Kreml zablokował wypłatę drugiej transzy kredytu dla Białorusi. Kwotę 440 mln dol. tonący w długach miński rząd miał dostać od Euroazjatyckiego Banku Rozwoju (EABR) do końca tego roku. Jednak w piątek Dmitrij Krasilnikow, dyrektor zarządzający banku, zapowiedział, że przyznany przez Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą (EurAsEC) kredyt (w sumie 3 mld dol.) może zostać wstrzymany. – Trudno nawet powiedzieć, kiedy będzie uruchomiona druga transza. Tego dziś nikt nie wie – przyznał Krasilnikow.

Białoruś podpisała umowę kredytową z EuAsEC na początku czerwca. Organizacja krajów WNP, w której prym wiedzie Rosja, zgodziła się pomóc tonącej Białorusi, przeznaczając kwotę 3 mld dol. wypłaconą w ciągu trzech lat. W tym roku Mińsk dostał 800 mln dol. i czekał na 400 mln dol. Jednak, jak zauważył Krasilnikow, białoruskie władze nie przeprowadzają reform, do których się w umowie zobowiązały. – Nie ma unifikacji kursów, nie ustabilizowano rezerw złotowalutowych kraju, nie przywrócono zaufania do narodowego pieniądza – wyliczał dyrektor EABR.

W rezultacie białoruska inflacja (41 proc. za siedem miesięcy) jest najwyższa na świecie, a dwa razy dewaluowany rubel wciąż traci na wartości. Za dolara banki chcą już 9 – 10 tys. rubli, podczas gdy kurs oficjalny to 5053 ruble.