Oscary 2022: Triumf filmu "CODA", sześć statuetek dla "Diuny"

Grzeczna gala, grzeczne gwiazdy i grzeczny zwycięzca: typowy „feel-good movie”.

Publikacja: 28.03.2022 07:30

Najlepszym filmem roku został obraz "CODA"

Najlepszym filmem roku został obraz "CODA"

Foto: AFP

Wielkim faworytem tegorocznej edycji Oscarów był antywestern „Psie pazury”, w którym Jane Campion pokazała świat nie akceptujący inności, bezlitosny w stosunku do słabszych i tych, którzy wyłamują się z narzucanych przez społeczeństwo norm. Misternie narysowała na ekranie portrety bohaterów, nie dających sobie rady ze sobą i z otaczającą ich opresyjną kulturą. Przypomniała, że relacje między ludźmi, nawet w pozornie prostej rzeczywistości, nie są proste.

A jednak Oscar dla najlepszego filmu roku przypadł filmowi „CODA” Sian Heder, o którym głośno zrobiło się zaledwie tydzień przed drugą turą głosowania, gdy dostał nagrodę Gildii Producentów Amerykańskich. „CODA” jest skrótem od Child of Deaf Adults – dziecka głuchoniemych dorosłych. Heder opowiedziała o dramacie dziewczyny, która jako jedyna z całej głuchoniemej rodziny rybaków słyszy i mówi, praktycznie stając się pośrednikiem między swoimi bliskimi a otoczeniem. Ale kocha śpiew i chce się go uczyć w college’u. Przychodzi więc moment, gdy zaczyna walczyć o prawo do własnego życia. Historia jak z telewizyjnego kina familijnego, prosta, z happy endem. Delikatne, niezależne kino. Ale na pewno nie wielkie. Podnosi je głównie znakomite aktorstwo. Grający ojca Troy Kotsur dostał Oscara jako drugi w historii tej nagrody aktor głuchoniemy. Pierwszy odebrała za kreację w „Dzieciach mniejszego Boga” w 1986 roku Marlee Matlin, która zresztą również w „CODA” występuje. Sian Heder dostała też statuetkę za najlepszy scenariusz adaptowany.

Ekipa „Psich pazurów”, które miały najwięcej, bo aż 12 nominacji, wyszła z Dolby Theatre z jedną tylko statuetką. Odebrała ją Jane Campion - za reżyserię. To drugi Oscar urodzonej w Nowej Zelandii Australijki. Pierwszego dostała za scenariusz „Fortepianu”. „Psie pazury” to jej wspaniały powrót do kina po 12 latach, podczas których zrealizowała tylko krótki serial telewizyjny. To również kolejny sukces kobiety-reżyserki. W ubiegłym roku Oscara w dwóch najważniejszych kategoriach odebrała Chloe Zhao za „Nomandand”, canneńska Złota Palma powędrowała do Julie Ducournau za „Titane”, wenecki Złoty Lew do Audrey Diwan za „Zdarzenie”, a berliński Złoty Niedżwiedż do Carli Simon za „Alcarras”.

Nie było też niespodzianek w kategoriach aktorskich. Tutaj bukmacherzy za jednego dolara postawionego na Willa Smitha płacili 1,01 dolara. Czarnoskóry aktor miał już wcześniej dwie nominacje do Oscara – w 2001 roku za rolę pięściarza Muhammada Ali w filmie „Ali” Michaela Manna i pięć lat później, gdy w „Pogoni za szczęściem” zagrał ojca, który musi zająć się swoim kilkuletnim synem w momencie, gdy właśnie otwiera się przed nim nowa zawodowa szansa. Generalnie jednak Smith zyskał sławę i pieniądze dzięki udziałowi w wielkich hitach lat 90. - „Dzień niepodległości” czy „Faceci w czerni”. W filmie „King Richard. Zwycięska rodzina” grając ojca dwóch znakomitych tenisistek, Sereny i Venus Williams znów udowodnił, że jest wspaniałym aktorem. To on również był podczas gali bohaterem jedynego skandalu, gdy spoliczkował na scenie Chrisa Rocka. „Nie waż się mówić o mojej żonie” - krzyczał, choć odbierając potem statuetkę przeprosił za swoje zachowanie.

Czytaj więcej

Oscary 2022. Skandal na gali. Will Smith spoliczkował prezentera

Nieco więcej niepewności było w kategorii najlepszej aktorki. Wygrała faworyzowana Jessica Chastain. W słabym filmie „Oczy Tammy Faye” zagrała legendarną ewangelistkę, która w latach 70. i 80. XX wieku razem z mężem, Jimem Bakkerem, zbudowała największą na świecie religijną sieć medialną oraz chrześcijański park rozrywki. Najbardziej chyba tu żal Kristen Stewart, która w „Spencer” zagrała Lady Di – niekochaną i zdradzaną, zrozpaczoną, nie potrafiącą dostosować się do dworskiej etykiety i dworskiego chłodu, wpadającą momentami w obłęd.

Akademicy uciekali od dramatów niemal we wszystkich kategoriach. Zaskoczeniem było i to, że wśród filmów animowanych zwyciężyła bajka dla dzieci, a nie mocny obraz o uchodźcach „Przeżyć” Duńczyka Rasmussena.

Polska „Sukienka” przegrała z faworyzowanym 12-minutowym filmem „The Long Goodbye” Aneil Karii i Riza Ahmeda, choć trzeba pamiętać, że sama nominacja do Oscara jest olbrzymim sukcesem młodego reżysera Tadeusza Łysaka. Janusz Kamiński, autor zdjęć do „West Side Story” Stevena Spielberga, musiał uznać wyższość Greiga Fraziera, który rzeczywiście zabłysnął w „Diunie”.

Superprodukcja Denisa Villeneuva zgarnęła zresztą najwięcej Oscarów, praktycznie we wszystkich, poza charakteryzacją, kategoriach zawodowych.

I wreszcie kategoria, która zawsze interesuje „resztę świata” - za najlepszy film zagraniczny członkowie Akademii uznali „Drive My Car” Ryusuke Hamaguchiego, nakręcony na podstawie prozy Harukiego Murakamiego. W ostatecznym głosowaniu nie prześcignął go zyskujący znakomite recenzje „Najgorszy człowiek świata” Norwega Joachima Triera.

Organizatorzy przygotowali dynamiczną, ale bardzo grzeczną i oderwaną od dzisiejszej rzeczywistości galę. Owszem, były żarty z gwiazd, był hołd złożony wielkim obrazom – od „Ojca chrzestnego” do cyklu o Bondzie, były uwagi na temat równouprawnienia kobiet i maczyzmu, a także uśmiechy do artystów czarnoskórych. Ale nic nie przekroczyło granicy politycznej poprawności. Amerykańscy filmowcy wyraźnie odcięli się od polityki. Dzień po wizycie prezydenta Bidena we wschodniej Europie, Akademicy tragedię dziejącą się w Ukrainie skwitowali praktycznie jedną czarną planszą, na której wypisali słowa solidarności z walczącym narodem i prośbę o wsparcie, skrzętnie unikając słowa wojna. Nieliczne gwiazdy miały na bogatych strojach niebieską wstążeczkę. Wcześniej jedna z prowadzących galę, stand-uperka Amy Schumer, proponowała, by w czasie uroczystości mógł z telebeamu przemówić Wołodymyr Zełenski - po to, by jak najwięcej ludzi Zachodu uświadomiło sobie, jak wielką tragedią jest inwazja Rosji na Ukrainę. Amerykańska Akademia Filmowa jednak się na to nie zdecydowała. Cóż, pewnie Sean Penn, który właśnie kręci dokument o Ukrainie, rozczarowany postawą Akademii będzie musiał, jak zapowiedział, wyrzucić swoje dwa Oscary.

Dziwny to był wieczór. Hollywood nie potrafił stawić czoła trudnej rzeczywistości. Ani w swoich filmowych wyborach, ani podczas gali. Przedstawiciele Amerykańskiej Akademii Filmowej zapewniali, że chcą zaoferować widzom trzy godziny dobrej rozrywki i zapomnienia o problemach. Tyle, że kino to nie tylko zabawa. Jego prawdziwą wartość zawsze wyznacza wrażliwość na to, co dzieje się z człowiekiem i jego światem.

Oscary 2022:

Najlepszy film: „CODA”, producenci Philippe Rousselet, Fabrice Gianfermi and Patrick Wachsberger

Najlepsza reżyseria: Jane Campion - „Psie pazury”

Najlepsza pierwszoplanowa rola żeńska: Jessica Chastain - „Oczy Tammy Faye”

Najlepsza pierwszoplanowa rola męska: Will Smith - „King Richard. Zwycięska rodzina

Najlepsza drugoplanowa rola męska: Troy Kotsur - „CODA”

Najlepsza drugoplanowa rola żeńska: Ariana DeBose - „West Side Story”

Najlepszy scenariusz oryginalny: Kenneth Branagh - „Belfast”

Najlepszy scenariusz adaptowany: Sian Heder - „CODA”

Najlepsze zdjęcia: Greig Fraser - „Diuna”

Najlepsza scenografia: Patrice Vermette, Zsuzsanna Sipos - „Diuna”

Najlepsze kostiumy: Jenny Beavan - „Cruella”

Najlepszy montaż: Joe Walker - „Diuna”

Najlepsza muzyka: Hans Zimmer - „Diuna”

Najlepsza piosenka: „No Time to Die” Billy Eilish

Najlepszy dźwięk: „Diuna”

Najlepsze efekty specjalne: Paul Lambert, Tristan Myles, Brian Connor, Gerd Nefzer „Diuna”

Najlepszy film zagraniczny: „Drive my Car” Ryusuke Hamaguchi

Najlepszy film dokumentalny: „The Summer of Soul”

Najlepszy film animowany: „Nasze najlepsze encanto” Jared Bush, Byron Howard, Yvett Merino Clark Spencer

Najlepszy krótkometrażowy film aktorski: The Long Goodbye” - Aneil Karia and Riz Ahmed

Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny: The Queen of Basketball

Najlepszy krótkometrażowy film animowany: The Windshield Wiper

Wielkim faworytem tegorocznej edycji Oscarów był antywestern „Psie pazury”, w którym Jane Campion pokazała świat nie akceptujący inności, bezlitosny w stosunku do słabszych i tych, którzy wyłamują się z narzucanych przez społeczeństwo norm. Misternie narysowała na ekranie portrety bohaterów, nie dających sobie rady ze sobą i z otaczającą ich opresyjną kulturą. Przypomniała, że relacje między ludźmi, nawet w pozornie prostej rzeczywistości, nie są proste.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
„Królestwo zwierząt” Thomasa Cailleya: Ludzie mutują jak po pandemii
Film
„Ród Smoka”, czyli „oko za oko, syn za syna” w drugim sezonie
Materiał partnera
Największe kino plenerowe w Polsce powraca
Film
Niepewność i rozchwianie rzeczywistości – 10 debiutów na festiwalu „Młodzi i Film”
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Film
Polski Instytut Sztuki Filmowej czeka na dyrektora
Film
Wybory prezesa SFP. Atmosfera jest niespokojna