Niestety nie ma żadnej współpracy. Mamy do czynienia z Polską resortową. To, co robimy w Instytucie Książki, jest własną inicjatywą ministra Bogdana Zdrojewskiego i jego decyzji finansowych. Za wielki sukces uważam uruchomienie programu rządowego „Kultura+" z priorytetem „Infrastruktura bibliotek". Rząd przeznaczył 150 mln zł na doinwestowanie w najbliższych latach bibliotek na wsiach i w małych miejscowościach.
Kiedy wraz z synem odwiedzam naszą osiedlową bibliotekę, widzę, że wygląda bardzo schludnie, jest dobrze zorganizowana. A jak jest poza największymi miastami?
Można jeszcze natknąć się na relikty PRL – budynki z odpychającymi wnętrzami, do których młodzież na pewno nie przyjdzie. Pojawiają się już jednak supernowoczesne biblioteki, które przykuwają uwagę nawet samą architekturą. Taki budynek staje się lokalną atrakcją, naturalnym centrum kultury, promieniuje na okolice, kojarzy się z nowoczesnością. Nowoczesna biblioteka wyrasta na lidera życia publicznego. Spotykają się w niej np. lokalne organizacje pozarządowe. Pamiętajmy, że w małych miejscowościach, w przeciwieństwie do dużych miast, nie ma kin i teatrów. Biblioteka jest jedyną instytucją z ofertą kulturalną.
Jakie są najlepsze wzory?
Powinniśmy równać do osiągnięć skandynawskich. Tam biblioteka to miejsce dostępu do kultury, wiedzy i ośrodek życia społecznego. W Skandynawii w bibliotece można usiąść, poczytać, napić się kawy, a nawet porozmawiać, nie przeszkadzając innym. Sale mają bowiem wielofunkcyjny charakter. Regały z książkami są wyposażone w kółka i można je przemieszczać. Przestrzeń ze zbiorami szybko da się przekształcić w salkę widowiskową albo miejsce na większą dyskusję. To zasługa funkcjonalnej architektury. Wiele jednak zależy od samorządów. Zamiast budować w Polsce kosztowne aquaparki, władze gmin powinny dofinansowywać biblioteki, bo one, w przeciwieństwie do aquaparków, służą wszystkim. Zawsze podkreślam, że biblioteka to najbardziej demokratyczna instytucja na świecie. Jest bezpłatna i nie ma grupy, do której nie byłaby adresowana.