„Znachor” to tytuł szczególnie ciekawy dla czytelników „Rzeczpospolitej”. Jej autor Tadeusz Dołega-Mostowicz zaczynał bowiem swoją karierę jako dziennikarz przedwojennej edycji „Rzeczpospolitej”.
"Znachor" i jego poprzednicy
Był królem przedwojennej powieści. Pierwsze wydanie „Kariery Nikodema Dyzmy" miało 50 tysięcy egzemplarzy, a pomimo kryzysu i wysokiej ceny wydania w twardej okładce, które kosztowało 10 zł – nakład rozszedł się w dwa tygodnie.
Czytaj więcej
Jerzy Hoffman próbował odkłamać stereotypowy obraz wschodnich terenów Rzeczypospolitej z powieści Dołęgi-Mostowicza i filmowe Radoliszki zasiedlił...
W wypożyczalniach zapisy na ten bestseller były płatne, trzeba było zapłacić złotówkę, a i tak były kolejki. Potem do honorariów za powieści w odcinkach i w formie książkowej doszły licencje za ekranizacje i scenariusze, tłumaczenia oraz zagraniczną dystrybucję filmów.
Wydawcy oraz kiniarze płacili, bo Mostowicz pozwalał zwiększać wpływy.
„Wieczór Warszawski" sprzedawał 70 tysięcy egzemplarzy, ale tylko wtedy, gdy drukował Mostowicza. A kiedy publikowano „Doktora Murka", historię człowieka, który w przeciwieństwie do Dyzmy upadł na dno hierarchii społecznej – w kawiarniach reglamentowano czytanie odcinka i pilnowano, by nie wyrwano go z gazety.
Czytaj więcej
Owacja dla nowej ekranizacji zakończyła premierę. Od 27 września film Michała Gazdy w Netfliksie.
Z kolei „Znachor" – historia lekarza, któremu zniszczono karierę, a mimo to kontynuował swoją misję leczenia jako zielarz – obudził uśpiony potencjał czytelniczy polskiej wsi. Druk powieści w „Wielkopolaninie" wynegocjował Feliks Fikus, ojciec naszego pierwszego naczelnego po 1989 roku Dariusza Fikusa. Efekt? Wielkopolska gazeta zamiast tradycyjnego spadku sprzedaży w wakacyjnym trzecim kwartale nawet o 20 procent zanotowała wzrost o 25 procent. W czwartym kwartale przyrost prenumerat wyniósł 15 tysięcy.
"Znachor" i jego rekordy
Mostowicz pobił też rekord najwyższego honorarium za scenariusz, otrzymując za ekranizację bezprecedensowe wówczas 8 tys. zł plus wpływy z dystrybucji. Ocenia się, że wartość ówczesnej złotówki to dzisiejsze 10 zł.
Czytaj więcej
Wielominutowa owacja dla twórców nowej wersji „Znachora” zakończyła pokaz produkcji Netflixa w Teatrze Narodowym.
Według cennika Targów Poznańskich z 1937 r. za 5000 zł można było sobie pozwolić m.in. na Fiata 508 III, a także Morrisa 8HP. Peugeota 202 można było zakupić za nieco ponad 6 tys.
Bilety na pierwsze pokazy „Znachora” kosztowały 10 zł, nawet dziesięciokrotnie więcej niż zazwyczaj. To dzisiejsze 100 zł.
„Znachor" miał widzów jeszcze w czasie okupacji, łącznie może nawet kilkanaście milionów. Reżyserem był Michał Wyszyński, tytułową rolę grał Kazimierz Junosza-Stępowski.