USS Milius pojawił się na wodach Cieśniny Tajwańskiej kilka dni po zakończeniu przez Chiny ćwiczeń wojskowych w rejonie Tajwanu.

Chiny uważają Tajwan za zbuntowaną prowincję i integralną część Państwa Środka. W ubiegły poniedziałek chińska marynarka wojenna i lotnictwo zakończyły trzydniowe ćwiczenia, w czasie których chińska armia prowadziła symulowane ataki na Tajwan oraz ćwiczyła przeprowadzenie blokady wyspy.

Ćwiczenia zorganizowano po tym jak - mimo protestów Chin - w czasie pobytu w USA prezydent Tajwanu, Tsai Ing-wen, spotkała się w Los Angeles ze spikerem Izby Reprezentantów, Kevinem McCarthym, formalnie osobą numer trzy w Stanach Zjednoczonych. Chiny postrzegają spotkania przedstawicieli władz Tajwanu na tak wysokim szczeblu jako mieszanie się w wewnętrzne sprawy Chin oraz wspieranie nastrojów proniepodległościowych na Tajwanie.

Czytaj więcej

Ameryka twardo gra z Chinami. „Musimy brać natchnienie z Reagana”

W poniedziałek dowództwo amerykańskiej 7. Floty poinformowało, że niszczyciel rakietowy USS Milius "rutynowo" przeprawił się przez Cieśninę Tajwańską, realizując prawo do swobody żeglugi zgodnie z przepisami prawa międzynarodowego.

Amerykańskie okręty przepływają przez Cieśninę Tajwańską średnio raz w miesiącu. Realizując prawo do swobody żeglugi pojawiają się też na wodach Morza Południowochińskiego, w tym w tych jego częściach, które są przedmiotem roszczeń terytorialnych Chin.

Okręty USA przepływają przez Cieśninę Tajwańską średnio raz w miesiącu

W ubiegłym tygodniu USS Milius przepłynął w pobliżu jednej z kontrolowanych przez Chiny wysp na Morzu Południowochińskim. Pekin uznał to za działanie nielegalne.

W poniedziałek rano ministerstwo obrony Tajwanu poinformowało, że w ciągu ostatniej doby w rejonie wyspy pojawiło się 18 chińskich samolotów wojskowych i cztery chińskie okręty.

Chiny nigdy nie wyrzekły się użycia siły jako sposobu na przywrócenie suwerenności nad Tajwanem.