Jak podają rosyjskie media Kislinskij dodał, że „każdy dzień gazowej wojny, która przypomina blokadę Leningradu, zaostrza finansowe problemy Gazpromu. Przejście z braterskich na rynkowe rozliczenia z Ukrainą oznacza konieczność zapłaty dodatkowo rocznie 4 mld dol. za tranzyt a to oznacza bankructwo monopolisty - wieszczył Kislinskij.

I wyjaśnił, że dlatego dla Rosjan ratunkiem jest przejęcie kontroli nad gazem na Ukrainie. I w tym celu „rosyjscy rządzący skierowali wszystkie siły na polityczny front gazowej wojny. Chodzi o to by pozbawić Wiktora Juszczenkę stanowiska prezydenta, bo blokuje od scenariusz oddania Rosjanom naszego gazowego bezpieczeństwa.

- Dziś interesy Krymu i Timoszenko są zbieżne w odsunięciu Juszczenki od władzy - przekonywał Kislinskij.

W tym samym czasie, gdy politycy ukraińscy prezentują spiskowe teorie na temat gazowego konfliktu, Ukraińcy cierpią z braku ogrzewania.

W Sewastopolu władze odłączyły 150 tysiącom mieszkańców ciepłą wodę i znacznie ograniczyły ogrzewanie, bo ciśnienie gazu jest zbyt niskie dla sprawnej pracy miejskich elektrociepłowni. Także we Lwowie i okolicach są ograniczenia w dostawach gazu. Obwód zalega 8 mln dol. dostawcom paliwa.