„HhHh” – dramat o planowanym zamachu na Heydricha w czasie II wojny światowej, oparte na prawdziwych zdarzeniach kryminały o policjantach ścigających gangi narkotykowe i walczących z przestępczością w ubogich dzielnicach Marsylii. Wreszcie nakręcony trzy lata temu „Listopad” o działaniach francuskich służb specjalnych po zamachach terrorystycznych 2015 r. A teraz pokazuje pan „Psa 51”, który jest adaptacją powieści science fiction?
Jestem bardzo przywiązany do tego, co rzeczywiste, prawdziwe. Dlatego też mam wrażenie, że moja dystopia też bardziej przypomina refleksję na temat teraźniejszości niż science fiction. Tworząc film krytykujący społeczeństwo przyszłości, próbowałem po prostu przesunąć granice współczesności. Przyjrzeć się temu, z czym ludzie zmagają się już dzisiaj, a co w niedalekiej przyszłości może stać się wielkim zagrożeniem.
Co sprawiło, że w ogóle zainteresował się pan dystopijną powieścią Laurenta Gaudé?
Zaciekawili mnie przede wszystkim bohaterowie. To oni są zawsze dla mnie ważni, muszę być z nimi, zrozumieć emocje, jakie nimi miotają. A wreszcie nienawidzić ich albo pokochać, poczuć z nimi głęboką więź. W książce Laurenta zaciekawiły mnie główne postacie – Zem i Salia. Wciągnęła mnie ich relacja. Ale fascynujące wydało mi się również otaczające ich uniwersum. W powieści zobaczyłem mnóstwo dobrych pomysłów, grę z przeznaczeniem, ciekawe obserwacje społeczne. Przyjemność była więc pełna. Pomyślałem, że warto na taki film poświęcić dwa i pół roku życia.
W „Psie 51”, gdzie trwa policyjne śledztwo, pokazuje pan podzielone, warstwowe społeczeństwo. Punkty kontrolne oddzielają tu trzy strefy Paryża: dzielnicę zamieszkaną przez ludzi ultrabogatych i wpływowych, strefę, w której żyje klasa średnia i świat ludzi biednych, pomijanych, pokrzywdzonych.
Takie podziały już teraz towarzyszą naszemu życiu. Różnym klasom społecznym coraz trudniej jest się między sobą porozumieć i zmieszać. Przecież wszędzie powstają dziś zamknięte osiedla, gdzie w wielkim luksusie żyją bardzo bogaci ludzie. Te osiedla są otoczone murami, mogą do nich wjechać tylko mieszkańcy, ewentualnie ich goście. Tak więc punkty kontrolne między strefami, jakie trzeba pokonywać w „Psie 51”, właściwie już istnieją. My tylko ten problem wyolbrzymiliśmy. Mamy też w naszym filmie bransoletki z geolokalizacją czy system rozpoznawania twarzy.