„Nie zgubiliśmy drogi": Bezradność inteligenta

„Nie zgubiliśmy drogi" małżeństwa Sasnalów to jedyny polski film długometrażowy, który w tym roku trafił do programu Berlinale.

Publikacja: 13.02.2022 18:21

Agnieszka Żulewska (Ewa) w filmie „Nie zgubiliśmy drogi”

Agnieszka Żulewska (Ewa) w filmie „Nie zgubiliśmy drogi”

Foto: materiały prasowe

„Przez całe moje życie jest mi trudno na coś się zdecydować, a jeszcze trudniej przy tej decyzji wytrwać. I teraz, kiedy wszystko się udało" – mówi bohater „Nie zgubiliśmy drogi", specjalista od Cervantesa, do pani dziekan, która właśnie zwalnia go z pracy. Bo jej zdaniem, wcale się nie udało. Swoimi zachowaniami Eryk prowokuje agresję, prowadzi propagandowe pogadanki niezwiązane z tematem zajęć. I ma najniższą ocenę wśród wykładowców.

Mężczyzna usiłuje sobie wmówić, że szkoda życia na uczenie ludzi, których nic nie interesuje. A poza tym ma cel: organizuje akcję charytatywną, chce też odszukać Płonące Jezioro. Miejsce, którego przecież nie ma. A może jednak gdzieś jest, by karmić wyobraźnię takich jak on..

Utrzymać się na powierzchni

Eryk jedzie więc do rodziny, która go nie chce, leży w trawie, chodzi po lesie. Pisze o swojej wyprawie w nieznane rejony, do Płonącego Jeziora i wysyła notatki do byłej partnerki. Ewa zarabia na życie lekcjami angielskiego. Kiedy jest bardzo źle, decyduje się opiekować matką znanej aktorki. Starsza pani jest sama – rodzinę ma za oceanem, powiedziała córce, że „jakby co", to nie musi przyjeżdżać na pogrzeb.

Scenariusz „Nie zgubiliśmy drogi" został luźno oparty na szwedzkiej powieści „Do cieplejszych krajów" Pera Christiana Jersilda.

Kobieta nie potrzebuje pielęgniarki. Raczej kogoś, kto dotrzymałby jej towarzystwa, porozmawiał. I pomógł porozumieć się na Skypie z wnukami, które mieszkają w Kanadzie i nie mówią po polsku. „Kiedy do mnie przyjedziecie?" – pyta. „To trudne..." – odpowiadają dzieciaki. „W przyszłym roku" – tłumaczy Ewa. Rozumie, czym jest samotność. Wie, jak potrzebna jest nadzieja. Ona sama jest na tyle silna, by nie dać się upokarzać chamskiemu biznesmenowi, którego uczy angielskiego, ale nie na tyle, by odbić się od beznadziei.

Jest w tym filmie bezradność tych, którzy nie dają sobie rady z życiem. Nie lumpów przepijających każdą zarobioną złotówkę. Sasnalowie portretują inteligentów, ludzi wrażliwych, wykształconych, którzy wypadli poza krąg powodzenia. Eryk ma problemy psychiczne. Przecież „przez całe życie trudno mu się na coś zdecydować, a jeszcze trudniej przy tej decyzji wytrwać". Ale czy cierpi na depresję?

Ewa próbuje utrzymać się na powierzchni, ale nie bardzo jej to wychodzi. Tak jak starsza pani, starannie ubrana, wciśnięta w fotel w domu pełnym książek i wspomnień. Żyje otoczona pustką, uśmiecha się do wnuków, których pewnie nigdy nie pozna.

Scenariusz „Nie zgubiliśmy drogi" został luźno oparty na szwedzkiej powieści „Do cieplejszych krajów" Pera Christiana Jersilda z 1961 roku. Anka Sasnal zaczęła go pisać jeszcze przed pandemią. Ale izolacja i lockdowny wzmocniły ten film, bo urosła armia ludzi wypchniętych na margines życia. Tych, którzy musieli pożegnać najbliższych, nie wytrzymali psychicznie zamknięci w ścianach swojego mieszkania, stracili pracę i nie mogą się odnaleźć. Tych, którzy w swojej wrażliwości nie są w stanie zaakceptować coraz głębszych społecznych podziałów, cynizmu polityków, rozpadających się między ludźmi więzi, obojętności na krzywdę. I dzisiaj przejrzą się w oczach Ewy – Agnieszki Żulewskiej, czy Eryka – Andrzeja Konopki.

Prawdziwe obrazy

Powolny rytm „Nie zgubiliśmy drogi" podkreśla zagubienie, nieprzystosowanie, samotność bohaterów. Samotność nawet wśród ludzi. Ale przecież jest jeszcze marzenie o Atlantydzie, o Płonącym Jeziorze. Coś, co w nas tkwi, do czego warto pofrunąć. Po powrocie może uda się zacząć nowe życie. Bo przecież „nie zgubiliśmy drogi".

Ten film zostaje w widzu i warto go obejrzeć może niejeden raz. Anka i Wilhelm Sasnalowie potrafią tworzyć na ekranie klimat, ale potrafią też obserwować. Wszystko tu jest prawdziwe. Facet leżący na łóżku ze wzrokiem wbitym w sufit. Rozmowy rodzinne. Stara opuszczona kobieta. Choroba matki. Obcość. Zapadanie się w pustkę. Bezsilność. Walka o każdy dzień. Kamera z bliska, w bardzo ciasnych kadrach obserwuje ludzi. Przestrzeń jest gdzieś daleko, na zdjęciach, w wizjach wyprawy ku wolności.

Wilhelm Sasnal jest wybitnym malarzem, którego dzieła trafiły do nowojorskiej MoM-y i londyńskiej Tate Modern, Muzeum Guggenheima i Centre Pompidou. Jego żona Anka Sasnal jest literaturoznawczynią, która w wydawnictwie Ha!art współpracowała m.in. z Sylwią Chutnik. „Nie zgubiliśmy drogi" to ich czwarty film. Wilhelm Sasnal, jak zwykle sam stanął za kamerą, Anka napisała scenariusz, współmontowała obrazy z Pawłem Gardynikiem.

Sasnalowie są w tej wspólnej twórczości „samoswoi", nikomu się nie podlizują. Niezależnie, czy opowiadają o wsi kryjącej mroczne tajemnice jak „Z daleka widok jest piękny", czy jak w „Hubie" o samotnej matce i chorującym na raka, tracącym pracę mężczyźnie, czy wreszcie jak w „Słońce, to słońce mnie oślepiło" o spotkaniu z obcym. Ich filmy zawsze mają wiele warstw. Tak jest również w „Nie zgubiliśmy drogi". Niejeden widz znajdzie tu kawałek siebie. Może lęki skrywane głęboko, może myśli, które przychodzą o świcie.

Pokazywany w sekcji Forum „Nie zgubiliśmy drogi" to jedyny polski film pełnometrażowy w programie tegorocznego Berlinale. Dwie krótkometrażowe koprodukcje: „If Revolution Is a Sickness" (reż. Diane Severin Nguyen) i „Subtotals" (reż. Mohammadreza Farzad) znalazły się w Forum Expanded.

„Przez całe moje życie jest mi trudno na coś się zdecydować, a jeszcze trudniej przy tej decyzji wytrwać. I teraz, kiedy wszystko się udało" – mówi bohater „Nie zgubiliśmy drogi", specjalista od Cervantesa, do pani dziekan, która właśnie zwalnia go z pracy. Bo jej zdaniem, wcale się nie udało. Swoimi zachowaniami Eryk prowokuje agresję, prowadzi propagandowe pogadanki niezwiązane z tematem zajęć. I ma najniższą ocenę wśród wykładowców.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Cannes 2024: Yorgos Lanthimos z surrealistycznymi „Rodzajami życzliwości”
Film
Cannes 2024: Francis Ford Coppola wraca na Croisette z „Megalopolis”
Film
Trzecia miłość w trzecim sezonie „Bridgertonów”
Film
Premiera w Cannes superprodukcji „Furiosa: Saga Mad Max”
Film
Cannes: Polska koprodukcja rywalizuje z filmami Coppoli, Lanthimosa i Sorrentino