Wyobraźmy sobie, że inwestor chce zarabiać na wzroście notowań jakiejś spółki giełdowej, ale jednocześnie chce mieć pewność, że w razie spadku notowań tej firmy po określonym czasie będzie mógł wycofać cały kapitał. Dla takiego inwestora można stworzyć produkt strukturyzowany.
Typowa struktura składa się z dwóch elementów: opcji oraz obligacji (lub innego instrumentu o stałym oprocentowaniu, np. depozytu bankowego). Opcja to instrument pochodny o konstrukcji zbliżonej do zakładu. Płacąc np. 15 zł, możemy kupić prawo do zysku z akcji kosztującej teraz 100 zł. Jeśli np. akcja podrożeje przez dwa lata do 150 zł, zarobimy 50 zł (inwestując jedynie 15 zł). Jeśli jednak cena akcji spadnie, stracimy swoje 15 zł. Zysk może być więc bardzo wysoki, ale ryzykujemy też stratę 100 proc. wyłożonych środków.
Dlatego właśnie opcji towarzyszy bezpieczny instrument finansowy, jakim jest obligacja. Ze 100 zł wpłaconych przez klienta np. 80 zł przeznacza się na zakup obligacji. Kwota ta będzie systematycznie rosła i po określonym czasie osiągnie wartość 100 zł. W ten sposób inwestor będzie miał zagwarantowany zwrot kapitału. Za pozostałe 20 zł zostanie kupiona opcja, a więc prawo do zysku z akcji. W praktyce z kwoty tej potrącana jest także prowizja dystrybutora.
Produkt składający się z bezpiecznej obligacji i ryzykownej opcji staje się alternatywą dla bezpośredniej inwestycji w walory spółki.Struktury od funduszy czy bezpośrednich zakupów na giełdzie odróżnia przede wszystkim gwarancja zwrotu kapitału. Może ona wynosić 100 proc.; wówczas mamy pewność, że na koniec otrzymamy dokładnie tyle, ile wpłaciliśmy na początku. Może być też niższa, np. 90 czy 80 proc. W takiej sytuacji mniejszą kwotę wydaje się na zakup obligacji, a większą na opcje. Dzięki temu inwestycja ma wyższy potencjał zysku.
[wyimek]5 mld zł w 2008 r. Polacy zainwestowali w produkty strukturyzowane; w sumie było ich ok. 250[/wyimek]