Po tym, jak Parlament Europejski przegłosował dwa rozporządzenia, wdrażające w 25 krajach Unii Europejskiej jednolitą ochronę patentową, środowiska pracodawców postanowiły nie składać broni. Choć najważniejsze decyzje już zapadły, to wciąż nie są one nieodwołalne. Dlatego też organizacje biznesowe postanowiły zaapelować o niewiązanie się przez Polskę porozumieniem o Jednolitym Sądzie Patentowym.
Możliwości są dwie. Pierwsza - rząd nie zgadza się podpisanie umowy międzynarodowej o Jednolitym Sądzie Patentowym. Druga - jeśli rząd jednak porozumienie podpisze - brak ratyfikacji przez polski parlament.
W obu przypadkach, jak wynika z większości analiz ekspertów, unikniemy wówczas obowiązywania na terenie Polski jednolitej ochrony patentowej. - Wówczas mielibyśmy sytuację korzystą. Polscy przedsiębiorcy mogliby korzystać z jednolitej ochrony w innych krajach Unii, ale unijne jednolite patenty nie obowiązywałyby na terytorium Polski - wskazuje Anna Korbela, prezes Polskiej Izby Rzeczników Patentowych. - To dałoby nam czas na ewentualne przygotowanie się i przede wszystkim obserwację, jak ten system funkcjonuje, zwłaszcza, że inne kraje także mają do niego wątpliwości - dodaje Katarzyna Urbańska, prawnik z PKPP Lewiatan.
Zastrzeżeń co do systemu jest dużo. Od przeszło dwóch lat zgłaszają je rzecznicy patentowi, organizacje pozarządowe, naukowcy i eksperci, a także posłowie z sejmowej komisji innowacyjności i nowoczesnych technologii. Podkreślają, że polska gospodarka może na tym sporo stracić. Wraz z wejściem jednolitego patentu liczba patentów w Polsce zwiększy się bowiem nawet o 60 tysięcy rocznie. Polski przedsiębiorca będzie teraz musiał się pilnować, aby żadnego z nich nie naruszyć (w 2010 r. w Polsce obowiązywało 30,5 tys. patentów, w tym 12,3 tys. europejskich).
Nie dość, że zwielokrotni się liczba obowiązujących patentów w naszym kraju, to jeszcze będą one dostępne wyłącznie w obcych językach: angielskim, francuskim lub niemieckim. Jeśli przedsiębiorca będzie chciał sprawdzić, czy nie narusza patentu, sam poniesie koszty specjalistycznego tłumaczenia na język polski (dziś koszty tłumaczenia ponosi firma, występująca o patent w danym kraju).
- Prosty przykład: przedsiębiorca z Belgii chcąc coś opatentować wsiada w pociąg do Paryża i patentuje w sądzie w swoim ojczystym języku. Polski przedsiębiorca będzie musiał sam tłumaczyć całą dokumentację na język polski, a w razie naruszenia patentu odpowiadać w obcym języku sądom zlokalizowanym w innym kraju, co generuje kolejne koszty - wskazuje Piotr Rogowiecki z Pracodawców RP. Tuż przed głosowaniem w PE rozporządzeń wdrażających jednolitą ochronę patentową resort gospodarki ujawnił raport Deloitte (opracowany na zlecenie ministerstwa). Wynika z niego m.in., że koszty spraw sądowych, zakupu licencji, koszty dostosowawcze będą w okresie 20 lat wyższe o 53 mld zł, niż gdyby Polska jednolitego patentu nie przyjmowała.
Polscy politycy coraz bardziej zdają sobie sprawę z konsekwencji jednolitego patentu. Zwłaszcza, że sceptycznie na temat jednolitej ochrony od dawna publicznie wypowiada się wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński. Czy uda się wycofać z niebezpiecznych przepisów? - Jest nadzieja - mówią przedsiębiorcy.