- Nadzieja to fundament kraju - przemawiał Obama w Iowa 3 stycznia 2008 roku, tuż po swoim wyborczym triumfie. - To wiara, że nasz los nie jest pisany przez innych, lecz przez nas samych. Przez ludzi, którzy nie zgadzają się na zastany świat, i którzy mają odwagę, żeby go zmieniać.

Zwolennicy Obamy mieli nadzieję, że pokolenie jego wyborców wniesie do polityki idealizm, entuzjazm i zaangażowanie. Tymczasem rzeczywistość wygląda ponuro. Rzesza biednych rośnie. Autorzy filmu odwiedzili m.in. bezdomnych, mieszkających w kanałach burzowych pod Las Vegas, a także w miasteczkach namiotowych powstałych na krańcach wielkich miast. Ludzie żyją w nich przez cały rok.

50 milionów obywateli USA nie ma ubezpieczenia (to o kilka milionów więcej, niż gdy Obama obejmował urząd) i większości z nich nie stać na wizytę u lekarza. Gdy organizowane są akcje nocnych przyjęć dla najuboższych ? ustawiają się kilkusetosobowe kolejki potrzebujących. Lekarze wolontariusze stawiają diagnozy i jeśli jest to możliwe ? pomagają od razu. Ale jeden z bohaterów filmu, który musi być pilnie operowany ? woli ryzykować życie niż zaciągnąć dług w wysokości 20 tysięcy dolarów ? taki jest koszt niezbędnej mu operacji...

Las Vegas ? jeden z symboli amerykańskiego dobrobytu i beztroski ma i drugie oblicze. Pod kasynami, w których codziennie zmienia właścicieli 16 milionów dolarów ? są kanały burzowe. Stały się one przystanią dla ludzi pozbawionych domu. Jak pokazuje film ? jeszcze niedawno większość z nich zaliczała się do klasy średniej. W najbogatszym kraju świata półtora miliona dzieci nie ma domu. Niektóre rodziny koczują w tanich motelach czekając na lepsze czasy. Tak jak Joshua, który jeszcze niedawno z bratem, siostrą i rodzicami mieszkał w 5 - pokojowym domu z jacuzzi i garażem na trzy auta. Musieli się wyprowadzić, kiedy ojciec stracił pracę w warsztacie samochodowym. W czasie prezydentury Baracka Obamy przybyły 3 miliony bezrobotnych.

Szkoły prowadzą akcje dożywiania dzieci, niektóre z nich opowiadają przed kamerą, że wielokrotnie nie dostały w domu kolacji.

Wielu konserwatywnych polityków uważa, że takie stwierdzenia są przesadą, bo równocześnie wiele rodzin, które uznaje się za biedne ? ma komputery i telewizory. Wolą nie pamiętać, że jedna piąta krajowego dochodu trafia do kieszeni jednego procenta najbogatszych. Ameryka jest głęboko podzielona, a miało być zupełnie inaczej...

Małgorzata Piwowar