Zobacz galerię fotosów z filmu
Śladami amerykańskiego pisarza poszło wielu innych, także Francuz Didier Van Cauwelaert.
Jego powieść „Tożsamość" to opowiedziana w pierwszej osobie historia człowieka, który po wybudzeniu ze śpiączki mozolnie próbuje udowodnić, że jest tym, za kogo się podaje. Pisarz wykorzystał w niej konwencję thrillera, ale zdecydowanie bardziej interesowała go psychologia niż sensacja. Twórców ekranizacji dokładnie odwrotnie. Książkę potraktowali mocno pretekstowo, obudowując jej szkielet fabularny licznymi wątkami podkręcającymi sensacyjność historii. Ascetyzm dywagacji bohatera zamienili na fajerwerki samochodowych ucieczek i pogoni.
Czytaj też - Naukowiec na tropie skradzionej biografii
Doktor Martin Harris (Neeson) przylatuje z żoną (Jones) do Berlina na konferencję botaników. W hotelu okazuje się, że na lotnisku zostawił teczkę z dokumentami. Taksówka, którą po nią pojechał, zostaje zepchnięta do Szprewy przez ciężarówkę. Nieprzytomnego Harrisa wyciąga z wody taksówkarka Gina (Kruger). Mężczyzna wybudza się ze śpiączki po czterech dniach. Pamięta, kim jest, ale nikt nie chce tego potwierdzić. Na konferencji, na którą udaje mu się wtargnąć, okazuje się, że Martin Harris (Quinn) już jest, do tego z jego żoną, która go nie poznaje.
Nowy Harris zajął jego miejsce także w aktach. Pojawiają się kolejne dowody, że bohater po prostu nie istnieje. Posądzany przez policję o paranoję, uporczywie tropi prawdę o samym sobie z pomocą Giny – emigrantką i z Bośni bez karty stałego pobytu, i dobrodusznego eksagenta Stasi (świetny Ganz).
Reżyser prowadzi tę zagmatwaną fabułę bardzo sprawną ręką. Atmosfera tajemniczości i niepewności zagęszcza się ze sceny na scenę. A Liam Neeson w roli człowieka walczącego z własnym umysłem i otoczeniem jest bardzo, także psychologicznie, przekonujący.
W. Brytania, Niemcy, Francja, Kanada, Japonia, USA 2011, reż. Jaume Collet-Serra, wyk. Liam Neeson, Diane Kruger, January Jones, Aidan Quinn