Ponad rok reżyser zdobywał zaufanie swoich bohaterów. Chciał, by pary homoseksualne, które wystąpią w filmie, odpowiedziały szczerze na pytania o swój związek, relacje z otoczeniem, plany na przyszłość.

— Przez pewien czas mieszkałem w Berlinie u gejów, którzy byli parą — wspomina Robert Gliński. — Zauważyłem, że żyją zupełnie normalnie. A ich otoczenie nie zwracało uwagi, że są tacy, a nie inni. Chciałem zobaczyć, jak parom homoseksualnym żyje się w Polsce.

W filmie opowiadają o sobie m.in. Krzysiek, wykładowca na Politechnice Warszawskiej, i Rafał, menedżer projektu realizowanego dla Banku Światowego, a także Artur, fryzjer, i Michał, pracownik banku. Michał studiował też teologię.

— Doszedłem do wniosku, że moja praca w kościele wyklucza otwarte życie, które chcę prowadzić, i że nie mam zamiaru być potem sfrustrowanym księdzem, więc zrezygnowałem — wyjaśnia w filmie.

Dagmara i Sylwia poznały się w czasie zawodów siłowania się na rękę, w których jedna była zawodniczką, a druga sędziowała. Szybko zamieszkały razem. Sylwia jest dziś szefową firmy remontowej, w skład której wchodzą kobiety. Na brak zleceń nie narzeka, bo mówi, że panie są znacznie dokładniejsze w tym fachu...

O swoim związku opowiadają też mieszkający w Anglii Krzysztof i Waldek. Na ich weselu, które zorganizowały im koleżanki z pracy Waldka, bawiły się same panie — i to heteroseksualne — jak wspominają ze śmiechem.

Jak widzowie się przekonają — miłość niejedno ma imię.