We czwartek Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło oczekiwany od dawna projekt ustawy o ochronie wolności słowa w internetowych serwisach społecznościowych. Ma ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu kłamstw w mediach społecznościowych, a także w serwisach świadczących usługi elektroniczne.

Przeciw samowoli

Nowe prawo ma przeciwdziałać nieuzasadnionemu blokowaniu kont internautów. Często bywa, gdy operator serwisu społecznościowego sam uzna jakieś rozpowszechniane treści za niewłaściwe. Takie przypadki autorzy projektu określili jako arbitralne ograniczanie dostępu do tych mediów i przykład naruszania wolności i praw innych osób.

Czytaj więcej

Marek Kobylański: Pozew bez adresu

Ustawa ma wprowadzić procedurę składania reklamacji do serwisów społecznościowych, z których korzysta w kraju co najmniej milion zarejestrowanych użytkowników. Jeśli taki serwis zablokuje czyjeś konto, usunie wpis lub rozpowszechni treści poniżające ludzi, pochwalające przemoc czy naruszające dobre obyczaje, użytkownik będzie mógł złożyć skargę do podmiotu prowadzącego taki serwis. W 48 godzin skarga ma być rozpatrzona.

Jeśli użytkownik nie będzie z rozwiązania zadowolony, może poskarżyć się do nowej instytucji – Rady Wolności Słowa. Jeśli Rada uwzględni skargę, może nakazać np. natychmiastowe przywrócenie zablokowanej treści lub konta, a także nałożyć karę od 50 tys. zł do 50 mln zł. Od decyzji wydawanych przez Radę nie będzie odwołania, ale będzie można zwrócić się do niej o ponowne rozpatrzenie sprawy. Będzie też możliwość zaskarżenia jej decyzji do sądu administracyjnego.

Rada ma mieć przewodniczącego oraz czterech członków. Na sześcioletnią kadencję powoła ich Sejm. Tryb wyboru ma teoretycznie wyeliminować stronniczość i polityczne związki członków Rady. Nie będzie można do niej wybrać parlamentarzystów krajowych i europejskich ani członków organów samorządowych. Do wyboru potrzebna będzie też większość 3/5 głosów w Sejmie. Projekt zakłada jednak, że jeśli żaden z kandydatów nie uzyska takiego poparcia, wystarczy zwykła większość.

Taki sposób wyboru Rady krytykuje adwokat Zbigniew Krüger, który uważa, że w ten sposób, poprzez wybór zwykłą większością głosów, powstanie rada o charakterze politycznym. – Wbrew nazwie ustawy możemy mieć do czynienia z sytuacją, że jedne poglądy będą chronione przez Radę, a poglądy odmienne nie – przewiduje prawnik.

Ślepe pozwy

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Projekt zakłada też wprowadzenie dla osób poszkodowanych sieciowym kłamstwem procedury – tym razem już w sądach powszechnych – która zmierza do dochodzenia swoich praw, gdy sprawca nie jest znany w chwili składania pozwu. Dzieje się tak, gdy ktoś występujący pod pseudonimem w mediach społecznościowych rozpowszechnia fałszywe informacje czy też zniesławia inne osoby. Dlatego wprowadzana jest procedura tzw. ślepego pozwu poprzez nowelizację kodeksu postępowania cywilnego.

W procedurze tej operator serwisu będzie zobowiązany do ustalenia danych użytkownika (takich jak adres IP), który swoimi wpisami rozpowszechniał kłamstwo, naruszał prawo czy dobre obyczaje. Tak da się ustalić, kto konkretnie dopuścił się tych czynów. Projekt zakłada, że sąd będzie mógł oddalić ślepy pozew, jeśli zadanie w nim zawarte będzie naruszało zasady współżycia społecznego lub zmierzało do obejścia prawa. Ma to być zabezpieczenie przeciw nadużywaniu tej procedury.

W ocenie adw. Krügera procedura ślepych pozwów jest potrzebna i nowoczesna. Surowiej ocenia on jednak resztę projektu. – Dostosowanie się przez np. Facebooka do polskiej ustawy w praktyce zależeć będzie od dobrej woli internetowego giganta, bo Polska nie dysponuje mechanizmami, by go do tego zmusić – ocenia ekspert. Przywołuje on niedawne fiasko działań rządu Australii w sporze z Facebookiem. A przecież Australia to rynek dużo większy niż Polska – przypomina Krüger.

We wcześniejszych dyskusjach nad projektem składano postulat, by równocześnie skreślić art. 212 kodeksu karnego, przewidujący ściganie zniesławienia przez prokuraturę. Jednak ostatecznie w projekcie MS nie znalazła się żadna nowelizacja tego kodeksu.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne

OPINIA

Agnieszka Chajewska adwokat, partner w kancelarii Kochański & Partners

Projekt ustawy co do zasady ma zwalczać rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji (kłamstw) w sieci. Wiele proponowanych w nim rozwiązań może pomóc ten cel zrealizować. To np. zobowiązanie wielkich portali społecznościowych z siedzibą poza Polską do utworzenia w naszym kraju przedstawicielstwa, co może znacząco ułatwić prowadzenie postępowań sądowych przeciwko takim mediom, gdy za ich pośrednictwem rozpowszechniane są kłamstwa w internecie. Jednak tworzenie specjalnej rady, która ma się tym zajmować, to wylanie dziecka z kąpielą. Takie zadania mogłyby realizować instytucje już istniejące, w tym sądy powszechne. Dodatkowo w projekcie przewidziano ograniczone możliwości dowodowe w postępowaniu przed Radą (brak świadków, biegłych), co może rodzić ryzyko niesprawiedliwych rozstrzygnięć.