Instytucje poproszone w maju przez Izbę Cywilną Sądu Najwyższego o przedstawienie stanowisk w sprawie hipotek frankowych już przesłały je sędziom.

Sprzeczne stanowiska

Opinie Komisji Nadzoru Finansowego i Narodowego Banku Polskiego mają charakter bardziej ekonomiczny i nie są korzystne dla frankowiczów. Z kolei sta-nowiska rzecznika praw obywatelskich i rzecznika finansowego zawierają więcej odniesień prawnych i wyraźnie sprzyjają kredytobiorcom frankowym.

Które argumenty – prawne czy ekonomiczne – w większym stopniu przemówią do sędziów Izby Cywilnej? – Decyzję o tym, czy i w jakim stopniu uwzględnić stanowiska przesłane do Sądu Najwyższego, będzie podejmować skład orzekający i jakiekolwiek spekulacje w tej mierze z mojej strony byłyby nie na miejscu – ucina Aleksander Stępkowski, sędzia i rzecznik prasowy Sądu Najwyższego.

NBP w swoim stanowisku wskazuje, że tabele kursowe (kwestionują je frankowicze) są „w obrocie gospodarczym powszechnie stosowane, a banki są prawnie zobowiązane do ogłaszania w sposób ogólnie dostępny stosowanych kursów walutowych". Zwraca uwagę, że główną przyczyną wzrostu obciążeń frankowi-czów był duży wzrost kursu CHF/PLN, czasem nawet o 100 proc., a stosowane w umowach tzw. klauzule przeliczeniowe nie miały na to zasadniczego wpływu.

Bank centralny opowiada się za zastąpieniem kursów opisanych w umowach średnim kursem NBP. „Jeżeli kwestionowany jest tylko określony w umowie sposób ustalania kursów walutowych na potrzeby umowy (stosowanie przez bank tzw. tabeli kursowych), a nie powiązanie kapitału i rat kredytu z kursem waluty obcej per se, to takie rozstrzygnięcie wydaje się uzasadnione i proporcjonalne" – argumentuje NBP, podkreślając, że pozwoliłoby to utrzymać umowę i eliminować tylko wadliwe postanowienie dotyczące sposobu ustalenia kursu. „Mechanizm ustalania kursu średniego NBP jest transparentny i niezależny od działań kredytodawców, a informacja o wartości tego kursu jest łatwo dostępna dla kredytodawców" – dodaje NBP, choć zaznacza, że nie wiadomo, czy będzie to prawnie możliwe. To byłoby dla banków najmniej kosztowne rozwiązanie (a dla frankowiczów najmniej korzystne). Kosztowałoby ok. 9 mld zł. Ugody to koszt rzędu 40 mld zł, a unieważnienia umów to 80–100 mld zł. NBP, podobnie jak KNF, ocenia, że z ekonomicznego punktu widzenia przysługuje wynagrodze-nie za udostępnienie na określony czas kapitału w razie unieważnienia umowy.

Zupełnie odmienne stanowiska w tych sprawach mają rzecznik finansowy i rzecznik praw obywatelskich. W ocenie RF takie żądania pozostają sprzeczne z prawem Unii Europejskiej, czyli dyrektywą 93/13, i nie znajdują podstaw w polskich przepisach. Przyjęcie odmiennego stanowiska spowodowałoby powstanie sytuacji, w której bank stosujący niedozwolone postanowienia umowne uzyskałby korzyść kosztem konsumenta, zamiast ponieść negatywne konsekwencje stosowania klauzul niedozwolonych – ocenia RF.

Ze stanowisk RF i RPO wynika, że banki nie mają co liczyć na zastąpienie klauzul niedozwolonych średnim kursem NBP, co byłoby dla branży bardzo korzyst-nym rozwiązaniem. RF uważa, że co prawda co do zasady możliwe byłoby uzupełnienie luki powstałej w umowie po usunięciu postanowienia niedozwolonego przepisem dyspozytywnym, jednak takiego przepisu, mogącego mieć zastosowanie w sprawach hipotek walutowych, nie znajduje w prawie polskim.

Kolejne posiedzenie we wrześniu?

Banki i frankowicze z niecierpliwością czekają na uchwałę Sądu Najwyższego. Pierwotnie miała zostać podjęta w połowie marca, później termin przenoszono na kwiecień i maj. Sędziowie zdecydowali 11 maja o kolejnym odroczeniu posiedzenia, tym razem nie wskazali nowego terminu. W połowie czerwca prof. Małgorzata Manowska zapowiedziała, że „na pewno we wrześniu będzie kolejne posiedzenie". Czy to aktualne?

– Pierwsza prezes wróciła dziś dopiero z urlopu, więc jakiekolwiek decyzje co do terminu posiedzenia składu całej Izby Cywilnej SN będą dopiero zapada-ły. Opinia publiczna dowie się o nich niezwłocznie po podpisaniu zarządzenia w tej sprawie – dodaje Stępkowski.