Ten film próbuje wniknąć w świat dzisiejszych nastolatków, którzy porozumiewają się za pośrednictwem Facebooka i esemesów, nie potrafią zaś normalnie rozmawiać z rodzicami, ale i ze sobą.

Czasami nie wystarczy wysłać komunikat na 140 znaków, trzeba wysłuchać drugiego człowieka, poznać jego racje i przedstawić swoje. Takich rozmów młodzież nie umie prowadzić, wręcz się boi, co stara się pokazać w „Obietnicy" Anna Kazejak, reżyserka i współautorka (z Magnusem von Hornem) scenariusza.

Debiutując w fabule „Skrzydlatymi świniami",  udowodniła, że umie znaleźć ważne tematy. Wtedy, portretując kibiców piłkarskich, pokazała, że za męskim uwielbieniem do swojej drużyny kryje się strach przed dorosłością. Teraz zajęła się młodzieżą.

Lilę zawiódł jej chłopak chodzący do tej samej szkoły. Urażona ambicja, a może miłosne cierpienie, nakazuje wymagać od niego, by raz na zawsze pozbył się tej, która zawróciła mu w głowie. On śle rozpaczliwe prośby o przebaczenie, ale Lila unika spotkań, nie odbiera telefonów. Wysyła tylko krótkie komunikaty, w którym określa żądania.

To jest film o pierwszej miłości, ale też o dziewczynie, która twardo trzyma się zasad. Lila w typowy dla nastolatków sposób postrzega świat w czarno-białych barwach, ale też widzi, jak łatwo dorośli i rówieśnicy godzą się na ustępstwa, omijają problemy. Ona chce żyć inaczej, jednak jej bezkompromisowość rodzi tragiczne konsekwencje.

W streszczeniu „Obietnica" prezentuje się interesującego. To wszakże, co w niej tworzy napięcie, trwa maksimum pół godziny. Reszta to typowe dla licznych polskich produkcji wypełniacze, nierozbudowujące akcji.

Widz jest skazany na banalne obrazki z życia młodzieży: koncert zespołu rockowego, papierosy w toalecie, nocna włóczęga po mieście. Mamy też stereotypowy wizerunek rodziców. Andrzej Chyra znów gra bezradnego ojca. Magdalena Popławska to kolejna w matka histeryczka. Tylko Dawid Ogrodnik w finale dostał szansę, by uzasadnić, dlaczego przez ponad godzinę snuł się na drugim planie.

W pamięci pozostaje natomiast debiut 18-letniej Elizy Rycembel. Jej bohaterka jest nie tylko prawdziwa, zaciekła w gniewie, ale i rozpaczliwie potrzebująca miłości zarówno chłopaka, jak i ojca. Jest również intrygująco wieloznaczna, bo nie wiemy, czy Lila naprawdę żałuje tego, co się stało.

Jacek Marczyński