Od mocnego akcentu rozpoczęła się wczorajsza sesja w Warszawie. Indeks WIG20 już na dzień dobry zyskał prawie 3 proc., a w ciągu dnia kilka razy pokonywał barierę 1,4 tys. pkt.

Na koniec dnia znów obserwowaliśmy walkę popytu i podaży. Można nawet powiedzieć, że wczorajsza sesja to lustrzane odbicie sesji wtorkowej, z tym że tym razem sprzedający byli górą.

W wyniku tych zmagań wskaźnik WIG20 stracił 1,17 proc., w czym największy udział miały papiery PKN Orlen i Cersanitu. Z drugiej strony rynku znalazły się akcje BRE, Lotosu i TVN. Obroty na całym nie przekroczyły 900 mln zł. I to właśnie poziom zaangażowania inwestorów w handel cały czas jest główną bolączką.

Warto też zwrócić uwagę, że po kilku sesjach wyraźnej korelacji giełdy i rynku walutowego znów większe znaczenie dla sytuacji na GPW mają wydarzenia zagraniczne.

I to właśnie one dostarczyły wczoraj argumentów sprzedającym. Po publikacji słabych informacji z USA ceny akcji zaczęły spadać. Okazało się, że liczba domów sprzedanych na rynku wtórnym spadła w styczniu do 4,49 mln. Dane te były dużo gorsze od rynkowych oczekiwań, które wskazywały na wzrost sprzedaży.

Po tych informacjach indeksy w Europie Zachodniej zeszły pod kreskę. W USA na zamknięciu Dow Jones i S&P500 straciły 1,1 proc., Nasdaq 1,14 proc.

Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami obniżyła stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Decyzja ta, choć korzystna dla przedsiębiorstw, nie wpłynęła na notowania. Inwestorzy wiedzą, że problem firm polega nie na wysokości oprocentowania, ale na uzyskaniu finansowania w bankach. A o to w czasach kryzysu coraz trudniej.

Zdecydowanie lepiej radziły sobie wczoraj mniejsze firmy. Indeks mWIG40 zyskał 1,6 proc., a motorem zwyżek, głównie za sprawą Budimeksu (analiza poniżej), były spółki z branży budowlanej.