Zgodnie z zapowiedziami Anity Sowińskiej, wiceminister klimatu i środowiska, rząd szykuje ustawę o ROP dla tekstyliów, która ma trafić do konsultacji jeszcze w tym roku. Nowy system dla dużych firm ma ruszyć do kwietnia 2028 r., zapowiadane są także zbiórki używanych ubrań w sklepach oraz punkt napraw w każdej gminie. Mikroprzedsiębiorstwa dostaną o rok dłuższy okres przejściowy.
Rewolucja w zbiórkach
Od 1 stycznia 2025 r. gminy muszą zapewniać selektywne zbieranie odpadów, takich jak tekstylia, odzież i obuwie, co wynika z dyrektywy odpadowej. Nie oznacza to jednak, że w każdym bloku czy przy każdym domu stanął osobny pojemnik na starą odzież. Kluczowym elementem systemu zbiórek stały się gminne punkty PSZOK. Tych nie ma jednak zbyt wiele, co oznacza problem z właściwym pozbywaniem się przez konsumentów niepotrzebnych im ubrań czy butów.
Dlatego od stycznia 2026 r. część gmin zdecydowała się wprowadzić kolejne rozwiązanie, czyli fioletowe worki i pojemniki na odpady tekstylne. To jednak rozwiązuje tylko część problemów. Gołym okiem widać było bowiem, że wielu mieszkańcom nie chciało się jechać do punktu, by pozbyć się jednej sztuki odzieży. W efekcie pojawiało się jej coraz więcej – w kontenerach na odpady zmieszane – choć gminy starały się ułatwiać zbiórki, wprowadzając choćby punkty mobilne.
Tymczasem recykling tekstyliów nie powinien polegać na ich przetwarzaniu na materiały przemysłowe czy wypełniacze. W efekcie procesu zebrane ubrania powinny być przerabiane ponownie na włókna, z których można byłoby wyprodukować nowe tkaniny. Tylko wtedy system stanie się efektywny i zyska na tym środowisko, ponieważ nie będzie potrzeba tak wielu surowców na nowe produkty.
Jak dotąd niewiele ubrań powstaje z odzyskanych w ten sposób materiałów, więc skala problemu jest ogromna. Europejczyk kupuje co roku 26 kg ubrań, a jednocześnie 11 kg wyrzuca. W najlepszym przypadku próbuje sprzedać stosunkowo nieużywane lub w dobrym stanie produkty na platformach lub w sklepach typu second hand. Według raportu OC&C Strategy Consultants tylko w ostatnich latach rynek na tego typu produkty kupowane online rósł rocznie średnio o 34 proc. Do 2029 r. wydatki Polaków w tym segmencie podwoją się, a branża warta będzie ponad 3 mld euro.
Znaczne ilości używanej odzieży w dobrym stanie są także eksportowane, głównie do Afryki, jednak to się zmienia. Choć nadal jesteśmy ósmym co do wielkości eksporterem ubrań z drugiej ręki, to od dwóch lat wartość tego eksportu spada. Dane za 2025 r. będą jeszcze gorsze, bo cały system zbiórki tekstyliów trzeba organizować na nowo. To efekt zniknięcia wielu kontenerów do zbiórki ubrań, do których trafiały coraz gorszej jakości tekstylia, często nie nadające się do odsprzedaży.
System na nowo
Rząd chce się bardziej pochylić nad problemem. Zgodnie z zapowiedziami nowy system ma być poszerzony, a użyte ubrania i tekstylia będzie można oddawać nie tylko w PSZOK-ach. Zbiórka ma być prowadzona m.in. w większych sklepach, sieciach handlowych i przez platformy handlowe. Organizacje producentów mają finansować system oraz zapewnić co najmniej jeden stały punkt naprawy tekstyliów w każdej gminie.
– Obecnie przygotowujemy implementację nowelizacji unijnej dyrektywy odpadowej dotyczącej tej kwestii. Została ona przyjęta we wrześniu 2025 r. i będzie nakładała obowiązki rozszerzonej odpowiedzialności producenta dla wyrobów włókienniczych, obuwniczych i innych wyrobów zawierających materiały włókiennicze – mówi Anita Sowińska, wiceminister klimatu i środowiska.
System ma przewidywać start nowych organizacji producentów, podobnych do tych funkcjonujących dziś w zbiórce zużytego sprzętu elektronicznego. Będą one koordynować zbieranie używanych wyrobów i odpadów tekstylnych, ich sortowanie oraz przygotowanie do ponownego użycia. Będą także ze sobą konkurowały, co ma zapewnić najwyższy poziom obsługi i konkurencyjne warunki finansowe.
To ogromna zmiana: obecnie system jest finansowany głównie przez gminy, których jest ponad 2,5 tys. Obciąża też konsumentów, zaś producenci mogą się włączyć właściwie tylko na zasadach dobrowolności. Nowa ustawa wszystko zmieni, choć oczywiście diabeł tkwi w szczegółach.
Textile Voice postuluje system oparty na organizacjach odpowiedzialności producenta (PRO), a nie na rozwiązaniu sprowadzającym ROP przede wszystkim do mechanizmu fiskalnego. Jeśli opłata staje się głównie kolejnym obciążeniem dla przedsiębiorców – bez bezpośredniego, mierzalnego przełożenia na zbiórkę, sortowanie i recykling – system nie spełni swojego założenia. Odpowiedzialność za osiąganie poziomów zbiórki i recyklingu powinna spoczywać na operatorach systemu, a nie rozmywać się, gdy zostanie sprowadzona li tylko do pieniędzy, najpierw trafiających do budżetu.
Przejrzystość przepływu środków
Producenci podkreślają, że niezależnie od wybranego modelu system musi zapewniać pełną przejrzystość przepływu środków – od opłaty wnoszonej przez producenta, przez zarządzającego systemem, po konkretne działania w terenie (zbiórka, sortowanie, recykling). Środki zebrane w ramach ROP muszą mieć jasno zaplanowane przeznaczenie na rozwój realnego recyklingu tekstyliów, a nie tylko na zbiórkę i sortowanie.
Biznes sam wprowadza zmiany, czego przykładem jest współpraca LPP, właściciela marek Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay z firmą Wtórpol, która w sortowni w Skarżysku-Kamiennej przyjmuje średnio 76 mln kg ubrań rocznie. Zbierane są głównie na terenie Polski, to około 300 mln sztuk odzieży. LPP od blisko dekady prowadzi w swoich salonach zbiórkę używanych ubrań, ale teraz firmy zaczęły ze sobą współpracować. Klienci sklepów sieci będą mogli oddawać zbędne ubrania do specjalnych koszy, na których pojawi się logo Wtórpolu. Za każdy odebrany kilogram Wtórpol przekazuje 50 gr na funkcjonowanie programu oraz na wskazane przez LPP cele charytatywne.
OPINIA PARTNERA PUBLIKACJI
Ewa Janczukowicz-Cichosz, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju LPP, prezeska zarządu Textile Voice
System ROP (rozszerzona odpowiedzialność producenta) dla tekstyliów okaże się skuteczny tylko wtedy, gdy będzie konkurencyjny. Nie może sprowadzać się wyłącznie do obowiązku fiskalnego, jako kolejna forma opodatkowania branży. Celem jest mechanizm realnie finansujący gospodarkę o obiegu zamkniętym. Oznacza to, że stawka opłaty powinna być zróżnicowana i uzależniona od rodzaju oraz właściwości towaru wprowadzanego na rynek, np. składu surowcowego, trwałości czy podatności na recykling – zgodnie z zasadą ekomodulacji.
Ponadto organizacje odpowiedzialności producenta (PRO) powinny mieć możliwość konkurowania między sobą, co wymusza efektywność kosztową i jakość świadczonych usług zamiast tworzenia jednego, zamkniętego monopolu. Tylko system oparty na tych zasadach, zróżnicowanych stawkach, konkurencji PRO oraz jasnym powiązaniu opłat z realnymi inwestycjami np. w technologie recyklingu, ma szansę realnie wspierać transformację branży tekstylnej w kierunku gospodarki obiegu zamkniętego.
W tym kontekście pomysł, aby zbiórki odzieży realizowane były w miejscu sprzedaży, uważam za trafny i wart wsparcia. Jakość odzieży trafiającej do drugiego obiegu lub do recyklingu zależy w dużej mierze od tego, w jakim stanie zostanie ona zebrana – kluczowe jest, aby ubrania były suche i niezanieczyszczone. Zbiórka prowadzona w kontrolowanych warunkach daje na to znacznie większą szansę niż np. ogólnodostępne kontenery uliczne, gdzie odzież często ulega zawilgoceniu lub zabrudzeniu, co dyskwalifikuje ją zarówno w przypadku ponownego użycia, jak i potencjalnego recyklingu. Tego typu zbiórki powinny więc być zaliczane na poczet realizacji obowiązku wprowadzającego produkty, ponieważ realnie przyczyniają się do utrzymania wartości surowca.
Jednocześnie chciałabym podkreślić, że środki gromadzone w ramach ROP nie powinny być przeznaczane wyłącznie na organizację zbiórek. W branży tekstylnej wciąż brakuje realnej infrastruktury recyklingowej – inwestycje w technologie przetwarzania, w tym w mechaniczne sortowanie i przygotowanie odzieży do recyklingu, wymagają bardzo dużych nakładów finansowych, których dziś w systemie po prostu nie ma.
To właśnie na ten cel powinna trafiać część opłat ROP, ponieważ bez rozwoju sortowania i recyklingu sama zbiórka – nawet prowadzona wzorowo – nie rozwiąże problemu tekstyliów u końca ich cyklu życia.
Ważne jest też, aby nie stawiać recyklingu w opozycji do napraw czy ponownego użycia. To nie są konkurencyjne wobec siebie rozwiązania, lecz elementy jednego łańcucha wartości. Recykling należy traktować jako brakujące ogniwo, które pozwala utrzymać wartościowe surowce w obiegu wtedy, gdy naprawa lub ponowne użycie nie są już możliwe. Dopiero pełny, domknięty system – naprawa, ponowne użycie i recykling działające komplementarnie, wsparte dobrze zaprojektowanym, konkurencyjnym ROP – może realnie ograniczyć ilość tekstyliów trafiających na składowiska lub do spalarni.