Czy to dopiero początek luzowania przepisów, czy już może jego szczyt i wkrótce znów zobaczymy przykręcanie regulacyjnej śruby? – to temat i motyw wiodący debaty „Rzeczpospolitej” pt. „Przyszłość ESG – w jakich kierunkach będą szły zmiany, a także regulacje dotyczące zrównoważonego rozwoju?”, w której uczestniczyli Robert Adamczyk, członek zarządu Forum Odpowiedzialnego Biznesu oraz główny specjalista środowiskowy w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju; Maria Andrzejewska, dyrektor generalna UNEP/GRID Warszawa; Piotr Glen, dyrektor Centrum Zrównoważonego Rozwoju w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie; i Małgorzata Szewc, wiceprezeska Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych.
Zachętą do dyskusji o przyszłości ESG jest zauważalny od ponad roku w Unii Europejskiej trend do luzowania regulacji dotyczących tego obszaru. Widzimy już, że po przyjęciu Pakietu Omnibus, który znacząco złagodził wymogi dotyczące raportowania z zakresu zrównoważonego rozwoju (CSRD) i należytej staranności przedsiębiorstw (CSDDD), szykuje się rewizja rozporządzenia SFDR, tworzy się plany zmian w taksonomii i w systemie handlu ETS.
Ryzyka pozostały
Zdaniem Roberta Adamczyka krótkookresowo nadal zmierzamy więc raczej do luzowania, odkręcania pewnych aspektów regulacyjnych. – Wiąże się to z tendencją, aby zrzucić wszystkie niepowodzenia ekonomiczne, nawet nie używa się już nazwy Zielony Ład – wyjaśniał ekspert EBOiR, wskazując, iż ta tendencja ma podłoże polityczne: partie dochodzące do władzy w kolejnych krajach są bardziej prawicowe i mniej przychylne agendzie zrównoważonego rozwoju.
Do politycznych trendów dochodzi silna presja lobbingowa. – Im mniej informacji, mniej przejrzystości, tym łatwiej jest o korupcję, co z punktu widzenia długoterminowego jest złe i przykre – oceniał Adamczyk. Zaznaczył jednocześnie, że sam jest przekonany, iż ten trend niedługo się odwróci.
– To tylko kwestia czasu, kiedy i w jakim momencie to nastąpi, gdyż to, co teraz nazywamy luzowaniem, jest raczej politycznym pragmatyzmem wymuszonym przez trudną sytuację gospodarczą Europy – stwierdził.
– Rzeczywistość nie daje nam bowiem wyboru; trudno nie zauważyć, iż zmiany klimatyczne i środowiskowe, w tym problemy z dostępem do wody, mają duży wpływ na bezpieczeństwo energetyczne, na produkcję, a więc na konkurencyjność Europy – podkreślał ekspert EBOiR, dodając, że nasza konkurencyjność będzie się w dużym stopniu wiązała z ekologicznymi aspektami ESG – w tym dostępnością wody, surowców, z energetyką.
Piotr Glen zwracał uwagę, że właśnie takim praktycznym podejściem do ESG kierują się w swoich planach dojścia do neutralności klimatycznej w 2060 r. Chiny, dla których inwestycje w odnawialne źródła energii to nie tylko ekologia, lecz przede wszystkim niezależność energetyczna. Przy czym na razie nie tylko inwestują one w OZE, ale również zwiększają moce węglowe.
– Omnibus zmniejszył zakres raportowania, ale nie zlikwidował ryzyk środowiskowych. To są dwie zupełnie różne rzeczy, które funkcjonują obok siebie – mówiła Maria Andrzejewska, ubolewając, że patrzymy na raportowanie głównie z punktu widzenia obowiązków i nadmiernych obciążeń dla przedsiębiorstw, a nie tego, co wpływa na nasze bezpieczeństwo i niezależność. Ilustrowała tę opinię przykładem krajowej firmy farmaceutycznej, która w okresie letniej suszy musiała wstrzymać produkcję jednego z leków, gdyż jej dostawca, francuski producent folii na blistry, wyłączył swoją fabrykę z powodu braku wody.
Maria Andrzejewska ocenia także, że trend luzowania regulacji ESG jest wynikiem niepowodzeń ekonomicznych, za które wini się Zielony Ład. Mimo że to nie regulacje są powodem rosnących kosztów surowców czy problemów z dostępem do wody.
Jako ekspertka organizacji działającej od kilku dekad Andrzejewska zwracała też uwagę, że zainteresowanie kwestiami oddziaływania na środowisko zawsze było sinusoidą: najpierw była euforia na początku lat 90., potem zainteresowanie osłabło, by później ponownie się pojawić. Jednak – pomimo tych wahań – poprawa, jaka nastąpiła w tym okresie, jest ogromna.
Miecz obosieczny
Czy obecny trend deregulacyjny tej poprawy nie wyhamuje? Małgorzata Szewc, oceniając obecną sytuację z perspektywy rynku kapitałowego, wskazała, że poluzowanie regulacyjne zaoferowane przez Komisję Europejską i polityków może być obosiecznym mieczem.
Z jednej strony spółki czeka mniejszy wysiłek, zmniejszenie kosztów raportowania, lecz z drugiej strony ryzykują one straty biznesowe wynikające ze zbyt pochopnego korzystania z tego poluzowania – szczególnie jeśli poczują się zwolnione nie tylko z samego raportowania, ale też z prowadzenia pewnych działań w obszarze ESG.
Według wiceprezeski SEG dylemat mają spółki, które uprzednio były objęte CSRD i bardzo się odsłoniły w ostatnich dwóch latach. Teraz nagle Omnibus zwolnił je z tego obowiązku. Wbrew potocznemu wyobrażeniu firmy, które z obowiązku raportowego wypadły, nie schodzą na zerowy poziom ujawnień. Wracają na podstawowy wymóg z ustawy o rachunkowości, który obejmuje raportowanie kluczowych niefinansowych KPI oraz istotnych zagadnień pracowniczych i środowiskowych.
Będą więc musiały zadać sobie teraz pytanie: co pokażemy w raporcie, skoro przez dwa lata pokazaliśmy bardzo dużo?
Małgorzata Szewc zwróciła też uwagę na wyzwanie stojące przed inwestorami instytucjonalnymi, którzy najbardziej patrzyli na kwestie ESG. W pierwszym roku zmian będą oni w trudnej sytuacji, mając dostęp do bardzo wąskiej puli wiarygodnych, atestowanych danych dostarczonych przez bardzo małą liczbę podmiotów w Unii Europejskiej – Omnibus zredukował liczbę firm objętych dyrektywą CSRD o około 80 proc. Jak szacuje SEG w Polsce, liczba emitentów potencjalnie dobrze raportujących ESG zmniejszy się do 53, a jeszcze część z nich może skorzystać z zagranicznego raportu spółki matki.
Regulacyjna poprzeczka w górę za pięć lat?
Ekspertka ubolewała, iż poluzowanie regulacji poszło w kierunku osłabienia danych o łańcuchach wartości, podczas gdy to właśnie informacje dużych firm na temat swoich dostawców miały być kołem napędowym transformacji całej gospodarki, angażując w nią także małe i średnie przedsiębiorstwa. Głównym skutkiem Omnibusa będzie więc spowolnienie zrównoważonej transformacji. Wiceprezeska SEG podkreśliła jednak, że jej ocena skutków poluzowania regulacji jest jednoznaczna: czeka nas spowolnienie, ale nie zatrzymanie transformacji, gdyż wymuszające ją zewnętrzne czynniki – zmiana klimatu, ograniczone zasoby surowców, kryzysy społeczno-demograficzne – pozostają.
Robert Adamczyk wskazał na pewną niespójność w obecnej polityce Unii Europejskiej: podczas gdy ogranicza ona obowiązek zbierania danych o łańcuchach dostaw i wartości, to inne regulacje wciąż wymagają tych samych informacji – tyle że pod szyldem bezpieczeństwa, w tym cyberbezpieczeństwa.
– Można powiedzieć, że politycy mają troszeczkę schizofrenię, bo z jednej strony mówią: mniej informacji, a z drugiej: potrzeba ich więcej – zaznaczał ekspert EBOiR, ubolewając, że Europa demontuje mechanizm, którego nie ma czym zastąpić. W odróżnieniu od USA, gdzie działanie na czyjąś szkodę (np. środowiska) można zaskarżyć, a kary dla sprawcy idą w miliony czy nawet w miliardy, w Europie kary za takie naruszenia, np. środowiskowe, są bardzo małe.
Dlatego też tak duże znaczenie mają wymagania regulacyjne oraz przejrzyste informacje, które pomagają ograniczyć ryzyko inwestorów. Jak przypominał Adamczyk, cały system opierający się na CSRD miał uporządkować te informacje, zaś atestacja miała zapewnić ich wiarygodność. Teraz tego ujednoliconego systemu, na którym każdy mógłby polegać, wprawdzie nie będzie, ale potrzeba korzystania z wiarygodnych danych pozostanie. – Dlatego też wrócimy do tego, prawdopodobnie za pięć lat – stwierdził ekspert EBOiR, przyznając, że błędem było zbyt szybkie wprowadzenie obowiązku atestacji. Powinno ono nastąpić dwa–trzy lata po wprowadzeniu CSRD, by spółki miały czas oswoić się z jej wymogami.
Waluta przyszłości
– Choć nie wiem, czy za pięć lat wrócimy do takiego twardego ESG, myślę, że aż taki powrót nie nastąpi. Ale na pewno nie wrócimy za to do dawnych reguł prowadzenia biznesu – mówił Piotr Glen. Dyrektor Centrum Zrównoważonego Rozwoju w Szkole Głównej Handlowej zaznaczał jednocześnie, że Omnibus jest prawdziwym testem dojrzałości dla firm: jeżeli po zmniejszeniu obowiązków związanych z raportowaniem część firm wyrzuci ESG ze strategii, to znaczy, że nigdy nie podchodziły poważnie i odpowiedzialnie do potrzeby zrównoważonego rozwoju. Co więcej, spółka traktująca ESG wyłącznie jako compliance (zgodność z przepisami), jako projekt raportowy podjęty wyłącznie po to, żeby wypełnić wymogi dyrektywy – traci ważną przewagę konkurencyjną.
– Największa przewaga konkurencyjna jest wtedy, gdy korzystamy z danych ESG do podejmowania lepszych decyzji biznesowych, do sprawdzania i utrwalania łańcuchów dostaw, pozyskiwania lepszych pracowników, tańszego kapitału i tańszej energii – wyjaśniał Glen, przypominając słowa Marii Andrzejewskiej, które najlepiej pokazują znaczenie ESG: dane z obszaru zrównoważonego rozwoju to waluta przyszłości.
Zdaniem eksperta SGH po Omnibusie paradoksalnie wzmocnimy prawdziwe ESG kosztem tego deklaratywnego. Pozostaną wtedy dwie grupy firm: te, które traktowały ESG jako obowiązek raportowy (u nich wraz z obniżaniem obowiązków zaangażowanie będzie maleć), oraz firmy, które potraktowały ESG jako element strategii i dostępu do kapitału.
Tę opinię podziela Małgorzata Szewc, która zauważa, iż w dyskusji o kosztach raportowania zapomina się o jego funkcji – a raportowanie było mechanizmem weryfikacji deklaracji firm. Wiele z nich wzięło na sztandary hasło, że ESG mają w swoim DNA. Tymczasem potem okazywało się, że np. zawarty w ich raporcie opis spraw pracowniczych nie do końca współgrał z tym, co działo się w firmie, na przykład w kwestii mobbingu.
– Raportowanie było tu papierkiem lakmusowym, a pracownicy byli pierwszymi weryfikatorami tych danych – zaznaczała wiceprezeska SEG. Według niej, jeżeli spółki, które przeprowadziły dokładną analizę podwójnej istotności, zidentyfikowały i oszacowały istotne ryzyka ESG, nie skorzystają teraz z tego jako wartości dodanej, to znaczy, że nic nie zrozumiały z kwestii ESG i była to tylko fasada sprawozdawcza.
O tej fasadzie mówiła również Maria Andrzejewska, podkreślając, że obecne poluzowanie regulacyjne jest bardzo różnie interpretowane i przyjmowane przez firmy. Wspomniała tu swoją niedawną rozmowę z brytyjskim menedżerem. Przekonywała go, że firma, która przeanalizowała swoje ryzyka wynikające ze zmieniającego się stanu środowiska, powinna je teraz brać pod uwagę. – No i na to dostałam odpowiedź, że patrzę na to bardzo idealistycznie, a przecież przedsiębiorcy mają cyniczne podejście – mówiła dyrektor generalna UNEP/GRID Warszawa.
Finansowy argument za ESG
Uczestnicy naszej debaty zgodnie podkreślali, że tym, co przemawia za trwałością agendy ESG, nie są kwestie ideowe, lecz czysto finansowe: to nie regulator, lecz dostawcy kapitału i odbiorcy w łańcuchu wartości będą egzekwować dane z tego zakresu. Instytucje finansowe wprost mówią, że i tak będą oczekiwały określonych danych, żeby dać firmie dostęp do dużo dostępniejszego zielonego finansowania. Regulacje są wtórne – zaznaczał Glen.
Robert Adamczyk potwierdził tę opinię z pozycji praktyka, przypominając, że każda instytucja finansowa (w tym bank, w którym pracuje), finansując projekt, ocenia różne ryzyka, również te niefinansowe. Zwracał też uwagę na obszar unijnych i rządowych dotacji, które często są powiązane z wymaganiami środowiskowymi. Projekty przechodzą tam przez sustainability proofing, czyli weryfikację pod kątem zgodności z celami zrównoważonego rozwoju.
Ekspert EBOiR ostrzegał, że inwestor, który nie będzie spełniał tych wymogów, może nie dostać środków unijnych i tych przechodzących przez EBOiR czy przez Europejski Bank Inwestycyjny. Co więcej, także linie kredytowe obsługiwane przez banki komercyjne często są fundowane przez różne instytucje międzynarodowe lub unijne, które wymagają spełnienia kryteriów ESG.
– Firmy, które będą uważały, że nic nie muszą robić, może krótkoterminowo uzyskają pewną korzyść, ale długoterminowo – nie, bo nie dostaną funduszy i wypadną z całych łańcuchów dostaw – ostrzegał Adamczyk, zwracając uwagę na silne podstawy europejskiej agendy społecznej: w Europie chcemy żyć w tym ładzie, chcemy, by była równość płac i więcej kobiet było w zarządach firm. – Widzimy, że nawet obecny rząd we Włoszech nie jest pod niektórymi względami aż tak prawicowy, jak by się wydawało – zaznaczał ekspert EBOiR.
Przesunięcie nacisku na „S”
Również Piotr Glen zaznaczał, że jeśli firma będzie chciała zostać w łańcuchu dostaw określonej grupy podmiotów zobowiązanych do dostarczania rzetelnych danych, to nie może łamać praw człowieka, nie może działać przeciwko pracownikom, przeciwko społeczeństwu, bo zostanie wykluczona z łańcucha wartości i odczuje to biznesowo. Jego zdaniem to właśnie kwestie społeczne będą tym obszarem ESG, który w najbliższych latach zyska najbardziej.
I to nie z powodów wizerunkowych, lecz demograficznych. O ile dotychczas ESG kojarzone było głównie z E, czyli kwestiami środowiskowymi, i G (ładem korporacyjnym), o tyle teraz mamy wyraźne przesunięcie na S, czyli kwestie społeczne, traktowane wcześniej jako miękki temat, typu benefity dla pracowników. Tymczasem chodzi tu o strategiczne zmiany.
Piotr Glen przypomniał szacunki Komisji Europejskiej, według których do 2050 r. siła robocza całej Europy zmniejszy się o 18 mln. Dlatego też DEI (diversity, equity, inclusion, czyli różnorodność, równość szans i włączające środowisko pracy) nie będzie już tylko kwestią reputacyjną.
To będą decyzje biznesowe: będziemy musieli zatrudnić osoby 55+, migranta uczącego się języka, kobietę wracającą po urlopie macierzyńskim, osobę z niepełnosprawnością czy osobę neuroróżnorodną. Zgranie takiego zespołu będzie prawdziwym DEI – podkreślał Piotr Glen, zwracając też uwagę na drugi filar „S”, jakim jest zdrowie psychiczne. Przypomniał, że według prognoz WHO w ciągu kilkunastu, może 20 lat depresja będzie głównym powodem przedwczesnej śmierci wśród społeczeństw. – To bardzo poważny problem, gdyż wypalenie zawodowe, depresja wpływają na innowacyjność, na podejmowanie decyzji przez pracowników, na ich chęć do pracy, efektywność i na rotację – zaznaczał Glen, dodając, że ten temat wchodzi już do programów studiów menedżerskich.
Dylematy twin transition
Maria Andrzejewska zwracała uwagę na społeczno-środowiskowy aspekt twin transition – czyli bliźniaczej transformacji łączącej dwa równoległe procesy – transformację cyfrową i środowiskową. Zdaniem szefowej UNEP GRID Warszawa cyfryzacja może być nie tylko wsparciem, ale wręcz mózgiem zielonej transformacji, gdyż – dobrze wykorzystana – może ją przyspieszyć. Przypomniała tu ocenę Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE), że inteligentne wykorzystanie AI mogłoby pomóc znacząco zmniejszyć emisję dwutlenku węgla.
Problem w tym, że sama technologia, a konkretnie potężne centra danych (data centers) – niezbędne do rozwoju i działania sztucznej inteligencji – generują własny, bardzo materialny, ślad. Zresztą MAE zwraca uwagę, iż wraz z ich rozwojem gwałtownie wzrasta zużycie energii i wody.
Skalę tego wyzwania potwierdza widoczny już także w Polsce opór społeczny wobec dużych inwestycji w centra danych. Jego przejawem był niedawny protest w Piasecznie, gdzie potężne centrum danych ma powstać na terenie dawnej fabryki RTV, w rejonie, który już teraz ma problemy z dostępem do wody w okresach suszy.
Z jednej strony cyfryzacja, w tym sztuczna inteligencja, może nam bardzo pomóc w przyspieszeniu transformacji, jednak może wywołać też duży problem, jeśli wykorzystamy ją w sposób niezbyt mądry czy nie weźmiemy pod uwagę różnych aspektów związanych chociażby z umiejscowieniem centrów danych – przypominała Maria Andrzejewska.
MARIA ANDRZEJEWSKA DYREKTOR GENERALNA UNEP/GRID WARSZAWA
„Pakiet Omnibus zmniejszył zakres raportowania ESG, ale nie zlikwidował ryzyk środowiskowych. To są dwie zupełnie różne rzeczy, które funkcjonują obok siebie”
PIOTR GLEN DYREKTOR CENTRUM ZRÓWNOWAŻONEGO ROZWOJU W SGH
„Choć nie wiem, czy za pięć lat wrócimy do takiego twardego ESG, myślę, że aż taki powrót nie nastąpi – ale na pewno nie wrócimy do dawnych reguł prowadzenia biznesu”
ROBERT ADAMCZYK CZŁONEK ZARZĄDU FOB, GŁÓWNY SPECJALISTA ŚRODOWISKOWY W EBOIR
„Firmy, które będą uważały, że nic nie muszą robić, być może krótkoterminowo uzyskają pewną korzyść. Ale nie długoterminowo, bo nie dostaną funduszy i wypadną z całych łańcuchów dostaw”
MAŁGORZATA SZEWC WICEPREZESKA STOWARZYSZENIA EMITENTÓW GIEŁDOWYCH
„Czeka nas spowolnienie, a nie zatrzymanie transformacji, gdyż wymuszające ją zewnętrzne czynniki – zmiana klimatu, ograniczone surowce, kryzysy społecznodemograficzne – pozostają”
Odporność zamiast ESG?
Uczestnicy debaty byli zgodni co do tego, że – niezależnie od obecnych deregulacyjnych tendencji w Brukseli – twarde prawa demografii i ekonomii finansowej nie pozwolą na odwrót od zrównoważonego rozwoju. Nie jest jednak pewne, czy będzie on kontynuowany pod obecnym hasłem.
Zdaniem Roberta Adamczyka być może odejdziemy od skrótu ESG, co widać już np. w USA. Również w Wielkiej Brytanii mówi się raczej o resilience, czyli o odporności, czy o sustainability (zrównoważonym rozwoju). Duże znaczenie ma tu polityka i nastawienie polityków – zaznaczał ekspert EBOiR, przypominając, że kiedyś z raportów spółek z udziałem Skarbu Państwa zniknęło (przejściowo) słowo gender.
Robert Adamczyk jest jednak przekonany, że niezależnie od wahań regulacji kwestia odpowiedzialnego prowadzenia biznesu (CSR) i zrównoważonego rozwoju pozostanie bardzo istotna, gdyż jest kluczowa dla odporności firm. Ekspert EBOiR ma też nadzieję, że więcej firm przyjmie nowe – uproszczone i krótsze – ESRS (Europejskie Standardy Sprawozdawczości Zrównoważonego Rozwoju), nawet jeżeli nie ma takiego wymogu.
Jak zwróciła uwagę Małgorzata Szewc, wspólnym wyzwaniem będzie teraz odbudowanie zaufania spółek do sensu i stabilności regulacji. To wyzwanie dla wszystkich emitentów, niezależnie od tego, czy nadal są objęci dyrektywą CSRD, czy też Omnibus ich z niej wyłączył. Ci drudzy mają teraz dylemat: czy przypadkiem za trzy lata nie będą z powrotem pod ESRS-ami? Sam Omnibus przewiduje taką możliwość – jest w nim zapis o przeglądzie i ewentualnym rozszerzeniu wymogów – przypominała wiceprezeska SEG.
Inne wyzwanie stoi przed spółkami, które nadal będą podlegać CSRD i przejdą na uproszczone ESRS. Wtedy zarząd może błędnie potraktować raportowanie ESG jako mniej ważne niż finansowe. I będzie to błąd, bo zarząd powinien bazować na tych danych, choćby przy projektowaniu jak najbardziej stabilnych łańcuchów dostaw – mówiła Małgorzata Szewc.
Trzecie wyzwanie dotyczy tych spółek, które wyszły z CSRD lub nie zdążyły jej zastosować. Teraz muszą podjąć decyzję, co będą ujawniać jako minimalne informacje niefinansowe i na ile powinny się kierować tym, co i jak raportują najwięksi emitenci. Według SEG również one – zamiast dobrowolnego standardu raportowania dla mniejszych firm – powinny się skierować w stronę uproszczonych ESRS, by być jak najbardziej spójne z dużymi emitentami i móc porównywać się w ramach sektorów. Tym bardziej że standardów sektorowych na razie nie będzie.
OPINIA PARTNERA DEBATY
Justyna Szafraniec, dyrektor Departamentu PR, Generali Polska
Debata o ESG przez wiele lat była zdominowana przez kwestie klimatyczne i środowiskowe. Oczywiście, nadal pozostają one niezwykle istotne, szczególnie w kontekście transformacji gospodarki i rosnących oczekiwań regulatorów. Jednak dziś coraz wyraźniej widać, że o długoterminowej odporności firm będzie decydować nie tylko, jak zarządzają swoim wpływem na środowisko, lecz także to, jak zarządzają wpływem na różne grupy interesariuszy.
Zmiany demograficzne, rosnąca mobilność zawodowa oraz coraz większa skala problemów związanych ze zdrowiem psychicznym powodują, że wymiar społeczny ESG staje się strategicznym zagadnieniem, które bezpośrednio wpływa na zdolność do rozwoju i utrzymanie przewagi konkurencyjnej.
Dlatego coraz częściej mówimy o odporności organizacyjnej. Jest ona budowana nie tylko przez stabilne finanse, czy skuteczne zarządzanie ryzykiem, ale również przez kulturę organizacyjną, różnorodność zespołów, rozwój kompetencji oraz troskę o dobrostan pracowników, np. poprzez, jak to jest w Generali, wsparcie psychologiczne dla pracowników. Firmy, które potrafią tworzyć środowisko sprzyjające zaangażowaniu i poczuciu bezpieczeństwa, są lepiej przygotowane do funkcjonowania w coraz bardziej nieprzewidywalnym otoczeniu.
Firmy dbają również o społeczności, w których działają, tworząc programy, które mają wpływ na budowane silnych i odpornych społeczeństw. Jeden z programów realizowany przez fundację Generali – The Human Safety Net – działa na rzecz rodzin z dziećmi do 6. roku życia, by wspierać rozwój wczesnorozwojowy dzieci i kompetencje rodzicielskie opiekunów.
Jednocześnie ESG wkracza w nowy etap odpowiedzialności regulacyjnej. Dyrektywy takie jak CSRD czy CSDDD, nawet jeśli część obowiązków zostanie uproszczona, jasno pokazują kierunek zmian. Regulacje kończą epokę deklaratywnego podejścia do zrównoważonego rozwoju. Od przedsiębiorstw oczekuje się konkretnych działań, mierzalnych rezultatów i transparentności. Coraz większe znaczenie ma zdolność organizacji do wykazania, że prowadzone inicjatywy rzeczywiście odpowiadają na zidentyfikowane ryzyka i wyzwania, a informacje publikowane na zewnątrz są zgodne ze stanem faktycznym. Obserwujemy coraz większą presję i aktywność organów nadzoru na eliminowanie greenwashingu, co z pewnością nabierze znaczenia po wejściu w życie Dyrektywy EmpCo (Empowering Consumers for the Green Transition).
W tym procesie istotną rolę odegrają nowe technologie. Narzędzia oparte na sztucznej inteligencji mogą znacząco usprawnić gromadzenie, analizowanie i raportowanie danych ESG, umożliwiając szybsze podejmowanie decyzji oraz skuteczniejsze monitorowanie celów. Jednak również w tym obszarze są kwestie, które wymagają uwagi: kwestie etyczne rozwoju AI i wpływ środowiskowy związany z rosnącym zapotrzebowaniem na zasoby i energię.
Najważniejszą lekcją dla biznesu jest dziś jednak coś innego. ESG w coraz mniejszym stopniu dotyczy raportów, a coraz bardziej – zdolności firm do funkcjonowania w świecie trwałych zmian gospodarczych, społecznych i technologicznych. W tym nowym otoczeniu to właśnie człowiek, jego kompetencje, dobrostan i zaangażowanie mogą okazać się najcenniejszym zasobem przedsiębiorstwa.