Polska gospodarka nie ma problemu nadmiernego zadłużenia. Tak wśród firm, jak i gospodarstw domowych wielkość zadłużenia w relacji do PKB jest znacznie niższa od średniej w krajach strefy euro.
Podobnie polskie banki nie mają problemu przerostu aktywów. Aktualna wielkość aktywów polskiego sektora bankowego w relacji do PKB jest trzykrotnie mniejsza niż w krajach strefy euro dziesięć lat temu. Od grudnia 2008 r. do czerwca 2010 r. portfel kredytowy polskich banków rósł średnio o 10 proc. w skali roku, co wynikało jedynie ze wzrostu kredytów dla gospodarstw domowych.
Gospodarka potrzebuje kredytów, aby się rozwijać. Dlatego należy się spodziewać, że wraz ze spadkiem ryzyka gospodarczego i poprawą koniunktury istotnie zwiększą się potrzeby kredytowe przedsiębiorstw.
Zaspokojenie przynajmniej części z nich może być kluczowe dla stabilności przyszłego wzrostu gospodarczego kraju. To, w jakim stopniu wykorzystamy swoją szansę, będzie zależało w dużej mierze od możliwości finansowania gospodarki przez banki i rynki finansowe.
Skalę tych wyzwań będą potęgować inne zjawiska. Po pierwsze, w najbliższych latach wsparcie finansowe państwa dla gospodarki może być ograniczone z powodu konieczności zmniejszenia deficytu budżetowego. Po drugie, ograniczenie bezpośredniego finansowania polskich firm za granicą (które notabene jest dwa razy większe od finansowania zagranicznego polskich banków) spowoduje ich większe zapotrzebowanie na finansowanie ze źródeł krajowych. Po trzecie, wykorzystanie funduszy unijnych będzie paradoksalnie zaostrzać konkurencję o finansowanie w kraju, m.in. ze względu na wymagany wkład własny.