Reklama

Skąd fiansowanie wzrostu gospodarki

W Polsce potrzebne są większa dywersyfikacja finansowania gospodarki i lepsze wykorzystanie krajowego kapitału

Publikacja: 13.01.2011 22:30

Mirosław Boniecki, wiceprerzes Banku BPH

Mirosław Boniecki, wiceprerzes Banku BPH

Foto: Fotorzepa, Andrzej Cynka A.C. Andrzej Cynka

Red

Polska gospodarka nie ma problemu nadmiernego zadłużenia. Tak wśród firm, jak i gospodarstw domowych wielkość zadłużenia w relacji do PKB jest znacznie niższa od średniej w krajach strefy euro.

Podobnie polskie banki nie mają problemu przerostu aktywów. Aktualna wielkość aktywów polskiego sektora bankowego w relacji do PKB jest trzykrotnie mniejsza niż w krajach strefy euro dziesięć lat temu. Od grudnia 2008 r. do czerwca 2010 r. portfel kredytowy polskich banków rósł średnio o 10 proc. w skali roku, co wynikało jedynie ze wzrostu kredytów dla gospodarstw domowych.

Gospodarka potrzebuje kredytów, aby się rozwijać. Dlatego należy się spodziewać, że wraz ze spadkiem ryzyka gospodarczego i poprawą koniunktury istotnie zwiększą się potrzeby kredytowe przedsiębiorstw.

Zaspokojenie przynajmniej części z nich może być kluczowe dla stabilności przyszłego wzrostu gospodarczego kraju. To, w jakim stopniu wykorzystamy swoją szansę, będzie zależało w dużej mierze od możliwości finansowania gospodarki przez banki i rynki finansowe.

Skalę tych wyzwań będą potęgować inne zjawiska. Po pierwsze, w najbliższych latach wsparcie finansowe państwa dla gospodarki może być ograniczone z powodu konieczności zmniejszenia deficytu budżetowego. Po drugie, ograniczenie bezpośredniego finansowania polskich firm za granicą (które notabene jest dwa razy większe od finansowania zagranicznego polskich banków) spowoduje ich większe zapotrzebowanie na finansowanie ze źródeł krajowych. Po trzecie, wykorzystanie funduszy unijnych będzie paradoksalnie zaostrzać konkurencję o finansowanie w kraju, m.in. ze względu na wymagany wkład własny.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Źródła finansowania[/srodtytul]

Depozyty klientów nadal stanowią najważniejsze źródło finansowania polskich banków (ok. 60 proc. pasywów). Do niedawna wysoki wzrost portfela kredytowego banków był finansowany m.in. z dużej nadwyżki depozytów nad kredytami. W II połowie 2007 r. w skali całego sektora nadwyżka ta zamieniła się w deficyt.

Po wyczerpaniu prostych rezerw banki istotnie zwiększyły swoje zobowiązania wobec podmiotów zagranicznych (obecnie ok. 17 proc. pasywów), które obok kapitałów i rezerw (obecnie ok. 14 proc. pasywów) stały się jednym z ich najważniejszych źródeł finansowania. Wiązało się to przede wszystkim z ekspansją banków w kredytach na finansowanie nieruchomości (głównie walutowych), które od grudnia 2004 r. do grudnia 2008 r. rosły średnio o 107 proc. rocznie.

W latach 2007 – 2008 wartość zobowiązań zagranicznych banków wzrosła o ponad 230 proc. (tj. o 147 mld zł). W tym okresie Polska obok innych krajów rozwijających się oraz rynków nieruchomości, surowców i akcji stała się jednym z beneficjentów światowych nadwyżek płynności stymulowanych przez niski koszt pieniądza na międzynarodowych rynkach finansowych.

Pozostałe źródła finansowania sektora bankowego mają charakter marginalny. Ich łączny udział w pasywach banków sięga 9 proc. To m.in. emisje obligacji własnych (24 mld zł) i listów zastawnych (3 mld zł).

Niewielki udział instrumentów dłużnych w źródłach finansowania sektora świadczy o niskim stopniu rozwoju rynku kapitałowego długu i o problemach strukturalnych systemu finansowego. Wartość obligacji i listów zastawnych wyemitowanych przez banki jest niewielka w stosunku do kapitału zainwestowanego w obligacje Skarbu Państwa (ponad 460 mld zł) oraz do aktywów polskiego sektora finansowego.

Reklama
Reklama

Rynki finansowe w kraju nie umożliwiają efektywnej redystrybucji środków pieniężnych i kapitału w segmencie instytucji finansowych. Brak płynności na rynku pieniężnym i rynku kapitałowym długu negatywnie odbija się na cenie pieniądza i jego dostępności w gospodarce. Strukturalne problemy sektora bankowego obrazuje także brak efektywnych rozwiązań systemowych dotyczących finansowania długoterminowych kredytów mieszkaniowych, stanowiących blisko jedną trzecią portfela kredytowego sektora.

Te zjawiska przyczyniły się do tego, że w ostatnich dwóch latach portfel kredytowy polskiego sektora bankowego rósł w tempie odpowiadającym przyrostowi bazy depozytowej. Ich efektem było także widoczne zaostrzenie konkurencji banków o depozyty klientów i tzw. wojna depozytowa.

[srodtytul]Ryzyka[/srodtytul]

Przyszły wzrost bazy depozytowej może nie wystarczyć na pokrycie zapotrzebowania na kredyt, jeśli będzie ono istotnie większe od aktualnego przyrostu portfela kredytowego. Ryzyko takiego scenariusza wynika z kilku czynników.

Jednym z nich jest potencjalny wzrost dywersyfikacji aktywów finansowych gospodarstw domowych kosztem depozytów bankowych. Zjawisko to narasta podczas dobrej koniunktury gospodarczej, kiedy nasila się konkurencja o oszczędności gospodarstw domowych i rośnie apetyt inwestorów na ryzyko.

Preferencje inwestorów indywidualnych zmieniają się także wraz ze wzrostem ich zamożności. Kierunek potencjalnych zmian w Polsce wskazuje sytuacja w krajach strefy euro, gdzie oszczędności gospodarstw domowych są znacznie większe w relacji do PKB, a udział depozytów klientów w pasywach banków jest o blisko połowę niższy niż w Polsce.

Reklama
Reklama

Depozyty klientów mogą też pośrednio kreować same banki, udzielając więcej kredytów, jednak taki wzrost ma ograniczenia. Nie jest pewne, jaka część pieniędzy z udzielonych kredytów wróci do banków, które mają apetyt na zwiększanie portfela kredytowego, oraz jaka będzie stabilność nowych depozytów. W związku z nowymi standardami zarządzania płynnością banki będą zwracały większą uwagę na profil płynnościowy pozyskiwanych pasywów i na to, czy ich statystyczna zapadalność jest adekwatna do prowadzonej przez nie działalności kredytowej.

Trzeba też pamiętać, że baza depozytowa banków komercyjnych zmniejszy się jeszcze o kilka procent w związku z transferem do BGK depozytów pochodzących z dotacji budżetowych dla jednostek sektora finansów publicznych.

Wraz z wybuchem kryzysu kapitał i płynność na międzynarodowych rynkach finansowych stały się dobrem deficytowym, a apetyt na ryzyko rynków wschodzących, w tym Polski, podlega silnym wahaniom koniunktury. W związku z tym trudno jest zakładać, że finansowanie zagraniczne będzie w najbliższej przyszłości dostatecznie dostępne i stabilne.

W przeciwieństwie do sytuacji sprzed kryzysu polskie banki, które są częścią międzynarodowych grup finansowych nie mogą liczyć na łatwy dostęp do kapitału i finansowania od swoich inwestorów strategicznych, gdyż wielu z nich musi jeszcze znacznie zredukować skonsolidowany bilans i aktywa ważone ryzykiem. Trudno też wyobrazić sobie finansowanie rozwoju ich biznesu w Polsce z krótkoterminowych środków z pomocy od banków centralych i rządów UE i USA.

Polskie banki mogą same zmniejszyć zainteresowanie finansowaniem z zagranicy ze względu na zapowiadane nowe rekomendacje KNF w sprawie kredytów walutowych i na bardziej zrównoważony wzrost kredytów mieszkaniowych w ujęciu walutowym.

Reklama
Reklama

Ryzyko dostępności finansowania dotyczy także lokalnych rynków kapitałowych i pieniężnych, co wynika nie tylko ze wspomnianych problemów strukturalnych, ale także z rozważanych zmian w II filarze systemu emerytalnego. Zmiany te mogą wpłynąć na głębokość rynku i strukturę terminową dostępnego kapitału.

Nowe wymogi płynnościowe wymuszą na bankach konieczność utrzymywania znacznych rezerw płynnych aktywów. W rezultacie mogą wzrosnąć ich potrzeby finansowania i koszt zarządzania płynnością. Banki, które nie mają wystarczających rezerw i nie zwiększą odpowiednio swoich źródeł finansowania, będą musiały zmniejszyć swoje portfele kredytowe.

Jeśli źródła finansowania sektora bankowego będą niewystarczające w stosunku do potrzeb gospodarki lub gdy koszt pozyskania nowych środków będzie zbyt wysoki, może nasilić się zjawisko wypychania z portfeli banków kredytów dla klientów, z którymi relacja przynosi bankom najniższy lub niewystarczający zwrot z kapitału ważonego ryzykiem. Będzie to dotyczyć przede wszystkim klientów z segmentu przedsiębiorstw. Należy oczekiwać, że średnie marże w tym segmencie pozostaną na wysokim poziomie i będą skorelowane z krańcowym kosztem pieniądza banków.

Wobec potencjalnego wzrostu potrzeb kredytowych gospodarki i ryzyka dotyczące adekwatnego wzrostu tradycyjnych źródeł finansowania sektora bankowego, należy podjąć debatę nad reformami, które umożliwiłyby większą dywersyfikację źródeł finansowania gospodarki i zwiększenie efektywności wykorzystania krajowych zasobów kapitału.

[i]Autor jest byłym wiceprezesem Banku BPH[/i]

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama