­wy Bri­tish Po­lish Cham­ber of Com­mer­ce (BPCC) Mi­cha­el Dem­bin­ski. We­dług BBPC naj­sil­niej­szym ma­gne­sem przy­cią­ga­ją­cym bry­tyj­skich in­we­sto­rów jest sła­by zło­ty. Za fun­ta trze­ba za­pła­cić te­raz 5,37 zł, pod­czas gdy rok te­mu kurs wy­mia­ny utrzy­my­wał się na sta­bil­nym po­zio­mie 4,8 – 4,9 zł. Ko­lej­nym ar­gu­men­tem ma­ją być nie­złe na tle Eu­ro­py per­spek­ty­wy wzro­stu go­spo­dar­cze­go. – Ta­kich w kra­jach za­chod­nich in­we­sto­rom dziś bra­ku­je – twier­dzi Dem­bin­ski.

Do tej po­ry ska­la in­we­sty­cji z Wiel­kiej Bry­ta­nii mo­że roz­cza­ro­wy­wać. W ran­kin­gu PAIIZ kraj ten, bę­dą­cy dru­gim po USA glo­bal­nym do­star­czy­cie­lem ka­pi­ta­łu in­we­sty­cyj­ne­go, zaj­mu­je do­pie­ro siód­me miej­sce pod wzglę­dem licz­by sfi­na­li­zo­wa­nych w tym ro­ku umów. Co praw­da licz­ba ne­go­cjo­wa­nych obec­nie pro­jek­tów bry­tyj­skich (17) jest więk­sza niż w tym sa­mym cza­sie przed ro­kiem (14),  ale jak na po­ten­cjał Wiel­kiej Bry­ta­nii to ma­ło. Bra­ku­je zwłasz­cza ma­łych przed­się­biorstw, któ­re są znie­chę­ca­ne przez ba­rie­ry biu­ro­kra­tycz­ne. – Dla wła­ści­cie­li, któ­rzy czę­sto sa­mi za­ła­twia­ją for­mal­no­ści, to szok kul­tu­ro­wy – twier­dzi Dem­bin­ski.

Biu­ro­kra­cja obok in­fra­struk­tu­ry i ma­ło sta­bil­ne­go sys­te­mu po­dat­ko­we­go po­zo­sta­nie w przy­szłym ro­ku jed­ną z naj­waż­niej­szych ba­rier in­we­sty­cyj­nych. Pro­blem dla in­we­sto­rów stanowią tak­że prze­pi­sy pol­skie­go pra­wa pra­cy. – Fir­my wcho­dzą­ce do Pol­ski wska­zu­ją, że są one nie­do­sto­so­wa­ne do pol­skiej go­spo­dar­ki – za­zna­cza Pa­weł Ty­men­dorf z kan­ce­la­rii Py­tlak Ty­men­dorf, któ­ra prze­pro­wa­dza­ła ba­da­nia na­stro­jów firm in­we­stu­ją­cych w Pol­sce. Zdaniem przed­sta­wi­ciela jed­nej z nich – fir­my z USA – pol­skie pra­wo pra­cy jest osa­dzo­ne w daw­nej rze­czy­wi­sto­ści – jak po­wie­dział – „fa­brycz­nej". – Nie pa­su­je do re­aliów, w któ­rych mu­szą dzia­łać no­wo­cze­sne przed­się­bior­stwa – do­dał Ty­men­dorf.

In­ne­go ty­pu prze­szko­dy na­po­ty­ka­ją in­we­sto­rzy z Taj­wa­nu. Go­spo­dar­ka te­go kra­ju w 2010 ro­ku roz­wi­ja­ła się w tem­pie 10,8 proc., prze­ga­nia­jąc kon­ty­nen­tal­ne Chi­ny, a te­raz zo­sta­ła uzna­na za szó­stą na świe­cie pod wzglę­dem kon­ku­ren­cyj­no­ści. – Taj­wań­ski biz­nes był­by za­in­te­re­so­wa­ny współ­pra­cą z Pol­ską. Ale ba­rie­rą, któ­rej nie mo­że­my po­ko­nać od kil­ku­na­stu lat, jest umo­wa o uni­ka­niu po­dwój­ne­go opo­dat­ko­wa­nia – mó­wił „Rz" En Tse Liu, szef de­par­ta­men­tu Eu­ro­py w taj­wań­skim MSZ.

Atrakcyjność Polski będzie w 2012 roku wspierał nowy rządowy program grantów. Sposób ich przyznawania jest prostszy niż rok temu.

Globalne inwestycje

Sytuacja zaczyna się pogarszać

Za­gra­nicz­nych in­we­sty­cji na świe­cie jesz­cze przy­by­wa. We­dług oenzetowskiej agen­dy ds. han­dlu i roz­wo­ju UNCTAD po 5-pro­cen­to­wym ubie­gło­rocz­nym wzro­ście glo­bal­ny na­pływ w I połowie 2011 ro­ku wzrósł do 720,7 mld dol., tj. o 2 proc. w stosunku do dru­giej po­ło­wy ro­ku 2010. Ale sy­tu­acja się po­gar­sza. Za­wi­ro­wa­nia na ryn­kach fi­nan­so­wych już znie­chę­ca­ją fir­my do trans­gra­nicz­nej ak­tyw­no­ści. Prze­szło po­ło­wę obec­ne­go na­pły­wu glo­bal­nych in­we­sty­cji wchło­nę­ły w pierw­szej po­ło­wie ro­ku go­spo­dar­ki roz­wi­ja­ją­ce się. Tak­że trans­na­ro­do­we kor­po­ra­cje wy­bie­ra­ły te wła­śnie ryn­ki ja­ko cel swo­jej eks­pan­sji. Ma­gne­sem był ich moc­ny wzrost go­spo­dar­czy. Na­pływ in­we­sty­cji do Chin oraz In­dii wzrósł o bli­sko jed­ną pią­tą. Z ko­lei na­pływ FDI do kra­jów roz­wi­nię­tych zma­lał od stycz­nia do koń­ca czerw­ca o 4 proc. w po­rów­na­niu do okre­su li­piec – gru­dzień ro­ku 2010. Naj­wię­cej stra­ci­ły USA: war­tość FDI zma­la­ła ze 145 mld dol. w I po­ło­wie ro­ku 2010 do 74,3 mld dol. w I po­ło­wie ro­ku 2011.

Le­piej by­ło w Eu­ro­pie, któ­ra od­no­to­wa­ła prze­szło 15-pro­cen­to­wy wzrost – z 197,3 mld dol. do 227,3 mld dol. Jed­nak­że wy­ni­ki po­szcze­gól­nych kra­jów moc­no się róż­ni­ły: gdy np. Fran­cja oraz Niem­cy no­to­wa­ły spa­dek za­in­te­re­so­wa­nia ze stro­ny in­we­sto­rów, Ir­lan­dia moc­no zy­ski­wa­ła.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora a.wozniak@rp.pl