Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju opublikował korektę majowych prognoz ekonomicznych. Wynika z nich, że tempo wzrostu PKB?w całym regionie Europy Środkowej i Wschodniej spadnie z 4,6 proc. w 2011 do 2,7 proc. w tym roku, a potem nieco wzrośnie – do 3,2 proc. w 2013.
– Nie ma co się łudzić, nikt nie jest całkowicie odpory na głęboki kryzys w strefie euro – mówi „Rz" Alex Lehmann, starszy ekonomista w EBOR, jeden z autorów raportu. Najbardziej ucierpią kraje południa Europy. Przy tym warto zwrócić uwagę, że spadające ceny surowców jeszcze w pełni nie są odczuwalne dla takich krajów, jak np. Rosja.
Ekonomista EBOR podkreśla, że Polska i Słowacja nie przestają pozytywnie zaskakiwać analityków. To dwa jasne punkty na naszej mapie. – Dla obydwu tych krajów podnieśliśmy nasze majowe prognozy wzrostu PKB na ten rok. Jednak 2013 będzie trudniejszy – ostrzega Lehmann. Jego zdaniem w przypadku Polski cały czas widoczne są korzyści przyjaznego klimatu dla inwestycji zagranicznych oraz wyjątkowa odporność gospodarki na niekorzystne bodźce z zewnątrz.
– W I połowie roku nadal widać było silny popyt wewnętrzny. Chociaż mamy w EBOR świadomość, że ten wzrost szybko zostanie ograniczony oszczędnościami państwa, które znacząco zmniejsza wydatki. Już widać efekty korekt w transferach finansowych na cele społeczne – mówi.
W raporcie ekonomiści EBOR podkreślają stabilność naszego sektora bankowego. „Polska i Słowacja to dwa kraje, w których nie widać spowolnienia akcji kredytowej i to w sytuacji, kiedy ewidentnie kapitał odpływa z rynków Europy Środkowej i Wschodniej".
Niekorzystne zmiany będą zauważalne w przyszłym roku, zwłaszcza w Polsce, której gospodarka jest silnie związana np. w Niemcami. – Ostrzeżenie Moody's dla Niemiec w postaci zmiany perspektywy ratingu na negatywną to bardzo niedobra wiadomość dla Polski, bo firmy z waszego kraju bardzo często są dostawcami firm niemieckich. Z tym samych powodów obniżyliśmy prognozy dla Słowacji – tłumaczy Alex Lehmann.
EBOR w swojej korekcie prognoz nie wyklucza ogłoszenia niewypłacalności przez niektóre europejskie banki oraz szybkiego wycofywania przez zachodnie instytucje finansowe kapitału z naszego regionu. „Taki scenariusz może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji w Europie Środkowej i Wschodniej, z wyschnięciem rynków kredytowych i recesją włącznie" – czytamy w raporcie.
Ministerstwo skupuje obligacje
Ministerstwo Finansów poinformowało, że za środki zgromadzone na swoim rachunku wykupi zapadające dziś obligacje złotowe o wartości 14,3 mld zł. Dzięki tej operacji nastąpi czasowy spadek długu publicznego. Podobna operacja została przeprowadzona w kwietniu, wówczas dług Skarbu Państwa spadł nominalnie o 8,3 mld zł. – To standardowa operacja z dziedziny zarządzania długiem publicznym. Resort finansów ma poduszkę finansową i z niej finansuje takie płatności. Teraz dług publiczny spadnie, ale kolejne emisje zwiększą go ponownie. Całe szczęście, że wszystko dokonuje się przy wciąż niskim oprocentowaniu polskich papierów skarbowych – ocenia Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.
—zuza