„Różyczka 2”. Świat pełen nikczemności

Jan Kidawa-Błoński wrócił do bohaterów swojego filmu sprzed 13 lat. W „Różyczce 2” opowiedział o tym, jak kłamstwo i niegodziwość potrafią niszczyć kolejne pokolenia

Publikacja: 16.10.2023 03:00

Magda Boczarska i Robert Więckiewicz w „Różyczce 2”

Magda Boczarska i Robert Więckiewicz w „Różyczce 2”

Foto: J.Sosiński-Monolith Films

„Różyczka 2” to sequel filmu Jana Kidawy-Błońskiego z 2010 roku. Slogan reklamowy tamtej pierwszej „Różyczki”, nagrodzonej zresztą gdyńskimi Złotymi Lwami mógłby zostać zapożyczony od Marqueza i brzmieć „Miłość w czasach zarazy”. Akcja tamtego filmu toczyła się w latach 60. Agent SB nakłonił własną narzeczoną Kamilę, by związała się z pisarzem-opozycjonistą i składała na niego raporty. SB-ek rozgrywał swoją grę, ale gdy zaczął tracić kochankę, przeżył osobistą tragedię. Pisarz utrzymywał swój związek, może z tęsknoty za młodością, może z poczucia samotności, choć był zbyt inteligentny, by nie dostrzegać niepokojących sygnałów. Ale najbardziej tragiczną postacią była sama donosicielka, której przyszło dwukrotnie zdradzić bliskich mężczyzn i własne uczucia. Najpierw, gdy słaba i głupia, z miłości do narzeczonego zgodziła się na upokarzający układ. Potem, gdy zakocha się w pisarzu i po raz drugi poczuła wstręt do samej siebie. A twórcy filmu nie zdradzili wówczas czyją córkę Kamila urodziła. 

To był mocny film. Tym mocniejszy, że oparty na faktach. W 2002 roku IPN ujawnił, że na wybitnego pisarza i historyka Pawła Jasienicę aż do jego śmierci donosiła na UB młoda żona. Tak zresztą często działali komuniści. Kochankę Bertolda Brechta zwerbowała STASI, wcześniej KGB podstawiło kobietę Jesieninowi. Podobieństwa losów można tu mnożyć. 

„Różyczka 2”. Recenzja filmu

Kidawa-Błoński mocno osadził „Różyczkę” w realiach Polski końca lat 60., wykorzystując nawet archiwalne zdjęcia z marca 1968. Pokazał narastający antysemityzm, mechanizm wciągania zwyczajnych obywateli przez totalitarny system. A wreszcie cenę, jaką nierzadko przychodziło za amoralne wybory płacić. 

Czytaj więcej

"Chłopi": Jagna na pierwszym planie

Teraz właśnie o tej cenie, bardzo wysokiej, przechodzącej na następne pokolenie, Jan Kidawa-Błoński opowiedział w „Różyczce 2”.  

— Scenariusz powstał kilka lat po premierze „Różyczki” – mówi mi reżyser. —  Jednak wtedy nie byliśmy w stanie zdobyć potrzebnego budżetu. Z wielu powodów, przede wszystkim politycznych. A kiedy wydawało się, że produkcja może ruszyć, nasze plany powstrzymał Covid-19. 

Projekt znów ożył po pandemii. Na początku miał to być film o poszukiwaniu tożsamości przez córkę Kamili. Joanna Warczewska jest eurodeputowaną, która przeżywa tragedię – jej mąż ginie w zamachu terrorystycznym. Ale kobieta musi się też uporać z kolejnym ciosem. Gdy zgadza się w wyborach kandydować na prezydentkę, ktoś zaczyna ją szantażować. Żąda ogromnej sumy za nieujawnienie publicznie, że jej matka donosiła na ojca. To pilnie skrywana przed nią tajemnica. Jednak Joanna po latach chce dowiedzieć się prawdy o swojej rodzinie i własnym pochodzeniu. Nie zamierza swojej politycznej kariery opierać na fałszu. 

„Różyczka 2”. zwiastun filmu

— „Różyczka 2” to film o kłamstwie – mówi mi Jan Kidawa-Błoński. — Tylu kłamstw co dzisiaj nie serwowano nam nawet za czasów komuny. Dlatego ważne stało się dla nas poruszenie tego tematu. Bohaterka filmu, jeśli chce kandydować na prezydenta, musi powiedzieć prawdę. Bo nie można opierać kariery na kłamstwie.

I życia prywatnego też. 

— Joanna wie, że jeśli wyjawi prawdę to skompromituje i ukarze swoją matkę. Po czymś takim Kamila nie spotka się z sąsiadkami ani nie pójdzie bez wstydu do sklepu. Ale jednocześnie córka przecina węzeł, który był między matką a jej dawnym kochankiem Rożkiem. I pozwala jej dożyć jej dni w prawdzie.

Choć scenariusz „Różyczki 2” powstawał wiele lat temu polityka ten film dogoniła, a nawet przegoniła. Na ekranie są tu terroryzm i problem uchodźczy, gry polityczne prezesa i wreszcie ta kwestia najważniejsza - samej inwigilacji. W dobie Pegasusa, afery taśmowej, wycieków e-maili wysoko postawionych urzędników państwowych i braku poczucia bezpieczeństwa wielu osób ten film dotyka kwestii bardzo w naszym życiu publicznym ważnych. 

— Rzeczywistość prześcignęła nasze wyobrażenia – przyznaje reżyser. 

„Różyczka 2” ma znakomitą obsadę z bohaterami poprzedniego filmu na czele - Robertem Więckiewiczem i Andrzejem Sewerynem. Przede wszystkim jednak to popis gry Magdaleny Boczarskiej, która ma tu podwójną rolę matki i córki, a może nawet potrójną, bo matkę gra jako młodą i starą kobietę. 

— Do ostatniego momentu dyskutowaliśmy o obsadzie — opowiada reżyser. — Podwójna rola Magdy podwyższała budżet filmu. Charakteryzacja trwała niemal 7 godzin. Sześć osób pracowało nad wyglądem starszej Kamili, nad jej twarzą, dłońmi, szyją, nawet sylwetką. Do tego dochodziły skomplikowane zdjęcia komputerowe. 

Gdy na ekranie są razem matka i córka ekipa wykorzystywała robot z systemem motion picture control. To jest również trudne zadanie dla aktorki, z którym świetnie sobie poradziła Boczarska. A wreszcie dla operatora Łukasza Gutta, który włączył również do filmu materiały z pierwszej „Różyczki”. 

Może jest i tak, że „Różyczka 2” niesie pewne uproszczenia, ale to bardzo ciekawy film. Także dlatego, że jak mówi Kidawa-Błoński, nieprawości trudnego czasu odbiją się na życiu następnych pokoleń, zmuszonych do zmierzenia się z przeszłością. A kino jak w lustrze odbija dzisiejsze podziały, relacje społeczne i polityczne. I zapewne nie przypadkiem w ostatnim roku powstało kilka filmów o inwigilacji ludzi w systemie totalitarnym. Jak choćby „Figurant” Roberta Glińskiego – historia SB-eka, który przez dwadzieścia lat inwigilował Karola Wojtyłę, gdzie zresztą powraca motyw podobny jak w „Różyczce 2”– nawet najbliższe osoby nie zdają sobie sprawy czym zajmuje się członek ich rodziny. Jak „Doppelhanger. Sobowtór” Jana Holoubka o szpiegu wykorzystującym cudzą tożsamość. Wysyp filmów, których twórcy w ten sposób patrzą na  czasy PRL-u to efekt naszej niepewności i rozczarowania rzeczywistością. Nie bez powodu mówi się, że kino jest czułym sejsmografem społecznych nastrojów. 

„Różyczka 2” to sequel filmu Jana Kidawy-Błońskiego z 2010 roku. Slogan reklamowy tamtej pierwszej „Różyczki”, nagrodzonej zresztą gdyńskimi Złotymi Lwami mógłby zostać zapożyczony od Marqueza i brzmieć „Miłość w czasach zarazy”. Akcja tamtego filmu toczyła się w latach 60. Agent SB nakłonił własną narzeczoną Kamilę, by związała się z pisarzem-opozycjonistą i składała na niego raporty. SB-ek rozgrywał swoją grę, ale gdy zaczął tracić kochankę, przeżył osobistą tragedię. Pisarz utrzymywał swój związek, może z tęsknoty za młodością, może z poczucia samotności, choć był zbyt inteligentny, by nie dostrzegać niepokojących sygnałów. Ale najbardziej tragiczną postacią była sama donosicielka, której przyszło dwukrotnie zdradzić bliskich mężczyzn i własne uczucia. Najpierw, gdy słaba i głupia, z miłości do narzeczonego zgodziła się na upokarzający układ. Potem, gdy zakocha się w pisarzu i po raz drugi poczuła wstręt do samej siebie. A twórcy filmu nie zdradzili wówczas czyją córkę Kamila urodziła. 

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał Promocyjny
Ruszyła sprzedaż biletów na 18. BNP Paribas Dwa Brzegi
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Film
Baldwin chce pozwać prokuratorów i szeryfa. Chodzi o zatajanie dowodów w sprawie
Film
Gdynia 2024: Kto będzie walczył o Złote Lwy?
Film
Shannen Doherty nie żyje. "Przegrała walkę z rakiem"
Film
Dorota Masłowska jako didżejka oraz arcydzieła kina. Nowe otwarcie FINA