W zasadzie takie wyjście z kryzysu jest niemożliwe, bo strefy euro nie można opuścić. Ale w tym i poprzednim kryzysie finansowym stało się już tyle rzeczy niemożliwych,że i taka opcja wydaje się prawdopodobna. Wiązałaby się jednak z drastyczną dewaluacją drachmy i gigantycznymi stratami wszystkich posiadaczy greckich papierów skarbowych.
A więc, jak wyliczyli ekonomiści z Roubini Global Economics musiałoby zacząć się od dewaluacji drachmy przynajmniej o 120 procent. Michael Hart z RGE zwraca jednak uwagę,że do likwidacji swojego defciytu rachunku bieżącego Grecy potrzebowaliby jedynie 50 procentowej dewaluacji. Do odzyskania konkurencyjności, nie mniej niż 120 proc. Ostatecznie euro byłoby 2,2 raza silniejsze, niż było w chwili gdy Grecja przyjmowała wspólną walutę.
Kiedy w roku 1999 Brazylijczycy zdecydowali się odejść od sztywnego związania reala z dolarem, wartość waluty w tym kraju zmalała o 78 proc., konkurencyjność brazylijskiego eksportu zdecydowanie jednak wzrosła. Ale i tak uzyskanie równowagi na rachunku bieżącym zajęło dwa lata.
Gdyby Grecy chcieli naśladować z kolei rozwiązanie argentyńskie w pierwszym etapie wymieniliby euro po kursie 1 euro za 340,75 drachmy. W tej sytuacji np obligacje o cenie nominalnej miliona euro miałyby cenę nominalną 340,75 mln drachm. To nie byłoby problemem,ponieważ Grecy dysponują dzisiaj możliwościami wydrukowania takich kwot. Tyle,że nie byłoby ucieczki od dalszej dewaluacji drachmy. Ekonomiści najczęściej sugerują,że mogłoby to być nawet 1000 drachm za euro.Wtedy posiadacze obligacji straciliby ok 2/3 wartości nominalnej posiadanych greckich papierów.
Zdaniem brytyjskiego banku HSBC wyjście Grecji ze strefy euro oznaczałoby automatycznie opuszczenie przez ten kraj Unii Europejskiej . A już taki scenariusz byłby dla Grecji katastrofalny. Od nowa - po dewaluacji - musiałyby zostać wycenione wszystkie aktywa w systemie bankowym. natychmiast musiałby zostać nałożony limit dopuszczalnej wysokości wypłat bankowych, aby zapobiec krachowi systemu finansowego, który nie miałby już dostępu do gotówki w Europejskim Banku Centralnym.
Ogłoszenie niewypłacalności ze wszystkimi możliwymi czy prawdopodobnymi konsekwencjami nie zmienia jednak faktu,że Grecy i tak musieliby doprowadzić do reformy własnego systemu finansowego, w tym doprowadzenia deficytu budżetowego do poziomu możliwego do finansowania. To z kolei wymagałoby kolejnych środków oszczędnościowych, kto wie czy nie bardziej radykalnych od wprowadzanych obecnie. Gdyby wszystko szło zgodnie z planem bank centralny Grecji otrzymałby prawo drukowania gotówki.
Powrót do drachmy spowodowałby jednocześnie mnóstwo problemów technicznych, nie mówiąc już chociażby o konieczności przeprogramowania wszystkich bankomatów.
Gdyby do takiej ewentualności jednak doszło, wyjście z euro i dewaluacja drachmy musiałyby by zostać przeprowadzone w całkowitej tajemnicy, najlepiej w weekend. To zapobiegłoby runowi na banki. A euro z greckich instytucji finansowych zasiliłoby banki europejskie.
Jedno jest oczywiste : wyjście Grecji ze strefy euro nie zakończyłoby kryzysu zadłużeniowego, ale spowodowałoby rozszerzenie go na inne kraje peryferyjne eurolandu, co z kolei zaowocowałoby ucieczką pieniądza z banków. W efekcie kryzys 2008/9 wydawałby się tylko „finansowym ćwiczeniem" w porównaniu z konsekwencjami, a wśród nich już nie recesją, ale depresją.