Czytaj też: [link=http://www.rp.pl/artykul/9131,391572_Zycie_na_potrojnym_zakrecie.html]"Życie na potrójnym zakręcie"[/link]

[b]Urodziłam się ...[/b] w Gdańsku, w latach siedemdziesiątych. Pamiętam dokładnie rodzinną wyprawę na wieś, pomarańczowym małym fiatem, po zakup nielegalnego mięsa na zbliżające się święta Bożego Narodzenia. Niedziela 13 grudnia 1981 roku. Śnieg, zaspy, mróz, wojsko, czołgi, patrole, strach! Strach przed zdemaskowaniem. Moja rodzina zgodnie twierdzi, że mnie tam nie było. Pod opieką sąsiadów czekałam wyglądając przez okno. Doczekałam się.

[b]Studiowałam ...[/b]

W rodzinie lekarskiej od kilku pokoleń zabrałam swoje papiery z medycyny i postanowiłam osiągnąć Coś w życiu samodzielnie. Jeśli chodzi o wykształcenie mam dyplomy dwóch uniwersytetów, w tym magistra sztuki uzyskanego na wydziale reżyserii im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach. [b]

Pierwszy film, który zrobił na mnie wrażenie ...[/b]

To King-Kong. Znowu zima. Ferie w Zakopanem. Płakałam dziecięcymi łzami nad losem wielkiej małpy. Tragizm jest zawsze niezawiniony.

[b] Filmowy kadr/ sekwencja/ bohater/ zdanie, który ostatnio poruszył mnie w kinie ... [/b]

Ostatnio film XXY Lucia Puenzo i zdanie: „To lek homeopatyczny wspomagający odporność na zranienie przez innych ludzi“.

[b]Filmowy kadr ...[/b]

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

W całości film „Dom zły“ Wojtka Smarzowskiego. Poruszył mnie głęboko i paradoksalnie uspokoił. Wiem gdzie się znajduję. Dzięki! Za ten film.

[b]Postanowiłam zostać reżyserem by ...[/b] komentować świat - można na wiele sposobów. Film jest moją doskonałą kompilacją filozofii, psychologii, malarstwa, literatury, gdzie myśl zamienia się w obraz za pomocą wybranych środków. A wszystko na bazie historii ludzkich przeżytych, zaobserwowanych. Gdy rezultatem są, mówiąc oględnie, śmiech lub łzy wywołane u widza - nie znam większej satysfakcji.

[b]Moimi filmowymi mistrzami są:[/b] nie mam konkretnych. Każdy film, który zachwyci jest ważny.

[b]30 minut to dużo czy mało na opowiadanie historii...[/b]

Bardzo lubię ten format. To format literackiego opowiadania. Lubię aż za bardzo. Film trzydziestominutowy traktowany jest u nas jako kino młodego widza, jako wstęp do filmu pełnometrażowego. Nie ma pełnego finansowania i nie ma ujścia dystrybucyjnego. Czas najwyższy wydorośleć. Czuję, że już nie mieszczę się w tym formacie.

[b]Inspiracją do mojego filmy było ...[/b]

To historia rodzinna. Spotkałam tę rodzinę, zobaczyłam i wysłuchałam. Następnie usiadłam i opisałam, nadając tej narracji tok mojej wyobraźni i światopogląd.

[b]Najważniejsze w moim filmie jest ...[/b]

Że mimo, iż czterdziestopięciotronicowy scenariusz musiał ulec degradacji do trzydziestu minut udało mi się poprowadzić satyryczny wydźwięk opowiadania na trudny, bo kontrowersyjny temat. I że widzowie przyjmują tę konwencję. Niektórzy nawet płaczą ze śmiechu. Nie twierdzę, że wszyscy. A komedia to trudny gatunek.

[b]Tytuł mojego filmu rozumiem następująco:[/b]

„Polska Nowela Filmowa“ to tytuł „Bez tytułu“. Mój profesor Filip Bajon mówił nam, jego studentom: „w razie czego pomożesz sobie tytułem“. Nie chciałam tytułem ani pomagać filmowi ani niczego sugerować. Złamałam się jednak przy angielskim tłumaczeniu. „The Brand New Pole“. A więc niech tak będzie. „Całkiem nowy Polak“.

[b]c.d. nastąpi ...[/b]

Mam nadzieję i mam nadzieję, że będzie filmem ważnym, nie tylko dla mnie.

[ramka] Film Doroty Lamparskiej [b]"Polska nowela filmowa"[/b] opowiada o rodzinie, w której na świat przychodzi chłopiec. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że rodzice zamierzają nazwać go Jezusem.

Budzi to ogromne kontrowersje. Dziadkowie namawiają by nazwać wnuka zgodnie z tradycją imieniem przodka, sąsiedzi plotkują po kątach. Przyjaciele zachęcają do zmiany zdania, bo jak tu np. kląć przy Jezusie?

[i] eb [/i] [/ramka]