Sąd Najwyższy rozstrzygnął rozbieżności w praktyce towarzystw i orzecznictwie sądowym. Niektórzy ubezpieczyciele uznawali do tej pory, że odszkodowanie z polisy OC można wypłacić tylko osobie trzeciej; nie może to być współposiadacz auta (np. małżonek, dziecko, wspólnik w spółce cywilnej). Jeżeli więc ktoś taki odniósł poważne obrażenia w wypadku spowodowanym przez współwłaściciela auta, często nie dostawał odszkodowania z OC posiadacza pojazdu. Niejednokrotnie utrudniało to właściwe leczenie i dalsze życie. Poszkodowany, który odwoływał się do sądu po niekorzystnej decyzji towarzystwa, nie zawsze wygrywał sprawę; orzecznictwo było bardzo różne.
Z tego powodu rzecznik ubezpieczonych zwrócił się do Sądu Najwyższego z wnioskiem o wyjaśnienie wątpliwości. Jego zdaniem rozstrzygnięcia niekorzystne dla pasażerów będących jednocześnie współwłaścicielami pojazdów były niezgodne z prawem polskim, a interpretacja przepisów kłóciła się z dyrektywami Unii Europejskiej.
Zgodnie z wykładnią Sądu Najwyższego zawartą w uchwale z 7 lutego 2008 r., współposiadacze pojazdu (najczęściej małżonkowie, dzieci), którzy zostali poszkodowani jako pasażerowie w wypadku zawinionym przez kierującego tym samochodem, mogą żądać odszkodowania. Towarzystwo pokryje jednak tylko szkody związane z uszkodzeniem ciała i rozstrojem zdrowia (ewentualnie śmiercią). Nie przysługuje natomiast rekompensata za zniszczone czy uszkodzone rzeczy.
Załóżmy, że Jan Kowalski jechał z żoną wspólnym samochodem i spowodował wypadek. Jemu nic się nie stało, ale żona ma złamany kręgosłup. Czeka ją długa rehabilitacja. Zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego towarzystwo nie może odmówić pokrycia kosztów rehabilitacji z ubezpieczenia OC sprawcy, czyli w tym przypadku męża.
Nadal nie jest jasne, czy poszkodowany dostanie wszystkie świadczenia. Wątpliwości budzi renta. Świadczenie to – ze względu na długi czas trwania – stanowi duże obciążenie dla towarzystw i dlatego jest traktowane jako szczególny rodzaj rekompensaty za szkody. W sentencji uchwały Sąd Najwyższy nie wypowiedział się wprost w tej sprawie. Na rozstrzygnięcie trzeba więc zaczekać do czasu sporządzenia przez SN uzasadnienia uchwały. Prawdopodobnie znajdzie się tam wyjaśnienie.
Uchwała Sądu Najwyższego to wykładnia prawa już obowiązującego, a nie wprowadzenie nowych regulacji. Oznacza to, że wykładnia zawarta w uchwale obowiązuje od momentu wejścia w życie przepisów, a nie daty wydania uchwały. Tym samym osoby, których roszczenie się nie przedawniło, mogą nadal dochodzić odszkodowania.
Według jednej interpretacji dotyczy to szkód powstałych po 1 stycznia 2004 r., kiedy weszła w życie ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych z 22 maja 2003 roku.
Według drugiej, korzystniejszej interpretacji można dochodzić wszystkich nieprzedawnionych roszczeń. Wątpliwości prawdopodobnie zostaną wyjaśnione w uzasadnieniu uchwały.
Aleksander Daszewski, radca prawny z Biura Rzecznika Ubezpieczonych
Uchwała Sądu Najwyższego podjęta na wniosek rzecznika ubezpieczonych powinna ujednolicić dotychczasowe rozstrzygnięcia w postępowaniach likwidacyjnych prowadzonych przez zakłady ubezpieczeń. Przed uchwałą niektóre towarzystwa w ogóle nie wypłacały świadczeń za szkody osobowe poniesione przez współwłaścicieli samochodów, inne zaś wypłacały tylko zadośćuczynienie i zwracały koszty związane z wypadkiem, odmawiając przyznania renty. Rzecznik ubezpieczonych ma nadzieję, że Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały odniesie się do problemu renty, której przyznanie budzi najwięcej wątpliwości; trzeba pamiętać, że zapewnia ona poszkodowanemu dalszy byt.
„Ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność gwarancyjną wynikającą z umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody na osobie wyrządzone przez kierującego pojazdem, w tym także pasażerowi będącemu wraz z kierowcą współposiadaczem tego pojazdu”.
Uchwała Sądu Najwyższego z 7 lutego 2008 r., sygn. akt III CZP 115/07