Grecja i Finlandia w ubiegłym miesiącu zawarły porozumienie po współpracy wojskowej i obronnej, którego elementem jest zakup przez Grecję trzech francuskich fregat za ok. 3 mld euro.

Ateny zakontraktowały już wcześniej we Francji zakup 24 myśliwców Rafale.

- Po raz pierwszy jest jasno wskazane, że w przypadku ataku państwa trzeciego na jedno z dwóch państw, otrzyma ono pomoc wojskową od drugiego sojusznika - powiedział Mitsotakis na forum greckiego parlamentu, który ma w czwartek ratyfikować umowę z Francją.

- Wszyscy wiemy, kto grozi komu casus belli w rejonie Morza Śródziemnego - dodał, nie wymieniając jednak z nazwy Turcji.

Źródłem konfliktu między Grecją a Turcją jest kwestia ustalenia granic ich szelfów kontynentalnych i granic morskich.

3 mld

Tyle euro Grecja ma zapłacić za trzy francuskie fregaty

Turcja ostrzega Ateny, że jeśli te poszerzą granice swoich wód terytorialnych w rejonie Morza Egejskiego do odległości 12 mil morskich (19 km) od brzegu, będzie to stanowić casus belli, a więc powód do wybuchu wojny.

Niektóre greckie wyspy znajdują się w odległości mniejszej niż 12 mil morskich od zachodniego wybrzeża Turcji - zauważa Reuters.

Czytaj więcej

Emmanuel Macron i Kyriakos Mitsotakis
Macron sprzedaje okręty Grecji. Mówi, że Europa musi bronić się sama
Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Wszystkie państwa NATO są zobligowane do udzielenia pomocy państwu, które jest obiektem agresji - w przypadku konfliktu Grecji z Turcją byłoby to jednak skomplikowane, ponieważ oba państwa należą do NATO.

Grecję i Turcję dzielą też spory terytorialne we wschodnim basenie Morza Śródziemnego dotyczące statusu niektórych wysp na Morzu Egejskim, a także Cypru, podzielonego na część "grecką" i "turecką".