W ciągu najbliższych pięciu lat trzeba będzie spłacić około 550 miliardów dolarów kredytów zaciągniętych przez europejskie firmy na przejęcia lewarowane, wynika z danych zebranych przez firmę Dealogic na zlecenie brytyjskiej kancelarii prawnej Linklaters LLP. Raport w tej sprawie opublikowano we wtorek.
Widmo upadłości
Skala zapadalnego długu jest sama w sobie porażająca, ale liczne dodatkowe czynniki – w tym kryzys gospodarczy w Europie i zaostrzenie wymogów kapitałowych dla banków – może ją uczynić szczególnie dotkliwą zarówno dla kredytodawców, jak i dla kredytobiorców, wynika z raportu zatytułowanego „Negocjowanie rosnącej góry długów LBO w Europie".
W najgorszym możliwym scenariuszu odsetek upadłości, który już rośnie szybko, może wzrosnąć jeszcze bardziej, co będzie miało dodatkowe negatywne konsekwencje zarówno dla banków, jak i firm private equity, których zyski spadają z powodu negatywnych trendów gospodarczych i braku dynamicznego rynku fuzji i przejęć oraz ofert publicznych, na którym mogłyby one sprzedawać swoje inwestycje.
W przeciwieństwie do USA, gdzie wiele dużych firm wspieranych przez fundusze private equity zyskało oddech dzięki refinansowaniu na rozkwitającym rynku obligacji śmieciowych, banki w Europie nie mają ochoty udzielać tym funduszom nowych kredytów. Jednocześnie europejski rynek obligacji śmieciowych jest mniej rozwinięty niż w USA, choć europejskie firmy mogą oczywiście szukać możliwości kredytowania w Ameryce.
Dłużnicy w kłopotach
Nawet jeżeli firmy będą w stanie refinansować swój zapadalny dług, zapłacą prawdopodobnie za to większe odsetki, co nałoży na nie kolejne obciążenie i ograniczy zwroty dla funduszy private equity.
Jeżeli firmy nie będą w stanie zrefinansować lub spłacić swojego długu, wierzyciele mogą być zmuszeni do zaakceptowania mniejszych sum, niż im się należą, czasami w formie akcji.
Oczywiście, rynki mogą się stać bardziej życzliwe. Europejski rynek obligacji o wysokiej rentowności może wrócić do wysokiego tempa wzrostu, które trwało przez dwa lata, do połowy 2011 r., jeżeli obawy o problemy finansowe rządów państw strefy euro będą nadal słabnąć. Inni dostawcy kapitału, tacy jak firmy ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne i hedgingowe, mogą kupić nowe obligacje, choć w niektórych przypadkach będą zapewne woleli przejąć istniejące kredyty z dyskontem w porównaniu z ich wartością nominalną, w oczekiwaniu na restrukturyzację.
Góra długów, która piętrzy się przed funduszami private equity, ma swój początek w 2004 r., kiedy to rozpoczął się ostatni boom na wykupy lewarowane. Tani kredyt pomógł napędzić bezprecedensową aktywność w dziedzinie LBO po obu stronach Atlantyku. Fundusze private equity kupowały firmy, wykorzystując po części własną gotówkę, ale przede wszystkim korzystając z pożyczonych pieniędzy. Boom trwał przez pięć lat, do kryzysu finansowego w 2008 r. W Europie większość pieniędzy pochodziła z kredytów bankowych.
Część tego zadłużenia zacznie być wymagalna już w tym roku: według raportu Linklaters w Europie będzie to 69 miliardów dolarów.
Niektóre firmy już mają problemy ze spłatą zaciągniętego zadłużenia. W jednej ze spektakularnych transakcji Terra Firma Capital Partners wydała 6,7 miliarda dolarów, w większości w formie długu, na zakup EMI Group Ltd w 2007 r. Kredytodawca EMI, Citigroup, złożył w ubiegłym roku wniosek o upadłość tej wytwórni muzycznej.
—Dana Cimilluca