Dzisiejsze prawo dzieli rodziców, którzy stracili dziecko na etapie życia płodowego, na tych, którzy mogą je pochować, i na tych, którym uniemożliwia to prawo. Wydanie aktu zgonu, bez którego nie można urządzić pochówku, uzależnione jest bowiem od określenia płci. A to nie zawsze jest możliwe.

Prace nad nową ustawą o cmentarzach i chowaniu zmarłych, która została przekazana do opiniowania, są szansą na rozwiązanie tej kwestii.

Czytaj więcej

Dane o przyczynach zgonów mają być dokładniejsze i wiarygodniejsze

– Sprawą nierozwiązaną i nie do końca zdefiniowaną pozostaje, co zrobić w sytuacji, gdy w badaniu ginekologicznym i laboratoryjnym mamy potwierdzenie, że kobieta była we wczesnej ciąży, doszło do poronienia, ale jajo płodowe zostało w jakiś sposób utracone i nie jesteśmy w stanie wykonać badań genetycznych pozwalających na określenie płci dziecka. A bez tego nie możemy dziś wydać karty zgonu, bez której rodzice nie mogą dokonać pochówku – tłumaczy prof. Andrzej Marszałek, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów i konsultant krajowy w dziedzinie patomorfologii. Kwestię wyjaśnienia, kiedy należy wydać kartę zgonu mimo braku materiału do badań genetycznych, zawrze w swoich uwagach do projektu.

Ciąża bez śladu

Prof. Marszałek wyjaśnia, że czasami resztki zarodka zostają utracone jeszcze przed przybyciem do szpitala i choć na podstawie zmian endometrium można stwierdzić, że kobieta była w ciąży, po zarodku nie ma śladu.

Jak dodaje Katarzyna Łodygowska, prawniczka zajmująca się pomocą rodzicom po stracie dziecka, przyczyną trudności w określeniu płci zarodka jest także złe zabezpieczenie materiału w warunkach szpitalnych.

– Kobiety nie są informowane, że do straty może dojść nawet w toalecie, albo w warunkach domowych. Wówczas, jeśli taka ciężarna zgłasza się do szpitala po kartę martwego urodzenia dziecka, odsyłana jest z niczym. Zdarza się też, że materiał jest zabezpieczony, ale za badania genetyczne, pozwalające określić płeć, rodzice muszą płacić sami. A zwyczajnie ich na to nie stać, bo dla wielu osób 400 zł jest kwotą nie do zaakceptowania – mówi prawniczka.

Brak aktu zgonu przekreśla możliwość ubiegania się o zasiłek pogrzebowy, który pomaga pokryć koszty pochówku.

Jej zdaniem to rodzice powinni decydować, czy utracony zarodek należy pochować, czy nie, bo dla jednej osoby pięciotygodniowy płód jest dzieckiem, a dla innej nie musi. Dużym ułatwieniem byłoby jednak, gdyby kwestie te doprecyzowało prawo.

I choć żaden przepis prawa nie stwierdza wprost, że do wydania aktu zgonu potrzebna jest płeć, wszystkie formularze zawierają okienko, w którym należy ją zaznaczyć. I bez jej wskazania są nieważne. Dlatego, zdaniem prawników, nowa ustawa, zastępująca przepisy sprzed 62 lat (obowiązująca ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych została opublikowana w latach 50. XX wieku), powinna uwzględniać potrzeby rodziców, którzy utracili dziecko na etapie wczesnej ciąży.

Dyskryminacja rodziców

Część prawników zwraca uwagę, że obecne przepisy dyskryminują tych rodziców, w przypadku których nie udaje się ustalić płci zmarłego na wczesnym etapie dziecka. Inni uważają, że narusza to ich prawa pacjenta do informacji. Katarzyna Łodygowska dodaje, że część lekarzy stosuje tzw. płeć serca – gdy nie da się ustalić płci genetycznie, pytają rodziców, jaką płeć miało według nich dziecko, wpisują ją do formularza i umożliwiają im w ten sposób pochówek.

Etap legislacyjny: opiniowanie

OPINIA

Jolanta Budzowska radca prawny

Odmowa wydania aktu zgonu ze względu na brak określenia płci zarodka czy płodu niewątpliwie narusza prawa pacjentów, które należy rozumieć szeroko, a przepisy interpretować celowościowo, a nie literalnie. Tę sytuację można odnieść do przypadków naruszenia prawa pacjenta do godnego traktowania czy do informacji o stanie zdrowia. W przypadku płodu za pacjenta upoważnionego do uzyskiwania informacji uważa się nie tylko matkę, ale i ojca. Podobnie należałoby podejść do problemu informacji o płci martwego zarodka. Piętrzenie przed rodzicami problemów w tak trudnej sytuacji życiowej niewątpliwie jest źródłem dodatkowej krzywdy. Jeżeli to naruszenie ma źródło w przepisach, należy je zmienić.