Drag queen i nie tylko. Dokument o Andrzeju Sewerynie

Andrzej Seweryn stał się bohaterem dokumentu „Jestem postacią fikcyjną”. 26 maja obraz premierowo zainauguruje tegoroczną 64. edycję Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Publikacja: 25.04.2024 04:30

Andrzej Seweryn podczas charakteryzacji

Andrzej Seweryn podczas charakteryzacji

Foto: Kacper Wójcicki

To nie jest biograficzny dokument, z chronologicznie przedstawionym życiem bohatera. Koncentruje się na współczesności 78-letniego dziś aktora, dyrektora Teatru Polskiego w Warszawie, męża i dziadka.

Andrzej Seweryn dyrektor

Zanim ten obraz zrealizowany przez Arkadiusza Bartosiaka powstał, pojawiła się książka – wywiad rzeka z Andrzejem Sewerynem „Ja prowadzę!” Łukasza Klinke i Arkadiusz Bartosiaka, stanowiąca zapis spotkań z aktorem w 2018 roku, kiedy obchodził 50-lecie pracy twórczej.

„Nieważne, jak się nazywam, jestem postacią fikcyjną. Wszelkie podobieństwo do osób żyjących itd. Osiągnąłem w życiu wszystko, co chciałem. Teraz przyszło mi do głowy, by obejrzeć się na innym tle, po polsku mówi się „przejrzeć się w czyichś oczach”. Może się przejrzę” – takim wyznaniem Seweryna z offu rozpoczyna się film. I taki jest ten obraz – pokazuje jego kolejne role, w których zmienia się jak kameleon, z chęcią poddając się zamysłom realizatorów. Towarzyszą mu nie tylko w tak oczywistych miejscach jak teatr, plan filmowy czy gabinet dyrektorski w Teatrze Polskim, ale także w pokoju, w którym odbywa rehabilitację po wyczerpujących wielogodzinnych obowiązkach zawodowych.

Jak refren wybrzmiewają kadry pokazujące Seweryna w samochodzie z nieodłącznym telefonem komórkowym. Sięga po niego nie tylko, by odebrać wiadomości, ale i traktuje telefon jak podręczną pomoc. Gdy padają pytania, na które nie potrafi odpowiedzieć – dzwoni, by uzyskać podpowiedzi od współpracowników, bliskich.

Czytaj więcej

Patrick Wilson odbierze nagrodę „Pod Prąd” i osobiście powita gości Mastercard OFF CAMERA

Andrzej Seweryn i żony

Jest wciąż bardzo zajętym człowiekiem. Gdy dzwoni żona, pytając, o której wróci do domu, odpowiada: „Nie wiem, kochanie, o której będę, jestem dyrektorem teatru”. W czasie innej konwersacji wyznaje rozmówcy, że bardzo kocha swoją żonę i dodaje, śmiejąc się: „Dla Kaśki rzuciłem pięć żon!”. Ale źle liczy, obecna żona go poprawia.

Od czasu do czasu pojawiają się inne tematy osobiste jak śniadanie i rozmowy w samochodzie z wnukiem Aaronem. Pokazuje się jako kochający, cierpliwy dziadek, gotowy do wsłuchiwania się w potrzeby kilkulatka. Przywołane zostaje rozstanie rodziców aktora, które Seweryn przeżył, będąc uczniem II klasy szkoły podstawowej: „Pamiętam rozpacz mamy”.

Kamera pokazuje aktora na odsłonięciu muralu poświęconego Janowi Lityńskiemu, wypowiadającego się na temat kondycji współczesnego teatru, a także konfliktu wokół Teatru im. Słowackiego w Krakowie, interweniującego w sprawie zakwaterowania Ukraińców w teatrze po wybuchu wojny. Seweryn jest otwarty na pytania, chętny na udzielanie odpowiedzi – nieraz na granicy błazenady.

Widzowie zobaczą bohatera filmu w jego teatrze w czasie próby „Don Juana” Moliera, kiedy wyjaśnia aktorom, że „Molier to jest energia” i że w graniu tego autora: „chodzi o uwypuklanie, a nie o spłaszczanie”. Wie, o czym mówi, bo przed laty tytułową rolą w tej sztuce rozpoczął swoją wieloletnią teatralną przygodę w zespole Comédie-Française w Paryżu, a zagrał ją też na Festiwalu Awiniońskim, mekce europejskiego teatru.

Czytaj więcej

Laureaci Oscarów, Andrzej Seweryn, reżyserka castingów do filmów Ridleya Scotta – znamy pełne składy jury konkursów Mastercard OFF CAMERA 2024!

Fascynująco Seweryn prezentuje się na planie miniserialu „Królowa”, w którym zagrał tytułową rolę, przemieniając się sugestywnie w drag queen. Zobaczyć można kolejne fazy przemiany – od zakładania sztucznych piersi i błyszczącej czerwonej sukni po wyrazistą charakteryzację. Aktora cierpliwie znoszącego długie godziny przygotowań i oczekiwania, by wystąpić w dwóch piosenkach.

Kamera systematycznie przygląda się Sewerynowi z bliska, rejestruje zmieniające się jak w kalejdoskopie grymasy jego twarzy. Pojawiają się też jaskółki nadchodzącej starości – mimo nieustannie pielęgnowanej aktywności.

Andrzej Seweryn i system nerwowy

W kostiumie Hamma z „Końcówki” Becketta w reżyserii Antoniego Libery opowiada o spotkaniu z 98-letnim Peterem Brookiem, u którego przed laty zagrał w słynnej „Mahabharacie”. O jego opatulonej kocami postaci w fotelu, postępującej starości, nieobecnych oczach, rozważaniach, na ile wybitny reżyser był wówczas obecny wśród żywych.

O tych przeżyciach Seweryn opowiada także swojej rehabilitantce w czasie zabiegów. Ona wyjaśnia, że to po prostu starość układu nerwowego, zwyczajna po 90. roku życia. Seweryn mówi o słabości, a rehabilitantka o delikatności. W ich rozmowach aktor znacznie częściej słucha, niż mówi – zapewne nie tylko z grzeczności, ale także dlatego, że refleksje młodej osoby pozbawione komplementów są nie tylko interesujące, ale i mają charakter trzeźwiący.

„Najważniejsze, żeby na końcu swego życia powiedzieć: kochałem. Czasami źle, ale – kochałem” – mówi Seweryn.

Dodajmy, że to już trzeci dokument o tym aktorze. Wcześniej były: „Andrzej Seweryn. Aktor – acteur” w reżyserii Wojciecha Michery (1999) i „Comedie Polonaise” zrealizowany przez Jakuba Skoczenia (2002). Najnowszy film dołącza do portretu aktora kolejne wątki, a czas, który je przynosi, dodaje mu barw.

To nie jest biograficzny dokument, z chronologicznie przedstawionym życiem bohatera. Koncentruje się na współczesności 78-letniego dziś aktora, dyrektora Teatru Polskiego w Warszawie, męża i dziadka.

Andrzej Seweryn dyrektor

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Festiwal w Cannes. Złota Palma dla „Anory” Seana Bakera
Film
Na potrzeby filmu przeprowadził słynny eksperyment. Nie żyje Morgan Spurlock
Film
Rekomendacje filmowe: Wspaniały Hirokazu Kore-eda i przebojowy George Miller – czyli co kto lubi
Film
Cannes 2024. Dariusz Jabłoński na czele Europejskiego Klubu Producentów
Film
„Furiosa: Saga Mad Max”: kino nieświeżej zemsty
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy