Wskaźniki makroekonomiczne pokazują, że polska gospodarka ma się dobrze i rozwija głównie dzięki zaradności przedsiębiorców i pracowitości pracowników. A mogłaby rozwijać się jeszcze szybciej, gdybyśmy lepiej radzili sobie z wyzwaniami związanymi m.in. ze zmianami klimatu.
– Te wyzwania powodują, że polska gospodarka, mimo obecnie dobrej kondycji, musi przyspieszyć proces zrównoważonej transformacji, który pozwoli nie tylko na rozwój, ale przede wszystkim na zwiększenie jej odporności – mówi Robert Sroka, partner w Abris Capital Partners.
Dodaje, że potrzebujemy między innymi nowych mocy własnych źródeł energii, automatyzacji, która pozwoli na poradzenie sobie z brakami pracowników wynikającymi z niskiej demografii czy innowacji pozwalających na zmierzenie się ze zmiennymi warunkami pogodowymi. A to kosztuje i wymaga inwestycji.
– Potrzebujemy zwiększenia zaufania inwestorów, zarówno polskich, jak i zagranicznych, oraz budowania rodzinnego kapitału przeznaczonego na zrównoważoną transformację – podsumowuje Sroka.
Chińska ścieżka
ESG znalazło się na rozdrożu. Stany Zjednoczone upolityczniły ESG do granic absurdu. Z kolei Europa stworzyła najbardziej zaawansowany system pomiaru i regulacji, ale zbyt wolno transformowała energię, infrastrukturę, finansowanie i zdolności produkcyjne.
– W konsekwencji Europa zastanawia się, jak pogodzić rozdźwięk między strategią i praktyką. Chiny wybrały strategicznie istotne elementy i zbudowały wokół nich skalę przemysłową, z którą USA i UE nie bardzo wiedzą, jak się mierzyć – komentuje Łukasz Kolano, menedżer z zespołu ESG w dziale doradztwa KPMG w Polsce. Dodaje, że dla analityka największym nieporozumieniem wokół ESG jest etykietka „pozafinansowa”, „ekologiczna” i „społeczna odpowiedzialność”. Susza jest pozafinansowa tylko do czasu, gdy zatrzyma elektrownię. Brak pracowników jest pozafinansowy tylko do czasu, gdy ograniczy produkcję. A korupcja czy bezpieczeństwo danych tylko do chwili, gdy firma straci kontrakt albo dostęp do rynku.
Niestety, od początku 2005 r. ESG nie może uwolnić się od utożsamiania z CSR i filantropią. – Mało kto pamięta, ale inicjatywa Who Cares Wins, zainicjowana przez sekretarza generalnego ONZ przy udziale instytucji finansowych, miała zupełnie inny cel: włączyć czynniki środowiskowe, społeczne i zarządcze do analizy finansowej, zarządzania aktywami i decyzji inwestycyjnych oraz ograniczyć prawdopodobieństwo załamań na rynkach finansowych – przypomina ekspert KPMG. W efekcie ESG od ponad 20 lat cierpi na problem błędnej tożsamości. Nadal bywa traktowane jak nowa nazwa CSR czy działalności dobroczynnej i korporacyjnego „sumienia”, choć zostało stworzone jako narzędzie analizy finansowej.
Świat w różny sposób podszedł do ESG. Europa stworzyła zaawansowany system pomiaru, lecz ma problem z jego praktycznym wymiarem. Ameryka upolityczniła etykietę, doprowadzając do absurdów, w których poszczególne stany ostrzegają firmy przed stosowaniem polityk ESG lub ich pomijaniem, a firmy ukrywają swoje polityki przed regulatorem.
Najciekawsze w tej dyskusji są jednak Chiny. Wybrały one z katalogu czynników ESG strategicznie dla siebie istotne elementy i wyspecjalizowały się do trudnego do pojęcia w Europie poziomu. Do 2030 r. planują osiągnięcie około 3,5 TW zainstalowanej mocy odnawialnej, w tym ponad 2,8 TW wiatrowej i słonecznej. Według prognozy IEA moc odnawialna w Europie ma natomiast wzrosnąć do niemal 1,6 TW do 2030 r. Oznacza to, że chiński system OZE będzie ponaddwukrotnie większy niż cały europejski, mimo że UE od lat postrzegała się jako światowego lidera transformacji energetycznej.
– Chiny nie inwestują w zielone technologie dlatego, że wygrywają globalną debatę o ESG czy dążą do realizacji porozumienia paryskiego, kiedy USA się z nich wycofały, a UE zmęczyła się samym tylko raportowaniem. Inwestują dlatego, że uznały transformację energetyczną za strategię przemysłową, technologiczną i geopolityczne – podsumowuje Kolano.
Problemem nie jest samo ESG, lecz sposób jego wdrażania, mocno sformalizowany i często oderwany od rynkowych realiów
Pragmatyczne ESG
Polska ma własną ścieżkę transformacji, bardziej ostrożną niż część państw UE, co wynika m.in. z historycznego uzależnienia od węgla i dużej roli transportu. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy w tyle za innymi krajami wspólnego rynku. Zdaniem ekspertów dziś warto mówić o „pragmatycznym ESG”.
– Dla firm kwestie społeczne, takie jak zatrzymanie pracowników, aktywizacja osób 50+ czy kobiet, są realnym wyzwaniem, potencjalną odpowiedzią na kryzys demograficzny. Podobnie z energią: gdy ceny gazu czy prądu gwałtownie rosną pod wpływem geopolityki, inwestycje w OZE i efektywność energetyczną stają się sposobem na ograniczenie ryzyka, stabilizację kosztów i lepsze planowanie marż – mówi Maciej Nałęcz, dyrektor ds. sektorów strategicznych Banku BNP Paribas. W jego ocenie obawy o konkurencyjność Europy wobec Chin są zrozumiałe, ale przewaga Chin nie wynika z rezygnacji z transformacji. Przeciwnie: przez lata Chiny inwestowały w automatyzację, energetykę, OZE i elektromobilność z powodów gospodarczych i bezpieczeństwa energetycznego. Teraz Europa i Polska stoją przed podobnym wyzwaniem: są zależne od importu energii, surowców i wielu produktów przemysłowych. Dlatego OZE, recykling, ograniczanie strat materiałowych oraz ograniczanie zależności w łańcuchach dostaw mogą jednocześnie realizować cele ESG i poprawiać konkurencyjność.
– Problemem nie jest więc samo ESG, lecz sposób jego wdrażania. Zbyt często sprowadza się ESG do odległych deklaracji i obowiązków regulacyjnych. Tymczasem ma służyć niższym kosztom, zmniejszaniu ryzyka, budowaniu odporności i zwiększaniu efektywności biznesu – podsumowuje Nałęcz.
Wiele działań, które dziś zaliczamy do obszaru ESG, nie jest niczym zupełnie nowym. Przed pojawieniem się ESG przedsiębiorstwa również koncentrowały się na poprawie efektywności energetycznej, ograniczaniu zużycia surowców, optymalizacji procesów produkcyjnych, zarządzaniu bezpieczeństwem pracy czy budowaniu stabilnych relacji z pracownikami i dostawcami. Zmieniła się przede wszystkim skala tych wyzwań oraz sposób ich mierzenia i raportowania.
– W praktyce ESG stanowi ramę pozwalającą spojrzeć na te zagadnienia w sposób bardziej kompleksowy i długoterminowy, ale także porównywalny pomiędzy organizacjami. Wiele działań realizowanych w ramach strategii ESG prowadzi do tych samych efektów, do których przedsiębiorstwa dążyły od lat: ograniczenia kosztów, poprawy efektywności operacyjnej, zwiększenia odporności biznesu i lepszego zarządzania ryzykiem – mówi Marta Hincz, menedżerka i ekspertka z PwC Legal. Wskazuje na dane z raportu PwC „Global Sustainability Reporting Survey 2025”, z których wynika, że ponad dwie trzecie firm, które już raportowały według CSRD/ISSB, ocenia, że uzyskały także wartość biznesową z zaraportowanych danych.
Gdzie jest złoty środek
Istotą zrównoważonego rozwoju jest słowo „zrównoważony”. Tak jak rozwój ekonomiczny kosztem społecznego i środowiskowego jest niezrównoważony, tak samo koncentracja na środowisku czy społeczeństwie bez rozwoju gospodarczego nie jest rozwojem zrównoważonym. Główny problem polega na braku zrozumienia tej zależności na poziomie decydentów i przedstawicieli biznesu.
– Ci pierwsi zbyt mocno koncentrują się na idei, bez jej operacjonalizacji. Bardzo doceniam i cieszę się z konsekwentnej polityki klimatycznej UE, uważam jednak, że działania wspierające transformację są niewystarczające. Ci drudzy – czyli przedsiębiorcy – często albo nie patrzą strategicznie na biznes, albo też nie łączą rosnących kosztów działalności z czynnikami społecznymi i środowiskowymi, takimi jak skutki zmian klimatu czy zmiany demograficzne – podkreśla Aleksandra Stanek-Kowalczyk, partner w EY. Dodaje, że konsekwentna polityka UE w zakresie zrównoważonego rozwoju tworzy szanse dla rozwoju gospodarki i konkurencyjności, tylko nie wszyscy (w tym UE) potrafią te szanse wykorzystać. Ale skoro niektórzy potrafią, to może warto wyciągnąć z tego wnioski.
Nie ma innej drogi niż transformacja na rzecz zrównoważonego rozwoju, połączona z transformacją technologiczną. Bez niej biznes nie będzie konkurencyjny. Nie ze względu na politykę, ale na koszty prowadzenia działalności gospodarczej i niewykorzystane szanse rynkowe.