Reklama

Rozmowy o Donbasie. Blade światełko w tunelu

Doradcy przywódców Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec podejmą w środę w Paryżu próbę rozładowania napięcia w Donbasie.

Publikacja: 25.01.2022 18:57

Rozmowy o Donbasie. Blade światełko w tunelu

Foto: AFP

Spotkają się w stolicy Francji, by porozmawiać o sytuacji w Donbasie w ramach tzw. formatu normandzkiego. To, że w warunkach rosnącego napięcia Władimir Putin zgodził się na wysłanie do Paryża swojego człowieka, samo w sobie – jak uważają komentatorzy w Kijowie – już jest przełomem. Ukraińskiego przywódcę będzie reprezentował szef prezydenckiego biura Andrij Jermak, w imieniu Berlina uda się tam Jens Plötner, doradca ds. polityki zagranicznej kanclerza Niemiec, a Emmanuel Bonne zasiądzie do rozmów z ramienia francuskiego przywódcy. Putin wydeleguje zastępcę szefa administracji Kremla Dmitrija Kozaka.

– Można to traktować jako blade światełko na końcu tunelu. Kluczowe jest to, że wznawia się proces negocjacyjny w ramach zamrożonego dotychczas formatu normandzkiego – mówi „Rzeczpospolitej" Wołodymyr Fesenko, czołowy kijowski politolog. Przypomina, że po raz ostatni rozmowy doradców czterech przywódców odbywały się w styczniu ubiegłego roku.

Ukraiński portal Europejska Prawda twierdzi, że Moskwa zgodziła się na takie spotkanie pod pewnymi warunkami. Rząd w Kijowie wycofał w poniedziałek projekt ustawy regulującej zasady reintegracji terytoriów okupowanych. Budził spore emocje w Moskwie, gdzie ostrzegano, że przyjęcie ustawy jest sprzeczne z „porozumieniami mińskimi". Władze w Kijowie zaprzeczają: projektu ustawy nie wycofano pod naciskiem Rosji, lecz z powodu zastrzeżeń, które wcześniej miała Komisja Wenecka.

– Tak czy inaczej Ukraina demonstruje, że nie chce eskalacji, chce rozmawiać i szukać porozumienia. Ale jeżeli Rosja nie zmieni nastawienia i będzie nalegała na wykonanie porozumień mińskich według własnej wizji, żadnego kompromisu nie będzie. Nie jest możliwe nadanie specjalnego statusu okupowanym częściom obwodów donieckiego i ługańskiego. Jeżeli Rosja zechce naprawdę szukać kompromisu, ukraińskie władze też będą go szukać – twierdzi ukraiński ekspert.

Czy Moskwa jest gotowa na jakiekolwiek ustępstwa wobec Kijowa? Sympatyzujący z Kremlem znany rosyjski politolog Aleksiej Muchin jest przekonany, że nie.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Macrona pomysł na bezpieczeństwo

– Rosyjska strona nie zamierza ustępować. Zależy nam na zachowaniu porozumień mińskich, ale istnieje zagrożenie, że zostaną one naruszone wraz ze startem igrzysk olimpijskich w Pekinie. Ukraina będzie chciała militarnie rozwiązać problem nieuznawanych republik Donbasu i liczy na to, że Rosja nie zareaguje. A wszystkie zarzuty Kijowa i Zachodu są przykrywką. Stawiamy na dyplomację, a wygląda na to, że ta droga już się wyczerpała – mówi „Rzeczpospolitej", powtarzając padające od kilku tygodni tezy rosyjskich rządowych mediów.

Muchin nie wyklucza, że na Ukrainie może dojść do powtórki wydarzeń, które świat obserwował w Gruzji w 2008 roku. – Amerykanie zbroili Gruzinów i gdzie wylądowała ta broń? Zbroili w Syrii i co z tego wynikło? Na własne oczy widziałem stosy tej broni w Hmejmim (znajduje się tam rosyjska baza lotnicza – red.) – dodaje.

We wtorek o wycofaniu rodzin dyplomatów z Kijowa zadecydowała Kanada, wcześniej taką decyzję podjęły USA, Wielka Brytania i Australia. Niemcy poinformowały o „dobrowolnym" powrocie do domu rodzin dyplomatów i pracowników niemieckich organizacji. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Ukrainy Ołeksij Daniłow w wywiadzie dla ukraińskiej redakcji BBC powiedział w poniedziałek, że „poszczególni partnerzy Ukrainy sprzyjają panice" i że to jest „na rękę Rosji". Przypominał, że wojna w Donbasie toczy się już od 2014 roku.

– Wycofywanie dyplomatów wzmacnia napięcia społeczne, bo ludzie zaczynają myśleć, że ryzyko wojny jest duże. Po drugie uruchamia się rosyjska kampania informacyjna. Mówią, że Amerykanie uciekli z Afganistanu, a teraz uciekają z Ukrainy – komentuje Fesenko.

– Na Zachodzie jest znacznie większa panika niż na Ukrainie i to napięcie osłabia już nie tylko ukraińską hrywnę, ale i uderza w światowe giełdy. Wygląda na to, że zarówno w Moskwie, jak i w Waszyngtonie niezbyt dobrze oceniają sytuację na Ukrainie. Nie jesteśmy Afganistanem. Ukraińcy się bronią już od 2014 roku i udowodnili, że nie uciekają i nie składają broni – dodaje.

Dyplomacja
Atak na Wenezuelę. Jest komentarz Donalda Tuska
Dyplomacja
Arabia Saudyjska zbombardowała wspierane przez ZEA siły w Jemenie
Dyplomacja
Gry wojenne Pekinu. Chiny ćwiczą przejęcie Tajwanu głodem
Dyplomacja
Chińska armia przeprowadza gry wojenne wokół Tajwanu. Znowu
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Dyplomacja
Kanada rozważa budowę bazy wojskowej w Europie, w pobliżu Rosji
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama