- Jestem i pozostanę podatnikiem we Francji i z tego względu wywiążę się, jak wszyscy Francuzi, z moich obowiązków podatkowych – oświadczył w niedzielę agencji AFP Bernard Arnault. – Nasz kraj musi liczyć na wkład każdego wobec głębokiego kryzysu gospodarczego w warunkach dużych ograniczeń budżetowych – dodał i wyjaśnił, że starania o podwójne obywatelstwo wynikają z powodów osobistych i zostały podjęte kilka miesięcy temu.
Decyzja bogatego Francuza wywołała szok. Prezydent Francois Hollande oświadczył, że Arnault musi ocenić, czym jest staranie się o obywatelstwo innego kraju, bo my jesteśmy dumni z bycia Francuzami.
Powiedział także, że nie będzie wyjątków od stosowania progu 75 proc. od dochodów powyżej miliona euro rocznie. – Trzeba odwołać się do patriotyzmu w tym okresie.
Prezydent wyjaśnił, że proponowany przez niego podatek będzie dotyczyć 2-3 tys. ludzi; wykluczył wyłączenie z niego najbardziej znanych piłkarzy i artystów. – To będzie nadzwyczajny wkład. Wszystkie dochody powyżej miliona euro będą opodatkowane w 75 procentach. Wyjaśnił, że najwyższa stawka będzie obowiązywać przez 2 lata, bo w tym okresie zamierza uzdrowić gospodarkę Francji.
Powody decyzji Arnault
Środki przekazu zaczęły spekulować o powodach starań miliardera. Jedno ze źródeł twierdzi, że decyzja wiąże się z delikatnym projektem inwestycyjnym, który byłby łatwiejszy do zrealizowania, gdyby Arnault miał belgijski paszport. Inny ekspert dodał, że projekt ten wiąże się z belgijskim miliarderem Albertem Frere, przyjacielem i partnerem w biznesie Francuza. Pojawiła się także opinia, że belgijskie obywatelstwo ma ułatwić Arnault uzyskanie obywatelstwa księstwa Monako.
Po zwycięstwie wyborczym Francois Mitterranda w 1981 r. Arnault przeniósł się na trzy lata do USA, wrócił do Francji, gdy socjaliści obrali bardziej konserwatywny kurs w gospodarce. Miliarder nie ukrywał swych sympatii dla Nicolasa Sarkozy.
Reakcje polityków
Tak czy inaczej, posunięcie miliardera zostało ostro skrytykowane przez partie lewicy i prawicowy. Minister finansów, Pierre Moscovici stwierdził, że B. Arnault popełnił błąd, bo uchybił dawaniu przykładu, bo kiedy kieruje się dużą firmą trzeba dawać dobry przykład.
Lider sojuszu sił lewicy, eurodeputowany Jean-Luc Melenchon uznał, że postępowania miliardera złości go i jest upokarzające dla Belgów, dla Francuzów i dla Europejczyków, bo w Europe istnieje całkowita swoboda przepływu kapitałów.
Lewicowy dziennik „Liberation" zamieścił na pierwszej stronie duże zdjęcie Arnault z nagłówkiem : „Zjeżdżaj, bogaty dzwońcu" (Casse-toi, riche con!)
Przywódczyni FN, Marine Le Pen zarzuci mu skandaliczne postępowanie.
Inaczej zareagowali przedstawiciele poprzedniej ekipy. Były premier Francois Fillon potępił głupie decyzje obecnego rządu, prowadzące do przerażających rezultatów. - Głęboko szokuje mnie, że wielki prezes dużego przedsiębiorstwa francuskiego jest zmuszony do takiego postępowania. Ale jeszcze bardziej szokuje mnie ta fala obelg i przemocy –stwierdził F. Fillon.