Federalna Służba Antymonopolowa (FSA) podała, że czterech dostawców rur wielkogabarytowych dla Gazpromu, jest winnych zmowy kartelowej. Uczestniczył w niej też sam koncern.
Dochodzenie wszczęto w 2011 r. po niezapowiedzianej kontroli dokumentacji dostaw rur dla gazowego giganta. Inspektorzy znaleźli wtedy dokumenty potwierdzające, że w latach 2008-2011 producenci rur uzgadniali potrzeby i grafiki dostaw z głównym odbiorcą, czyli Gazpromem. W ten sposób jeszcze przed ogłaszanymi przetargami cztery firmy znały ich warunki i podawały najlepsze oferty.
Kara za taką zmowę wynosi w Rosji od 1 proc. do 15 proc. od wielkości rocznej sprzedaży rur Gazpromowi, czyli jak podliczyła gazeta Wiedomosti – od 78 mln dol. do 1,17 mld dol. Jednak firmy na razie kary nie zapłacą.
„Producenci rur wykazali, że w związku z ustalanymi grafikami, zakłady dostały możliwość planowania inwestycji i rozwoju produkcji. W Rosji powstała nowa gałąź, zakłady zwiększyły asortyment i jakość wyrobów. Powstało też 6000 nowych miejsc pracy, zwiększyły się wpływy podatkowe państwa. Do tego ceny rosyjskich rur są niższe od produkcji zagranicznej" – wyliczyła FSA zalety zmowy.
Ale nie znaczy to, że zostaje ona puszczona w niepamięć.
– Dalsza odmowa działania w oparciu o konkurencję rynkową będzie uważana za poważne naruszenie ustawy o ochronie konkurencji i na winnych zostaną nałożone kary z datą wsteczną – zapowiedział Andriej Cerikowskij, wiceprzewodniczący FSA.
Smaku sprawie dodaje fakt, że spoza dochodzenia wyłączony został największy dostawca rur dla Gazpromu – SETP, należący do dobrych znajomych Władimira Putina – braci Arkadija i Borysa Rotenbergów z St. Petersburga – trenera i sparingpartnera w judo prezydenta.
SETP to pośrednik, który dostarcza rury m.in. do największych inwestycji Gazpromu – Nord i South Stream. Gazprom płaci za nie nawet o 30 proc. drożej niż w wypadku innych producentów. Spółka Rotenbergów zarobiła już na Gazpromie ponad 2,4 mld dol. W dochodzeniu antymonopolowym była świadkiem.