Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy rozważają jak powinny zareagować na pogłębiający się kryzys na Ukrainie, a stopy na rosyjskim rynku międzybankowym podskoczyły do najwyższego poziomu od pięciu lat ograniczając dostępność kredytu i hamując wzrost gospodarki, twierdzą eksperci Allianz Investments.

- Koszt zaciągania pożyczek w rublu jest najskuteczniejszą sankcją dla rosyjskiej gospodarki - wskazuje Oleg Popow, współzarządzający aktywami o wartości 1 miliarda dolarów  w firmie asset management z grupy Allianz SE, największego ubezpieczyciela w Europie. - To dotyka każdego - przekonuje.

Stopa MosPrime, którą płacą sobie banki za jednodniowe pożyczki 29 kwietnia osiągnęła poziom 8,81 proc., a jeszcze pod koniec lutego, zanim Rosja anektowała Krym,  było to 6,5 proc. Podobna stopa na polskim rynku międzybankowym  wynosiła 2,6 proc. wobec 2,58 w lutym.

Pogłębiający się kryzys na Ukrainie przyspieszył ucieczkę kapitału w pierwszym kwartale do 50,6 miliarda dolarów, a wyższe oprocentowanie tego odpływu nie powstrzyma, a jednocześnie pogorszy kondycję rosyjskiej  gospodarki, argumentuje Popow.

We wtorek rubl zyskał 0,7 proc. do dolara, a od podwyżki stóp procentowych przez Bank Rosji wzmocnił się o 1,2 proc. ograniczając tegoroczne straty do 7,2 proc. Jest on trzecią najgorszą walutą  wśród 24 państw wschodzących po argentyńskim i chilijskim peso.

Ostrych sankcji nie będzie? Rosja ma sprzymierzeńców w Unii