Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto według typowań i liczby cytowań ma największe szanse na tegorocznego ekonomicznego Nobla?
- Czyje teorie zdefiniowały współczesną politykę pieniężną i działanie banków centralnych, od Fedu po NBP.
- Kto może zostać nagrodzony za pionierskie badania łączące ekonometrię z uczeniem maszynowym.
- Jak nowe teorie tłumaczą wpływ technologii na rynek pracy oraz rosnące nierówności dochodowe.
W 2025 r. ekonomiczny Nobel trafił do Joela Mokyra, Philippe'a Aghiona oraz Petera Howitta. Pierwszy został nagrodzony za zidentyfikowanie warunków niezbędnych do trwałego wzrostu gospodarczego poprzez postęp technologiczny, dwaj pozostali – za teorię trwałego wzrostu gospodarczego poprzez twórczą destrukcję. Z kolei w 2024 r. wyróżniono Darona Acemoglu, Simona Johnsona i Jamesa A. Robinsona, za badania nad tym, jak instytucje wpływają na losy narodów.
Możliwy Nobel za ekonomię konkurencji...
Kto może otrzymać ekonomicznego Nobla w tym roku? Według platformy Polymarket, oferującej internetowe zakłady, największe szanse (według stanu na 8 października) ma Ariel Pakes z Harvard University. – Wiem, że w środowisku akademickim mocno stawia się w tym roku na ekonomię konkurencji, zwłaszcza na Pakesa – mówi Justyna Klejdysz z Uniwersytetu Ludwika i Maksymiliana w Monachium oraz Instytutu ifo. Jak tłumaczy, Pakes mógłby zostać nagrodzony za opracowanie metod pozwalających szacować popyt, funkcje produkcji, marże i przewidywać na tej podstawie, co się stanie, gdy zmieni się struktura rynku, np. po fuzji.
– Nobel za organizację przemysłową wpisywałby się w kontrowersyjne, ale rosnące na popularności trendy w polityce przemysłowej – komentuje Marcin Klucznik, starszy doradca w Zespole Gospodarki Światowej Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Ocenia, że Pakes może otrzymać nagrodę potencjalnie wraz ze współautorami: Stevenem Berrym oraz Jamesem Levinsohnem – komentuje. Jak wyjaśnia dr Michał Zator z Notre Dame University, model opracowany przez tych naukowców jest podstawą wielu decyzji w sprawach antymonopolowych.
Czytaj więcej
Królewska Szwedzka Akademia Nauk ogłosiła w środę laureatów Nagrody Nobla z chemii. Nagrodzono ich za odkrycia dotyczące efektów nieliniowych i aut...
… albo za wpływ na współczesną politykę pieniężną
Według Polymarket, relatywnie wysokie szanse na ekonomicznego Nobla mają też m.in. Michael Woodford z Columbia University oraz Susan Athey ze Stanford University. Te dwa nazwiska – a nawet trzy, bo Athey pojawia się wspólnie z Halem Varianem z University of California Berkeley – znajdują się na liście laureatów Clarivate Citation Laureates. To wyróżnienia przyznawane – na podstawie analizy cytowań – naukowców, których badania mają największy wpływ na rynki, politykę pieniężną czy decyzje organizacyjne. Formalnie nie jest to narzędzie przewidywania decyzji dotyczącej ekonomicznego Nobla, ale w praktyce to wskaźnik, czyj dorobek naukowy postrzegany jest jako zasługujący na tę nagrodę.
Nobel dla Woodforda to typ dr Piotra Araka z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. – To ekonomista, który dał bankom centralnym intelektualny fundament ich dzisiejszego działania. W wydanej w 2003 r. książce „Interest and Prices” zbudował model, na którym opiera się współczesna polityka pieniężna, od Fedu przez EBC, po NBP – komentuje. – Pokazał w nim, że banki centralne działają przede wszystkim przez kształtowanie oczekiwań, a nie przez samą bieżącą stopę procentową. Stąd wzięły się forward guidance, cele inflacyjne i nacisk na komunikację, które po kryzysie z 2008 r., a potem w walce z inflacją, stały się podstawowym narzędziem banków centralnych. Ostatnie lata, z szokiem inflacyjnym i gwałtownymi podwyżkami stóp, przypomniały, jak ważna jest ta teoria – dodaje.
Jak przewiduje Arak, wspólnie z Woodfordem Nobla mógłby dostać John Taylor, autor słynnej reguły Taylora, czyli zasady mówiącej, na jakim poziomie bank centralny powinien ustalać krótkoterminową stopę procentową. Ale już dr hab. Łukasz Goczek uważa, że obok Woodforda należałoby też wymienić m.in. Jordiego Galíego, Marka Gertlera i Richarda Claridę, a z wcześniejszego pokolenia Guillermo Calvo. Wymienia też – podobnie jak Arak – Johna Taylora. – To ich prace dały bankom centralnym język, w którym dziś myślą o polityce pieniężnej: stopa procentowa jako główny instrument, cel inflacyjny, kotwiczenie oczekiwań. Fala inflacji po pandemii i kryzysie energetycznym pokazała, jak głęboko ta rama pojęciowa tkwi w decyzjach Fed, EBC czy NBP – mówi. Jak tłumaczy, problem jest w tym, że model nowokeynesowski był dziełem zbiorowym i trudno precyzyjnie rozdzielić, kto co wniósł. – Statut pozwala nagrodzić najwyżej trzy osoby, więc Komitet musiałby dokonać bolesnego wyboru i to może być główny powód, dla którego ten nurt wciąż czeka. Wyróżnienie nawet trzech z nich byłoby jednak wyraźnym sygnałem, że Komitet docenia nie pojedyncze odkrycie, lecz wspólnie zbudowany paradygmat – wskazuje.
Powrót do ekonometrycznego Nobla?
Susan Athey mogłaby z kolei zostać nagrodzona za pionierskie badania prowadzone na styku ekonometrii i projektowania mechanizmów rynkowych. – Łączy ona bardzo zaawansowane badania z ich praktyczną implementacją, co Komitet Noblowski doceniał w ostatnich latach. Jej dorobek bardzo mocno wpisuje się także w badania nad uczeniem maszynowym i sztuczną inteligencją, co stanowi dodatkowy argument za jej wyróżnieniem – komentuje prof. dr hab. Marek Kośny z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Jak ocenia jednak Klucznik z PIE, argumentem przeciwko Susan Athey może być jej obiektywnie młody wiek: w tym roku skończy 56 lat. Przyznaje jednak, że Nobel ekonometryczny zwiększyłby znaczenie nieco słabiej docenianej w ostatnich latach pracy nad technicznym warsztatem ekonomistów.
Jak wspomniano, Athey mogłaby otrzymać ekonomicznego Nobla wspólnie z Halem Varianem. Na nagrodę dla tego naukowca stawia dr hab. Wojciech Charemza z AFiB Vistula. – Varian jako pierwszy opisał i zinterpretował mechanizm działania zwykłych codziennych rynków. Jego teoretyczne modele, publikowane w wysoce specjalistycznych pismach, mają nadspodziewanie duże zastosowania praktyczne. Wyjaśnił na przykład zagadkę organizowania przez sklepy detaliczne wyprzedaży w nieprzewidywalnych terminach. Jego teoretyczna analiza aukcji sprzedających reklamy, wraz z wynikami wyszukiwania internetowego, logicznie i przekonująco tłumaczy mechanizm działania bardzo dużych rynków internetowych – zauważa Charemza. Wspomina także o wykazaniu przez Variana, wspólnie z Hyunyoung Choi, że intensywność wyszukiwań w Internecie może efektywnie prognozować zjawiska gospodarcze, takie jak sprzedaż detaliczna czy też wzrost bezrobocia.
Czytaj więcej
56 tysięcy najzamożniejszych posiada już trzykrotnie większy majątek od najbiedniejszej połowy ludzkości. To napędza populizm, hamuje rozwój i niwe...
Inni potencjalni nobliści: Blanchard, Barro, Piketty
Ekonomiści pytani przez „Rzeczpospolitą” o swoje typy podkreślają, że Komitet Noblowski lubi zaskakiwać. – Powinniśmy się cieszyć, że mamy tylu badaczy zasługujących na nagrodę, że aż nam trudno trafić – mówi Goczek. – Trudno zgadywać, kto dostanie Nobla w danym roku, bo w ekonomii jest bardzo duże przesunięcie w czasie pomiędzy odkryciami a ich uhonorowaniem – dodaje prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej.
Tyrowicz wśród potencjalnych kandydatów do Nobla wymienia Oliviera Blancharda oraz Gitę Gopinath. – Łączy ich, poza wielkimi głowami, kierowanie pionem badawczo-analitycznym MFW – mówi. – Blanchard dał podwaliny pod tak wiele obszarów rozwoju makroekonomii, że trudno sobie wyobrazić uprawianie tej działki bez niego: źle rozumielibyśmy oczekiwania, rolę polityki fiskalnej czy bezrobocie w modelach makro. – argumentuje. Z kolei Gopinath – jak przybliża Tyrowicz – przedefiniowała nasze rozumienie mechanizmu transmisji polityki pieniężnej pomiędzy krajami i kursami walutowymi. – Przy okazji wywróciła do góry nogami nasze rozumienie roli dolara, czy w ogóle tzw. walut wiodących w handlu międzynarodowym. Wniosła też fundamentalny wkład do rozumienia efektów decyzji o polityce fiskalnej jednego kraju na inne w unii walutowej takiej jak strefa euro czy poszczególne stany w USA albo landy w Niemczech – naświetla członkini RPP.
Typ spoza czołówek „rankingów” – sugerowany własnymi badaniami naukowymi – ma też dr hab. Joanna Wolszczak-Derlacz z Politechniki Gdańskiej. – To nagrody dla Davida Autora z MIT i Lawrence'a Katza z Uniwersytetu Harvarda, za badania nad efektem zmian technologicznych na kształt rynku pracy, m.in. płace, zatrudnienie i nierówności. Ich prace zmieniły sposób myślenia o rynkach pracy i są dziś szczególnie aktualne w dyskusji o automatyzacji i sztucznej inteligencji – objaśnia.
Szwedzka Akademia Nauk może też wyróżnić w końcu m.in. Roberta Barro z Uniwersytetu Harvarda, wybitnego makroekonomistę specjalizującego się m.in. w teorii wzrostu gospodarczego. – Od wielu lat jest on wymieniany wśród kandydatów. Biorąc pod uwagę, że ma już 82 lata, być może w tym roku Komitet zdecyduje się uhonorować właśnie jego – dywaguje dr hab. Aleksandra Majchrowska z Uniwersytetu Łódzkiego.
Gdyby wyznacznikiem miał być wiek, to murowanym faworytem do Nobla byłby jednak 102-letni Arnold Harberger. – Zmienił on sposób, w jaki ekonomiści myślą o tym, kto ponosi ostatecznie ciężar opodatkowania. Na przykład, podatek nałożony na firmę obciąża nie tylko właścicieli tej firmy, ale przez zmianę zachowań może wpływać na płace, ceny i to, dokąd przepływa kapitał – wyjaśnia Justyna Klejdysz. Ten amerykański ekonomista jest twórcą tzw. trójkąta Harbergera, który mierzy stratę dobrobytu np. z tytułu opodatkowania.
Z kolei Łukasz Goczek uważa, że Komitet Noblowski mógłby naprawić błąd sprzed niemal dwóch dekad i nagrodzić Elhanana Helpmana z Harvardu. – To współtwórca nowej teorii handlu międzynarodowego, a jego pominięcie w 2008 r., gdy nagrodę za tę dziedzinę otrzymał sam Paul Krugman, uważam za nieporozumienie. Helpman, według mnie, na Nobla zasługuje najbardziej – komentuje.
W opinii Marka Kośnego z UEW, szansę na ekonomicznego Nobla ma też Thomas Piketty z Paris School of Economics – najprawdopodobniej ze współpracownikami, w tym m.in. Emmanuelem Saezem. – Piketty zrewolucjonizował sposób postrzegania i analizy nierówności dochodowych. Jednym z jego kluczowych osiągnięć było wprowadzenie do głównego nurtu ekonomii badań opartych na bardzo długich szeregach czasowych oraz sposobów rekonstrukcji tych szeregów – uzasadnia. Jak dodaje, Piketty jest jednocześnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów, także poza środowiskiem naukowym, a jego prace od lat kształtują debatę publiczną w obszarze relacji dochodowych i majątkowych.