Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy firmy nadal chcą wychodzić zagranicę.
  • Które przedsiębiorstwa są liderami eksportu.
  • Dlaczego odporność łańcuchów zyskuje na znaczeniu.
  • Jak budować odporność biznesu.

Mimo zawirowań firmy na świecie nie rezygnują z ambitnych planów rozwojowych. Aż 83 proc. przedsiębiorstw planuje wejście na co najmniej jeden nowy rynek w ciągu najbliższych pięciu lat. Ponad połowa firm w ciągu ostatnich 12 miesięcy uwzględniła nowe kierunki ekspansji, a 45 proc. zmieniło rynki uznawane wcześniej za priorytetowe. Kluczowego znaczenia nabiera dziś odporność łańcuchów dostaw, zdolność do funkcjonowania w zmiennym otoczeniu regulacyjnym oraz umiejętność szybkiego reagowania na zakłócenia w handlu międzynarodowym – wynika z raportu Forvis Mazars, który „Rzeczpospolita” opisuje jako pierwsza.

Polskie firmy szukają nowych rynków

Eksport jest ważną częścią polskiej gospodarki. W tym roku dynamika eksportu prognozowana jest na 7 proc., a w przyszłym na około 6 proc. Mimo wyzwań, jakie przetaczają się przez światową gospodarkę, bez problemu można wskazać polskie firmy, które w ostatnich dekadach skutecznie podbijają świat. Lista obejmuje różne branże.

Czytaj więcej

Droższy poliester to ryzyko dla właścicieli firm odzieżowych. Co z konsumentami?

Dzięki odważnej ekspansji zagranicznej, realizowanej przez rodzinę Koelnerów, marką o globalnym zasięgu stał się Rawlplug oferujący kołki, wkręty oraz inne produkty do zamocowań budowlanych. Na zagranicznych rynkach mocno rozpycha się też produkująca sprzęt AGD Amica oraz wytwarzający meble Nowy Styl.

Eksportowym gigantem jest KGHM. W zeszłym roku trzy czwarte przychodów z umów z klientami pochodziło spoza Polski.

– Dla spółki surowcowej działającej na globalnym rynku obecność międzynarodowa nie jest wyborem taktycznym, lecz elementem długoterminowej strategii biznesowej. Miedź, srebro i inne metale produkowane przez KGHM są niezbędne dla transformacji energetycznej, elektromobilności, cyfryzacji, rozwoju infrastruktury oraz nowych technologii – mówi Anna Sobieraj-Kozakiewicz, wiceprezes KGHM. Dodaje, że najważniejszym kierunkiem dla KGHM pozostaje rozwój organiczny istniejących aktywów, w tym dalsza optymalizacja Sierra Gorda.

Z kolei w sektorze nowych technologii przykładem imponującej ekspansji może być produkujący gry CD Projekt. Sprzedaż zagraniczna odpowiada za niemal całość przychodów polskiej grupy. Skutecznie za granicą rozpycha się też rzeszowskie Asseco, oferując autorskie rozwiązania IT. Ekspansję zagraniczną zaczęło w 2004 r., gdy po wejściu na GPW dokonało pierwszej akwizycji na Słowacji.

– Obecnie grupa działa już w blisko 60 krajach, na 5 kontynentach. Od kilku lat odsetek sprzedaży zagranicznej w przychodach utrzymuje się na zbliżonym poziomie, sięgającym 90 proc. – informuje Marek Panek, wiceprezes Asseco Poland. Najłatwiej jest grupie pozyskiwać firmy z Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej, wykorzystując doświadczenia spółek zależnych już działających na rynkach lokalnych. Ale odległe rynki też są dla Asseco ciekawe.

– Perspektywicznym kierunkiem jest Afryka. Jesteśmy tam aktywni od 13 lat, czego przykładem jest projekt z zakresu cyberbezpieczeństwa realizowany w Togo – wskazuje przedstawiciel Asseco.

Czytaj więcej

Zysk Asseco wystrzelił. Informatyczny gigant ma miliardy zamówień i nowe plany

Ciekawą perspektywę biznesową ma też Grupa Pracuj, która działa na trzech dużych rynkach.

– Wystarczy przesunąć się o 500 km na wschód albo na zachód, aby zobaczyć zupełnie inną rzeczywistość biznesową. Ukraina, mimo wojny, jest dziś najszybciej rosnącym rynkiem grupy. Pomaga nam strukturalny niedobór kandydatów, silna pozycja Robota.ua i skuteczna polityka cenowa. Niemcy są naszym drugim rynkiem zagranicznym pod względem skali. Jesteśmy tam od czterech lat i nadal się go uczymy – mówi Rafał Nachyna, dyrektor operacyjny Grupy Pracuj. Sygnalizuje, że możliwa jest ekspansja na kolejne rynki Europy.

Mimo dużej konkurencji panującej w branży handlowej za granicą śmiało rozpycha się krajowe LPP. Jest już obecne na 47 rynkach, a wyniki ostatnich kwartałów pokazują, że to właśnie działalność międzynarodowa jest motorem wzrostu. Zeszły rok był pod tym względem rekordowy.

– Weszliśmy do sześciu nowych krajów: Kosowa, Albanii, Uzbekistanu, Azerbejdżanu, Mołdawii i Gruzji, domykając tym samym naszą obecność w Europie Środkowo-Wschodniej. W odpowiedzi na nasz dynamiczny rozwój w Azji Centralnej, na początku przyszłego roku planujemy uruchomienie pierwszego magazynu w Kazachstanie – zapowiada Marcin Bójko, wiceprezes LPP. Z kolei Inter Cars, dystrybutor części samochodowych, koncentruje się na Europie Zachodniej, głównie Niemczech i Austrii.

– Oprócz tego rozważamy kraje skandynawskie – sygnalizuje prezes Inter Cars, Maciej Oleksowicz. Dodaje, że zawirowania stały się już nową codziennością, a obecność na wielu rynkach to jeden ze sposobów na dywersyfikację ryzyka. Wtóruje mu Jagna Stanecka, członek zarządu Mangaty.

– Dywersyfikacja geograficzna dziś zmniejsza ryzyko, a nie je zwiększa. Największe wyzwania to geopolityka, cła, kursy walut, regulacje i lokalne wymagania. Z drugiej strony zmiany w globalnych łańcuchach dostaw tworzą dużą szansę dla solidnych europejskich producentów – podkreśla. Dodaje, że kooperacja i handel międzynarodowy stoją dziś przed nowymi wyzwaniami, w których już nie efektywność, ale odporność i pewność dostaw jest kluczem do podejmowanych decyzji inwestycyjnych. Ten proces zaczął się w czasie pandemii i nabrał przyspieszenia wraz z wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie.

– W przypadku spółek produkcyjnych należących do Holdingu Mangata całość produkcji odbywa się w Polsce, czyli na terenie UE. Korzystając z tych produktów wykonawcy i inwestorzy eliminują z projektów ryzyko dodatkowych kosztów i administracji wynikającej z importu – podkreśla Stanecka.

Ekspansja to także coraz więcej pułapek

Nakład pracy niezbędny do zbudowania łańcucha dostaw dla nowego międzynarodowego przedsięwzięcia przypomina górę lodową – opisują obrazowo eksperci Forvis Mazars. Pod względem objętości 10 proc. zadania jest widoczne ponad powierzchnią. To obszar strategii, obejmujący działania prowadzące do decyzji o wejściu na nowy rynek. Natomiast pozostałe 90 proc. góry znajduje się poniżej linii wody. W tym przypadku oznacza to szereg decyzji operacyjnych. Jakich konkretnie?

Po pierwsze, firmy rozszerzające działalność na rynki zagraniczne muszą dokładnie przeanalizować swoją infrastrukturę technologiczną. Warto zacząć od zrozumienia ograniczeń obecnego systemu ERP oraz jego zdolności do integracji z systemami funkcjonującymi za granicą. To samo dotyczy wszelkiego dedykowanego oprogramowania, do którego oddział zagraniczny będzie potrzebował dostępu. Kolejną kluczową kwestią są dane: systemy w centrali i zagranicznych spółkach zależnych powinny mieć te same formaty i konfiguracje.

Znaczenia nabiera też zgodność z rosnącą liczbą regulacji handlowych, podatkowych i środowiskowych. Przedsiębiorstwa muszą wiedzieć, skąd pochodzą wykorzystywane surowce, jakie ryzyka występują na kolejnych poziomach łańcucha dostaw oraz czy ich dostawcy spełniają wymagania ESG.

Czytaj więcej

Biznes odkrywa przewagę konkurencyjną w ESG

Jak w tak trudnym otoczeniu firmy mają odnaleźć równowagę między bezpieczeństwem łańcucha dostaw a rentownością biznesu?

– Niezbędne jest planowanie w średnim i długim horyzoncie, przeprowadzanie „stress testów” modeli biznesowych pod kątem kluczowych założeń oraz przypisywanie większego prawdopodobieństwa wystąpienia szoków cenowych i innych zaburzeń dostaw – mówi Maciej Ptak, szef działu doradztwa finansowego w Forvis Mazars. Dodaje, że istotna jest także zmiana podejścia zarządów. Tak aby cele biznesowe były ukierunkowane nie tylko na krótkoterminowy zysk, lecz również na długoterminowy, stabilny rozwój.