Kto po Stoltenbergu. Pani sekretarz generalna?

Nigdy szefem NATO nie była kobieta. Ani nikt z naszego regionu. Teraz może się to zmienić.

Publikacja: 09.04.2023 06:00

Kto po Stoltenbergu. Pani sekretarz generalna?

Foto: AFP

Na giełdzie nazwisk dominują kobiece. Wielu ekspertów i publicystów uważa, że nadszedł już czas na to, by na czele Sojuszu wreszcie stanęła doświadczona polityk, zajmująca obecnie lub w niedalekiej przeszłości stanowisko premiera czy prezydenta w swoim kraju. Część dodaje, że powinna pochodzić z Europy Środkowo-Wschodniej - w tym kontekście w rozważaniach najczęściej pojawia się premier Estonii Kaja Kallas. Ale to nie eksperci i publicyści zadecydują, lecz rządzący z 31 państw członkowskich.

Wiele wskazuje na to, że nazwisko następczyni czy następcy Jensa Stoltenberga poznamy najpóźniej na lipcowym szczycie NATO w Wilnie.

- Najciekawsze rzeczy się dzieją teraz. Trwa sondowanie. Za kulisami. Jeżeli państwo X ma kandydata, to najpierw szuka sojuszników w regionie, potem w głównych stolicach Sojuszu. Pierwsze pytanie: czy macie coś przeciw? To skomplikowany proces, nie da się tego robić publicznie. A skoro tak, to trudno powiedzieć, kto naprawdę jest kandydatem - mówi „Rzeczpospolitej” Robert Pszczel, ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, który przez kilkanaście lat pracował w sztabie NATO.

Zamiary obecnego szefa

Jens Stoltenberg, były premier Norwegii, jest sekretarzem generalnym NATO od prawie dziewięciu lat, rok temu przedłużono mu kadencję, bo wielka wojna na wschodzie nie była dobrym momentem do zmian. Niektóre państwa członkowskie sygnalizowały jeszcze niedawno, że chciałyby, aby pozostał na stanowisku kolejny rok - do szczytu w 2024 roku w USA, gdzie będzie świętowana 75. rocznica powstania Sojuszu. Rzeczniczka Stoltenberga, Oana Lungescu, powiedziała jednak dwa miesiące temu, że „nie ma on zamiaru” starać się o kolejne przedłużenie mandatu i odda stery na jesieni tego roku. 

Czytaj więcej

Wielki powrót Theresy May? Może być kandydatem na nowego szefa NATO

Czy to ostateczna deklaracja? Nie wszyscy są przekonani. Gdy usłyszy propozycję, która oznaczałaby, że na jubileuszowym szczycie wystąpi w kluczowej roli, pewnie nie odmówi. 

Jak to mają w zwyczaju Turcy

Jak wygląda procedura powoływania sekretarza generalnego NATO, szefa najważniejszej organizacji militarnej świata? Jak mówi Robert Pszczel, oficjalnie kandydata przedstawia się na specjalnym posiedzeniu ambasadorów państw Sojuszu. Specjalnym, bo nie może w nim uczestniczyć szef rady, czyli sekretarz generalny NATO - bo i jego to dotyczy.

- Jednak takie zgłoszenie pojawia się dopiero wtedy, gdy po wcześniejszych konsultacjach wiadomo, że kandydat może liczyć na poparcie praktycznie wszystkich. I proces powołania trwa krótko. Choć zdarzały się sytuacje nieoczekiwane. Kilkanaście lat temu wydawało się, że były szef rządu Danii Anders Fogh Rasmussen już został wytypowany, a nagle zablokowali to Turcy, w związku z publikacją w duńskich mediach karykatur Mahometa. Jeżeliby Turcy trwali przy swoim oporze, to trzeba by szukać nowego kandydata. Jednak, jak to mają w zwyczaju, trochę się pohandryczyli, coś im tam obiecano i kandydaturę Rasmussena klepnięto - opowiada ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

Ważne stanowisko, poważne rozmowy

Jeden polityk, i to znany, nie czekał na rozwój debaty toczącej się za kulisami, i sam się zgłosił. To były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. - Uważam się za kandydata, to ważne stanowisko - powiedział nieoczekiwanie kilka tygodni temu podczas rozmowy z dziennikarzami ukraińskimi. Jego nazwisko pojawiało się już wcześniej, o tym, że będzie kandydował na sekretarza generalnego NATO, jedna z brytyjskich gazet pisała w zeszłym roku, kilka tygodni przed jego dymisją. Johnson bardzo wspierał walczącą Ukrainę - a to ważny argument w rywalizacji o to stanowisko - ale trudno sobie wyobrazić, by tak kontrowersyjny polityk miał rzeczywiście szanse.

W polskich mediach wspominano Aleksandra Kwaśniewskiego. - Oczywiście, traktuję to z satysfakcją, że po tylu latach moje nazwisko ktoś przypomina, ale wydaje mi się, że wyścig do NATO odbędzie się wśród aktualnych polityków - powiedział w marcu w RMF FM były prezydent Polski, dodając: - Dopóki ktoś poważny nie przeprowadzi ze mną poważnej rozmowy, to traktuję to jako medialne spekulacje. 

Opory wobec naszego regionu

Czy to w ogóle możliwe, by w czasie wojny Rosji z Ukrainą sekretarzem generalnym NATO został ktoś z regionu leżącego tuż obok? - Są pewne opory, niektórzy mówią, że z powodu tej wojny to nie. Ale trzeba zerwać z tym tabu. Uważam, że powinien być wspólny kandydat z regionu i trzeba za nim lobbować. Przyszedł czas na kandydata czy kandydatkę z naszego regionu, Javier Solana został sekretarzem generalnym 13 lat po wejściu jego kraju, Hiszpanii, do NATO, my wraz z Czechami i Węgrami jesteśmy już od 1999 roku, a inne państwa, na przykład bałtyckie, niewiele krócej. I nie ma dobrego wytłumaczenia, żeby nas odrzucać - mówi Robert Pszczel.

Czytaj więcej

Kwaśniewski sekretarzem generalnym NATO? Czarnecki: Rząd powinien to wspierać

Najczęściej z naszego regionu w mediach pojawia się wspomniana premier Estonii, Kaja Kallas. Także w mediach amerykańskich - a to USA mają najwięcej do powiedzenia w NATO.

Oprócz tego padały nazwiska obecnej prezydent Słowacji Zuzany Čaputovej, obecnej premier Litwy Ingridy Šimonytė, a także, choć rzadziej i z mniejszym przekonaniem, byłych prezydent Litwy i Chorwacji - Dalii Grybauskaitė i Kolindy Grabar-Kitarović.

Spośród swoich

Gotowa do objęcia stanowisk międzynarodowych byłaby zapewne Sanna Marin, która po przegranych wyborach nie będzie już szefową fińskiego rządu. Marin, także dzięki bezkompromisowej postawie wobec Rosji i wsparciu dla Ukrainy, cieszy się uznaniem w wielu krajach, ale Finlandia jest w NATO ledwie od paru dni, niemożliwe, by tak szybko doczekała się stanowiska szefa tej organizacji.

Poza Kają Kallas amerykańskie media, m.in. „Foreign Policy”, największe szanse dają długoletniemu premierowi Holandii Markowi Ruttemu, a - zwłaszcza - minister finansów i wicepremier Kanady Chrystii Freeland, zaangażowanej w sprawy ukraińskie (jej matka jest Ukrainką).

Na niekorzyść Freeland przemawia to, że jest wice, a nie szefową rządu. Ostatnio to stanowisko zajmowali byli premierzy - Rasmussen, a teraz Stoltenberg. I takie są raczej oczekiwania przywódców państw członkowskich, by wybierać spośród swoich. Wcześniej wystarczała zazwyczaj kariera ministerialna. 

Na giełdzie nazwisk dominują kobiece. Wielu ekspertów i publicystów uważa, że nadszedł już czas na to, by na czele Sojuszu wreszcie stanęła doświadczona polityk, zajmująca obecnie lub w niedalekiej przeszłości stanowisko premiera czy prezydenta w swoim kraju. Część dodaje, że powinna pochodzić z Europy Środkowo-Wschodniej - w tym kontekście w rozważaniach najczęściej pojawia się premier Estonii Kaja Kallas. Ale to nie eksperci i publicyści zadecydują, lecz rządzący z 31 państw członkowskich.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dyplomacja
Niemcy "odłożyły na bok swoje interesy", a Viktor Orban "wybrał Władimira Putina"
Dyplomacja
Wołodymyr Zełenski wywiera presję na Joe Bidena. Chodzi o szczyt pokojowy
Dyplomacja
Polska wyśle wojska na Ukrainę? Rzecznik MSZ pytany o słowa Sikorskiego
Dyplomacja
Rośnie izolacja Izraela. Trzy europejskie państwa formalnie uznają dziś Palestynę
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Dyplomacja
Sikorski odpowiedział na pytanie o polskich żołnierzy na Ukrainie. "Niech Putin zgaduje"
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał