Na ostatniej w tym roku aukcji Ministerstwo Finansów sprzedało papiery skarbowe zapadające za 10 i 15 lat łącznie za niemal 4,5 mld zł. Chętnych na polski dług nie brakowało, popyt przekroczył 5,8 mld zł, ale nie był już tak mocny jak przy poprzednich przetargach.
Inwestorów zniechęciła do zakupów środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o pozostawieniu bez zmian stóp procentowych.
- Na pewno część inwestorów wchodziła na rynek, aby grać na obniżki stóp, czyli krótko mówiąc licząc nie na kupony tylko na wzrost wartości papierów. Ta część prawdopodobnie może się wycofać albo nie będzie napływać – przyznaje Marcin Mazurek, ekonomista mBanku.
Wzrost rentowności widać było już po środowej decyzji RPP. Przykładowo: oprocentowanie obligacji 10-letnich skoczyło do ponad 2,7 proc., przed posiedzeniem Rady było nieznacznie powyżej 2,5 proc.
Zdaniem ekonomistów, to przełomowy moment dla polskiego długu, dlatego każde inne od oczekiwań wyniki gospodarcze mogą powodować nerwowe reakcje inwestorów. Kluczowe będą oczekiwania na dalsze ruchy Rady Polityki Pieniężnej, które bardzo trudno przewidzieć.
- Stopień przewidywalności przyszłych działań RPP jest niski co oznacza, że w przypadku pojawienia się gorszych od oczekiwań odczytów natychmiast pojawia się presja na wzrost cen obligacji – przyznaje Krzysztof Wołowicz, główny ekonomista BPS TFI.
Analitycy nie wierzą w to, że RPP powiedziała ostatnie słowo w sprawie obniżek. - Rynek raczej wróci do oczekiwań na kolejne obniżki stóp, szczególnie jeśli dane pokażą wzrost PKB poniżej 3 proc. i jeszcze niższą inflację – uważa Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.