Reklama

BlackRock korzystał z niepublicznych informacji

BlackRock, największa na świecie firma zarządzająca funduszami, pod presją prokuratury zgodził się nie wykorzystywać więcej specjalnego programu za pomocą którego pozyskiwał niepubliczne informacje na których chciał zarabiać pieniądze wyprzedzając ruchy konkurencji.

Publikacja: 09.01.2014 11:20

Program ten służył do sondowania opinii analityków na całym świecie a został opracowany przez Scientific Active Equities (SAE), grupę inwestycyjną funkcjonującą w  Barclays Global Investors, który został kupiony przez BlackRock cztery lata temu.

Nowojorski prokurator generalny Eric Schneiderman w wyniku dochodzenia stwierdził, że program został opracowany w taki sposób by wychwytywał cos więcej niż opublikowane już  opinie analityków, włącznie z nie ujawnionym publicznie nastawieniem ekspertów, co mogło być wykorzystywane w transakcjach rynkowych zanim inwestorzy zareagowali na nowe raporty analityków i zmianę rekomendacji.

BlackRock, jak się okazało, działał niezgodnie z  tzw Martin Act, który ma już prawie 100-letnią tradycję i daje nowojorskiej prokuraturze szerokie uprawnienia w ściganiu przestępstw finansowych. BlackRock pokryje koszty śledztwa wynoszące 400 tys. dolarów.

BlackRock jest  wierny funkcjonowaniu  według najwyższych standardów etycznych - zapewnia Brian Beades, rzecznik firmy przypominając, że sondaż wystartował  zanim Barclays Global Investors  został przejęty przez nowojorskiego giganta, a postanowiono go zaniechać aby uniknąć  „nawet pozoru jakichkolwiek nieprawidłowości".

W wewnętrznym dokumencie  Scientific  Active Equity, która ma aktywa o wartości  ponad 80 miliardów dolarów niedwuznacznie stwierdza się, że sukces tego programu zależał  w pewnym stopniu  „od gotowości analityków podzielenia się z nami wyprzedzającą informacją".  Sondaż wystartował w 2003 r.

Reklama
Reklama

BlackRock wprawdzie zapewniał, że korzystał tylko z publicznie dostępnych informacji, ale Schneiderman stwierdził, że czas przeprowadzania sondaży, a także formułowane pytania umożliwiały mu zdobycie niepublicznej wiedzy o nastrojach analityków. Z ustaleń prokuratury wynika także, że domy maklerskie udzielały odpowiedzi na pytania SAE chociaż mogły niechętnie służyć taką pomocą  mniejszym inwestorom. Jeden z pracowników oświadczył, że „oczywistą choć  milczącą zachętą dla większości maklerów jest to, iż BGI ma wielki udział w wynagrodzeniu i dla analityków byłoby lepiej, gdyby odpowiedzieli na ankietę tak dużego klienta". SAE odwdzięczała się im lepszymi ocenami w finansowych rankingach.

Finanse
Hassett ostro o raporcie Fed: „Najgorsza analiza w historii”. Spór o koszty ceł Trumpa
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Finanse
Setki ton złota w rezerwach NBP. Ile ich jest i gdzie się znajdują? Nowe dane
Finanse
BLIK trafi na giełdę? Spółka ma ambicje stać się podwójnym jednorożcem
Finanse
To byłby spektakularny debiut. Blik może wejść na giełdę
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama