Cannes 2024: Mistrz Jacques Audiard i wschodząca gwiazda Coralie Fargeat

Obserwacja rzeczywistości zaprowadziła francuskich twórców do surrealizmu i body-horrorów

Publikacja: 20.05.2024 10:31

Jacques Audiard

Jacques Audiard

Foto: AFP

Jacques Audiard, zdobywca Złotej Palmy 2015 roku za dramat „Imigranci”, tym razem wyprawił się do Meksyku. W „Emilii Perez” opowiedział przewrotną historię narkotykowego króla, męża i ojca, który postanawia pójść za głosem natury i zmienić płeć. Bo zawsze czuł się kobietą. Wynajęta prawniczka Rita znajduje mu szwajcarską klinikę, gdzie może poddać się operacji, a także zajmuje się jego oficjalną zmianą z Manitasa w Emilię Perez. Czytaj: publicznym uśmierceniem go jako szefa kartelu. Zabezpiecza również byt jego dzieci i żony, oficjalnie wdowy, w Szwajcarii. W zamian dostaje miliony. Ale po czterech latach zamożna Emilia Perez znów potrzebuje Rity: tęskni za córką i synem, chce podać się za ich ciotkę i sprowadzić razem z ich matką do Meksyku. Teraz Rita dostaje stałą posadę, przede wszystkim jednak jest przyjaciółką Emilii. Sama Emilia też się zmienia; zostaje aktywistką pomagającą rodzinom „zaginionych”. Jakiś czas temu twórca mocnego „Proroka”, „Imigrantów” czy dramatu „Z krwi i kości” zrobiłby zapewne z „Emilii Perez” mocny film społeczny. Teraz pokazał… musical z sentymentalnym zakończeniem, z którego zapewne znacznie więcej wyciągnąłby Pedro Almodovar. Choreografia przypomina tu tradycyjne, broadwayowskie przedstawienia, Audiard nie zagłębia się w psychologiczne aspekty transgresji, a w miarę upływu czasu coraz mniej dba o wiarygodność swojej historii. Choć trzeba przyznać, że dobrze wpisują się w tę konwencję Zoe Saldana jako prawniczka Rita i transpłciowa aktorka hiszpańska Karla Sofia Gascon jako Emilia. 

Czytaj więcej

Cannes 2024. Kontrowersyjni giganci Francis Ford Coppola i Yorgos Lanthimos

Cannes: Filmy „Emilia Pérez” Jacquesa Audiarda i „The Substance” Coralie Fargeat

Z kolei Demi Moore i Margaret Qualey są gwiazdami „The Substance” – body horroru Francuzki Coralie Fargeat. Elizabeth Sparkle, dawna sława aktorska ze swoją gwiazdą na chodniku w Hollywood, w porannej telewizji prowadzi superpopularny program fitness. Ma genialną figurę, ale jej twarz zaczyna powoli zdradzać, że właśnie obchodzi pięćdziesiąte urodziny. I producent programu zwalnia ją bez litości, ogłaszając jednocześnie konkurs na nową boginię fitnessu - w wieku 20-30 lat. Zrozpaczona Sparkle powoduje wypadek samochodowy, trafia do szpitala. A tam asystent wkłada jej do kieszeni płaszcza reklamówkę produktu „Substance” oferującego „nową, najlepszą wersję siebie”. Sparkle z tej oferty skorzysta. Szpikując się zastrzykami od tajemniczej firmy przez rozdarte plecy „urodzi” drugą, młodszą siebie. Obowiązuje jednak zasada: przez tydzień Sparkle jest osobą pięćdziesięcioletnią, przez tydzień jej starsza wersja leży nieżywa, a na świecie króluje młoda Sue. 

Czytaj więcej

Cannes 2024: Yorgos Lanthimos z surrealistycznymi „Rodzajami życzliwości”

Cannes 2024: Twórcy uciekają w kino gatunkowe – od bajek do horrorów

Fargeat zrobiła film o kulcie młodości, seksizmie, uprzedmiotowieniu kobiety w zachodniej kulturze masowej. I bije w widza wypływającymi wnętrznościami, krwią zalewającą ekran, drgawkami bohaterek. 140 minut takich obrazów przeplatanych z dynamicznymi ćwiczeniami fitness to niełatwe doświadczenie. Trzeba je znieść, by doczekać do spektakularnego końca.

Tylko ciekawe: dlaczego opowiadając o współczesnym świecie tak wielu twórców ucieka dziś w kino gatunkowe – od bajek do horrorów?

Jacques Audiard, zdobywca Złotej Palmy 2015 roku za dramat „Imigranci”, tym razem wyprawił się do Meksyku. W „Emilii Perez” opowiedział przewrotną historię narkotykowego króla, męża i ojca, który postanawia pójść za głosem natury i zmienić płeć. Bo zawsze czuł się kobietą. Wynajęta prawniczka Rita znajduje mu szwajcarską klinikę, gdzie może poddać się operacji, a także zajmuje się jego oficjalną zmianą z Manitasa w Emilię Perez. Czytaj: publicznym uśmierceniem go jako szefa kartelu. Zabezpiecza również byt jego dzieci i żony, oficjalnie wdowy, w Szwajcarii. W zamian dostaje miliony. Ale po czterech latach zamożna Emilia Perez znów potrzebuje Rity: tęskni za córką i synem, chce podać się za ich ciotkę i sprowadzić razem z ich matką do Meksyku. Teraz Rita dostaje stałą posadę, przede wszystkim jednak jest przyjaciółką Emilii. Sama Emilia też się zmienia; zostaje aktywistką pomagającą rodzinom „zaginionych”. Jakiś czas temu twórca mocnego „Proroka”, „Imigrantów” czy dramatu „Z krwi i kości” zrobiłby zapewne z „Emilii Perez” mocny film społeczny. Teraz pokazał… musical z sentymentalnym zakończeniem, z którego zapewne znacznie więcej wyciągnąłby Pedro Almodovar. Choreografia przypomina tu tradycyjne, broadwayowskie przedstawienia, Audiard nie zagłębia się w psychologiczne aspekty transgresji, a w miarę upływu czasu coraz mniej dba o wiarygodność swojej historii. Choć trzeba przyznać, że dobrze wpisują się w tę konwencję Zoe Saldana jako prawniczka Rita i transpłciowa aktorka hiszpańska Karla Sofia Gascon jako Emilia. 

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Valerie Donzelli: Mężowie tyrani czują, że tracą władzę
Film
Wielka gwiazda francuskiego kina Anouk Aimée nie żyje
Film
Jest nowa dyrektorka PISF-u
Film
Film „Do granic”. Jak Ameryka traktuje imigrantów z Europy
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Film
„Ród Smoka”, czyli „oko za oko, syn za syna” w drugim sezonie
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży