Reklama

Cannes 2023. Wołanie o niezależność. Budzi się nowe kino afrykańskie

Ciemnoskóre kobiety na skraju załamania nerwowego w filmach „Cztery córki” i „Banel i Adama”
Khady Mane, reżyserka Ramata-Toulaye Sy i Mamadou Diallo na festiwalu w Cannes

Khady Mane, reżyserka Ramata-Toulaye Sy i Mamadou Diallo na festiwalu w Cannes

Foto: David Niviere/ABACAPRESS.COM

Budzi się nowe kino afrykańskie. W tym roku w głównym konkursie canneńskim znalazły się dwa filmy z tego kontynentu. Oba portretują ludzi zaplątanych w tradycję i w trudną historię, kobiety usiłujące wyrwać się ku wolności. 

„Cztery córki” Kaouther Ben Hanii są dokumentalnym portretem Tunezyjki Olfy Hamrouni i jej czterech córek. Olfa opowiada o swoim życiu. Ale Ben Hania rejestruje tylko niektóre jej opowieści. Bo są takie, których kobieta nie jest w stanie przed kamerą z siebie wyrzucić. Są zbyt bolesne. Dlatego reżyserka angażuje aktorkę, która ma ją grać. Olfa tylko instruuje ją, jak pewne sytuacje z jej życia wyglądały. Choćby jej noc poślubna, gdy goście weselni czekali na prześcieradło poplamione dziewiczą krwią, by zacząć się bawić, a jej rodzona siostra wpadła do pokoju i instruowała jej męża: „Nie baw się, wciśnij ją w kąt pokoju i załatw sprawę”. Aktorki muszą też zagrać jej dwie starsze córki, które uciekły z Tunezji i przystąpiły do ISIS. Same występują w filmie tylko dwie młodsze dziewczynki. 

Czytaj więcej

Cannes 2023. Filmy Polaków na międzynarodowym rynku

Z tych rozmów, nagrań, sekwencji inscenizowanych i na gorąco łapanych wspomnień i komentarzy powstał film o kobietach Islamu. Olfa sama wychowywała swoje córki, w jedynym rejonie Tunezji, gdzie obowiązywały stroje zachodnie, a noszenie … było zabronione. To zradykalizowało starsze dziewczyny, które jako nastolatki nagle zniknęły. Wyjechały do Syrii, wstąpiły do ISIS, związały się z przywódcami grupy. Jedna z nich ma córkę. Gdy zostaje aresztowana, władze pozwalają jej zabrać dziecko do więzienia. Mała rośnie, ale nigdy nie była na prawdziwym spacerze. 

Ben Hania opowiada o tragicznych losach jednej rodziny, przedartej na pół przez politykę. O utracie bliskości, oddalaniu się od siebie i ogromnym bólu, jaki to rozstanie powoduje.

Reklama
Reklama

Z kolei interesującą fabułę zaprezentowała w konkursie Rabata-Toulaye Sy, jedyna debiutantka walcząca w głównym konkursie o Złotą Palmę. Sy ma 33 lata. Urodziła się we Francji w rodzinie senegalskich emigrantów. Jej ojciec i matka nie umieli czytać i pisać, ale ona miała swoje ambicje. Zdała maturę, skończyła paryską szkołę filmową. Jednak realizując film „Banel i Adama” wróciła do kraju rodziców. Tytułowa dwójka bohaterów to zakochani w sobie do szaleństwa młodzi małżonkowie. Niewiele właściwie chcą – tylko żyć własnym życiem, zamieszkać poza wioską, w zasypanym kiedyś przez piaski domu. Prawa wioskowe im na to nie pozwalają, ale Banel jest zdeterminowana walczyć o swoje. Jest „inna”: nosi krótkie włosy, woli z mężem paść bydło niż zajmować się domem. Jednak konflikt staje się dla niej równią pochyłą.

Czytaj więcej

„Strefa interesów”. Rodzinna idylla w cieniu zagłady

Czym charakteryzują się oba filmy? Przede wszystkim – niezależnie od konwencji – wnikliwością spojrzenia na afrykański świat. To jest wołanie o wolność, o prawo do własnego życia. Eksploatowany przez wieki kontynent wstaje na nogi. 

Film
Nie żyje Magdalena Majtyka. Aktorka miała 41 lat
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Film
Thierry Klifa: Bogaci Francuzi nie chwalą się majątkiem
Film
Krystyna Janda laureatką Orła
Film
„Pan Nikt kontra Putin”: narastająca propaganda reżimu obejmuje nawet dzieci
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama