Tydzień na warszawskiej giełdzie zaczął się od spadków, które w pewnym momencie sięgały 1,3 proc. Wtedy inicjatywę przejęli kupujący, którzy wciąż nie pozwalają na głębszą korektę. Spadki zostały wykorzystane do tańszych zakupów, ale poziom 2400 pkt powstrzymał marsz WIG20 w górę.
Ostatecznie indeks spadł o 0,95 proc.
Na koniec dnia tylko dwie spółki – GTC i PKO BP – zdołały podnieść poziom ceny z piątku. Papiery PKO zdrożały, choć w czwartym kwartale i całym roku 2009 bank zarobił na czysto mniej, niż spodziewali się analitycy.
Wśród mniejszych firm, podobnie jak w piątek, najaktywniej handlowano akcjami Petrolinvestu, IDMSA i MCI. Na akcjach tych trzech spółek zawarto wczoraj najwięcej transakcji. Wszystkie znajdowały się też w czołówce pod względem wartości obrotów.
W przypadku tej ostatniej inwestorzy liczą, że otrzyma ona od Skarbu Państwa odszkodowanie za straty spowodowane doprowadzeniem do upadku komputerowej spółki JTT.
Wczorajsze dane Głównego Urzędu Statystycznego na temat inflacji wprawdzie nie miały wpływu na giełdowe notowania, jednak pociągnęły za sobą komentarze, z których wniosek jest jeden – stopy procentowe w Polsce pozostaną na obecnym poziomie jeszcze przez wiele miesięcy.
Dla giełdowych byków to dobra wiadomość. W lutym inflacja spadła do 2,9 proc. rok do roku (oczekiwano wyniku na poziomie 3 proc.) i ta tendencja ma być kontynuowana.
W Stanach Zjednoczonych sesja rozpoczęła się od niewielkich spadków. Inwestorzy zignorowali dane na temat produkcji przemysłowej, choć te okazały się lepsze od oczekiwań. Jednak na koniec notowań indeks S&P wzrósł o 0,05 proc., a Dow Jones o 0,16 proc.
Okazało się, że zła pogoda, która w ocenie części analityków miała spowodować spadek produkcji, nie pogorszyła odczytu. W lutym produkcja wzrosła o 0,1 proc. i był to ósmy z rzędu miesiąc wzrostu tego wskaźnika.
[i]Najnowsze informacje z rynków finansowych: [link=http://www.rp.pl/ekonomia]www.rp.pl/ekonomia[/link][/i]