Na co do kina w weekend? Między śmiechem a rozpaczą

Dla dzieci – "Miraculous. Biedronka i Czarny Kot. Film", dla wielbicieli kina włoskiego „Nostalgia” Mario Martone, dla wszystkich czeska komedia „Sytuacja awaryjna” Jiriego Havelki

Publikacja: 07.07.2023 13:05

"Sytuacja awaryjna"

"Sytuacja awaryjna"

Foto: materiały prasowe

Sytuacja awaryjna

Reż.: Jiri Havelka 

Wyk.: Igor Chmela, Jana Plodkova, Ctirad Gotz

Czeska komedia? Tak. I to w dobrym stylu. A więc pociąg. Kilkanaście osób w wagonie. Z różnych środowisk, o różnych temperamentach. Matka z córką, zapatrzona głównie we własny smartfon. Małżeństwo wybierające się na wypoczynek. Dziewczyna wracająca do domu po pracy w stroju papugi, bo jej ubranie zginęło. Kobieta w sile wieku zaczepiająca wszystkich natarczywie w poszukiwaniu towarzystwa i chwili rozmowy. Smętny właściciel domu pogrzebowego. Trzech chłopaków, którzy jadą na swój pierwszy koncert muzyczny, choć zespół nie ma jeszcze nawet nazwy. Przemądrzały, mający zdanie na każdy temat kilkulatek, który jechał na wycieczkę rowerową z ojcem – jest sam, bo on wsiadł do wagonu, a ojciec został z dwoma rowerami na peronie. Wszyscy oni muszą stawić czoła dość niezwykłej sytuacji, gdy pociąg po krótkim postoju rusza, tyle że do tyłu i bez motorniczego, który po naprawieniu drobnej usterki nie zdążył otworzyć zatrzaśniętych drzwi. 

Kontrolerzy zostają zaalarmowani, sztab „działa”, media poruszone przez przypadkową influencerkę szukają sensacji, ale akcja filmu toczy się przede wszystkim w wagonie pociągu. Tu zderzają się rozmaite charaktery i życiowe postawy ludzi, którzy nie wiedzą w jakim kierunku jadą i co się z nimi stanie.  

Teoretycznie wszystko tu dość przewidywalne i proste. Ale jak to w czeskiej komedii. Czasem pojawia się jakieś drugie dno, absurdalna sytuacja wpisana jest w zwyczajność podkreśloną jeszcze przez zakończenie filmu. Czasem jest śmiesznie, czasem strasznie, czasem wzruszająco. A pociąg sunący do tyłu bez maszynisty? Może to już dzisiaj przenośnia nie bardzo na czasie, ale przecież zawsze chwytliwa. 

Nostalgia

Reż.: Mario Martone

Wyk.: Pierfrancesco Favino, Francesco Di Leva, Tommaso Ragno 

Mario Martone, jeden z najciekawszych reżyserów neapolitańskich, w „Nostalgii” rozlicza się z własną przeszłością i z miastem swojej młodości. Bohater filmu, Felice wyjechał z Neapolu przed czterdziestoma laty. Mieszka z rodziną w Kairze, jest dobrze prosperującym biznesmenem. Ściąga go z powrotem informacja o pogarszającym się stanie zdrowia matki. Martone w delikatny sposób pokazuje miłość odchodzącej kobiety do syna, ale też uczucie do matki, jakie przetrwało w Felipe. Przez lata mieli kontakt tylko listowny, bo nawet telefon, który jej posłał „zepsuł się”. A on nie chciał, może nie mógł wracać do Neapolu. Mężczyzna odkrywa starość matki – niedołężność, samotność, zaniedbanie. I chce jej podarować kilka pięknych, ostatnich dni. 

Czytaj więcej

Neapol, czyli Gomorra wpisana w nostalgię miasta pod Wezuwiuszem

Jednak spędzony w Neapolu czas należy nie tylko do rodziny. Felipe chodzi ulicami niebezpiecznej, rządzonej przez gangi dzielnicy Sanita. Szuka swojego kompana z dzieciństwa. Tyle, że Oreste został szefem gangu. Jego klan jest najgorszy ze wszystkich. To narkotyki, haracze, lichwa, prostytucja, paserstwo. To on też kiedyś „odkupił” od jego matki mieszkanie, sprowadzając ją do ciemnej klitki na parterze w tym samym domu. W Sanita wracają do Felice wspomnienia, także te wypierane z pamięci. I powód, dla którego kiedyś, jako młody chłopak, wyjechał z Neapolu. 

Mario Mortone wiele zawdzięcza Pierfrancesco Favinowi, znanemu m.in. ze „Zdrajcy” Marka Bellocchia. Grany przez niego bohater nosi w sobie tajemnicę. Pewnie opanowana przez mafię, mroczna, oddalona o morza, niełatwa dzielnica Sanita kryje wiele podobnych traum i podobnych losów. Felice chciał się odciąć od przeszłości. Ale może w Neapolu od tego, co było, nie da się uciec? Bo w gruncie rzeczy niewiele się tu zmienia, a przeszłość staje się teraźniejszością? 

Miraculous. Biedronka i Czarny Kot. Film

Reż.: Jeremy Zag

Są wakacje, więc dystrybutorzy pamiętają o dzieciach. „Miraculous. Biedronka i czarny kot” to kolejny film z francuskiej animowanej serii. Kolorowej i pełnej piosenek. Marinette, nieśmiała nastolatka przemieniona w superbohaterkę – Biedronkę staje do walki ze złoczyńcą, który grozi Paryżowi. Dziewczynka, ucząc się nowych mocy i próbując pogodzić niebezpieczną misję z obowiązkami w domu i szkole, łączy siły z charyzmatycznym obrońcą sprawiedliwości – Czarnym Kotem. Nie wie, że pod maską bohatera ukrywa się Adrien, jej kolega z klasy, w którym od dawna jest zakochana. Tak rozpocznie się przygoda, która zabierze młodych bohaterów w podróż od podziemnych katakumb Paryża po sięgający nieba szczyt Wieży Eiffla. Dużo tu akcji i humoru, a w tle także opowieść o dojrzewaniu, pewności siebie, szkolnych kłopotach, przyjaźni, odwadze i sile miłości. Dodatkowym atutem superprodukcji są piosenki, które sprawiają, że film zaczyna przypominać połączenie „Spider-mana” z magią „Krainy Lodu”.

Sytuacja awaryjna

Reż.: Jiri Havelka 

Pozostało 99% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Cannes 2024: Francis Ford Coppola wraca na Croisette z „Megalopolis”
Film
Trzecia miłość w trzecim sezonie „Bridgertonów”
Film
Premiera w Cannes superprodukcji „Furiosa: Saga Mad Max”
Film
Cannes: Polska koprodukcja rywalizuje z filmami Coppoli, Lanthimosa i Sorrentino
Film
Festiwal w Cannes z cieniem #metoo. Mają paść poważne oskarżenia wobec gigantów