W dyskusjach o ESG, o gospodarce obiegu zamkniętego (GOZ) i całym zrównoważonym rozwoju (sustainability) coraz mocniej przebija się wątek konkurencyjności. Zwraca na to uwagę wrześniowy raport firmy Bain & Company, według której zrównoważony rozwój przestał być jedynie tematem inwestycyjnym. Obecnie postrzega się go jako źródło przewagi konkurencyjnej.
Skierowany do inwestorów raport ocenia, że w ciągu ostatniej dekady ESG przeszło trzy etapy transformacji. Począwszy od fazy nacisku na różne zielone inwestycje (w tym odnawialne i alternatywne źródła energii), przez rozpoczętą w 2022 r. fazę presji, także regulacyjnej, na poprawę działalności i efektywności firm (m.in. poprzez dekarbonizację, poprawę odporności łańcucha dostaw i wdrażanie GOZ), która trwała do 2025 r.
Ile możemy zyskać?
W 2025 r. (gdy Komisja Europejska ogłosiła Pakiet Omnibus) rozpoczął się obecny etap rozwoju ESG, w którym kluczowe stało się pytanie, jak można wykorzystać zmiany wymuszone dążeniem do zrównoważonego rozwoju jako źródło przewagi konkurencyjnej?
Tę zmianę dostrzega też w Polsce Irena Pichola, prezeska Forum Odpowiedzialnego Biznesu oraz firmy Artha Consulting Network. Według niej nie tylko dynamicznie wzrasta odsetek polskich firm deklarujących dobrą znajomość ESG, lecz zmienia się też ich podejście do zrównoważonego rozwoju. Pytanie „czy musimy” ustępuje pytaniu „ile możemy zyskać”. Widać to na przykładzie działań związanych z GOZ, które świadome firmy traktują jako narzędzie zarządzania kosztem i ryzykiem łańcucha dostaw.
– Zmiana modelu biznesowego w kierunku GOZ może oznaczać mniejsze zużycie surowców i energii, niższe koszty, większą odporność na zakłócenia łańcuchów dostaw, a także tworzenie nowych produktów, usług i źródeł przychodów – tłumaczy Piotr Glen, dyrektor Centrum Zrównoważonego Rozwoju w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. On również zauważa, iż ESG przestaje być dla firm wyłącznie kwestią compliance – dostosowania się do wymogów regulacyjnych. Staje się elementem zarządzania ryzykiem i – co szczególnie istotne – źródłem budowania przewagi konkurencyjnej. Wtedy nie jest już kosztem, lecz inwestycją w zdolność firmy do konkurowania w gospodarce, w której zasoby, energia i kapitał są coraz bardziej ograniczone i droższe.
Wsparcie odporności
Karolina Gromke, kierowniczka zespołu ESG w giełdowej spółce Benefit Systems, zaznacza, że właśnie takie podejście ma jej firma – dla której ESG staje się elementem budowania odporności oraz przewagi konkurencyjnej biznesu. Wychodząc z założenia, iż dane niefinansowe pomagają podejmować lepsze decyzje i ograniczać ryzyka, firma w 2025 r. włączyła zidentyfikowane w badaniu podwójnej istotności ryzyka i szanse związane z ESG do oceny oraz monitorowania w ramach ogólnego systemu zarządzania ryzykiem.
W tym samym roku w Benefit Systems przyjęto Politykę odpowiedzialnego prowadzenia działalności biznesowej (RBC), opartą na wytycznych OECD, która stała się podstawą rozwijania należytej staranności w sposób usystematyzowany. – Pomaga nam to identyfikować potencjalne i rzeczywiste negatywne wpływy oraz ustalać priorytetowe działania ukierunkowane na ich ograniczanie – twierdzi Karolina Gromke, dodając, iż z uwagi na profil działalności Benefit Systems oraz kulturę organizacyjną firmy kluczowe są kwestie społeczne.
Jak jednak ocenia Piotr Glen, badania prowadzone w SGH pokazują, że polskie przedsiębiorstwa są dopiero w połowie drogi do traktowania ESG jako elementu zarządzania ryzykiem i źródła budowania przewagi konkurencyjnej. Dwie trzecie z badanych 400 firm nie inwestowały w rozwiązania cyrkularne (mimo że przedsiębiorcy dostrzegali ich potencjał w zakresie redukcji kosztów i poprawy konkurencyjności), a prawie połowa przyznała, że nie ma celów strategicznych w zakresie gospodarki odpadami.
Przekonać MŚP
Jak zaznacza Jolanta Okońska-Kubica, przewodnicząca Komitetu ds. Zrównoważonego Biznesu Krajowej Izby Gospodarczej i dyrektor zarządzająca firmy Enviopol, bez GOZ nie będzie realnej transformacji w kierunku zrównoważonego rozwoju. A ta staje się konieczna, co potwierdziły spowodowane zmianami klimatu i suszą przerwy w pracy elektrowni jądrowych na Węgrzech i we Francji. Pokazały, że zrównoważona gospodarka wodna i dbałość o bioróżnorodność to nie tylko temat dla ekologów, ale także poważne wyzwanie dla biznesu, który odczuł ograniczenia w dostawach prądu.
– Możemy raportować, wyznaczać cele klimatyczne i przyjmować kolejne polityki, ale jeśli nie zmienimy sposobu projektowania produktów, wykorzystania surowców, energii i wody, procesów produkcyjnych, zakupów czy modeli biznesowych, pozostaniemy przy deklaracjach – podkreśla ekspertka KIG, nie kryjąc niepokoju, że choć o GOZ mówimy od lat, jego rzeczywiste rozumienie w polskich firmach jest nadal niewystarczające.
Widzi to również w praktyce: wprawdzie w ostatnich latach, gdy rosła presja regulacyjna, wiele firm szybko przygotowywało polityki, cele, wskaźniki/KPI i plany działań, ale nierzadko sprowadzało się to do kilku strategii i dokumentów, które nie zawsze były ze sobą spójne.
W rezultacie pomimo polityk i celów ESG, przy konkretnych decyzjach zakupowych, inwestycyjnych czy produktowych firmy nadal stosują stare kryteria. Np. deklarowane cele dotyczące floty nie znajdują odzwierciedlenia w kolejnych zakupach albo firma określa wymagania środowiskowe dla swoich produktów, a później wprowadza nowy produkt, który już ich nie spełnia.
Przyszła konkurencyjność
Ekspertka KIG zwraca szczególną uwagę na GOZ, zaznaczając, że nie jest to kolejny środowiskowy obszar compliance, lecz bardzo konkretna odpowiedź na pytanie o przyszłą konkurencyjność firmy. W tym o odpowiedź na szereg istotnych dla tej konkurencyjności pytań: z czego będziemy produkować za pięć czy dziesięć lat? Skąd weźmiemy surowce i ile będą kosztowały? Czy możemy zużywać mniej materiałów, energii i wody? Jak długo będzie funkcjonował nasz produkt? Czy można go naprawić, wykorzystać ponownie albo odzyskać z niego wartościowe materiały? I wreszcie – czy można na tym zbudować lepszy model biznesowy?
Zarówno Irena Pichola, jak i profesor Bolesław Rok z Katedry Przedsiębiorczości i Etyki w Biznesie w Akademii Leona Koźmińskiego zwracają uwagę np. na duże sieci handlowe, które łączą realizację celów ESG ze zmniejszaniem zużycia prądu, lepszym wykorzystaniem opakowań – z celami finansowymi (ograniczeniem kosztów).
Jak jednak zaznacza Jolanta Okońska-Kubica, nie wystarczą jednak dobre praktyki kilku rynkowych liderów. Nie zmieni to całej gospodarki, którą tworzą przede wszystkim tysiące średnich, małych i mikrofirm. Jeśli one nie zaczną zmieniać produktów, procesów i sposobu wykorzystania zasobów, nie będzie realnej transformacji w kierunku GOZ – podkreśla ekspertka KIG, przyznając, że w sektorze MŚP wciąż widać duży opór przed zmianami.
Mimo wszystko istotną rolę do odegrania mają tu duże firmy i ich gotowość do wsparcia rozwoju swego łańcucha dostaw. Nie wystarczy wysłać dostawcy kolejnej ankiety czy dopisać do umowy oświadczenia o zgodności. Trzeba z nim rozmawiać, czy potrafi zmienić materiał, technologię lub proces, ile to będzie kosztowało i ile potrzebuje na to czasu. – Żeby ludzie wdrożyli zmianę, muszą ją najpierw zrozumieć i zaakceptować – wyjaśnia Jolanta Okońska-Kubica.
Potrzeba zrozumienia sensu zmian dotyczy nie tylko GOZ, ale także społecznych aspektów ESG (S), które zyskują na znaczeniu nie tylko w wyniku zmian demograficznych (a zwłaszcza starzenia się społeczeństwa) – ale także pod wpływem oczekiwań społecznych wyrażanych przez pracowników i klientów firm.
Według wrześniowego raportu Bain & Company z globalnego badania 7,5 tys. konsumentów odsetek osób, dla których ważny jest zrównoważony rozwój i odpowiedzialne podejście firm, wzrósł w ciągu ostatniego roku z 79 do 85 proc. Również raport SEC Newgate Impact Monitor, w którym podsumowano wyniki badania 20 tys. mieszkańców 20 państw, pokazał, że dla zdecydowanej większości z nich duże znaczenie ma odpowiedzialne podejście firm do prowadzenia biznesu szczególnie w obrębie lokalnych społeczności.