Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wskaźnik PMI dla polskiego sektora przemysłowego odnotował najniższy wynik od pół roku?
- Jakie są prognozy na przyszłość mimo obecnego spadku wskaźnika PMI?
- W jaki sposób dane z innych źródeł, takich jak GUS, mogą różnić się od wyników PMI?
- Jakie są opinie ekspertów na temat przydatności PMI jako wskaźnika koniunktury dla Polski?
Odczyt PMI 47,1 pkt jest wyraźnie gorszy nie tylko od średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (49,4 pkt), ale nawet od najbardziej pesymistycznej z nich (48,8 pkt).
Wynik jest dużym rozczarowaniem. W ostatnich miesiącach PMI dla polskiego przemysłu siermiężnie, ale jednak piął się w górę: od października do stycznia wahał się w wąskim przedziale 48,5-49,1 pkt, a więc już blisko granicy 50 pkt oddzielającej poprawę od regresu w sektorze. Wydawać by się mogło, że przekroczenie tego pułapu jest kwestią czasu, tym bardziej, że wstępne szacunki przemysłowego PMI z Niemiec i całej strefy euro za luty były rewelacyjne: oba przebiły 50 pkt (kolejno 50,7 i 50,8) i były najwyższe od 44 miesięcy.
Tymczasem w przypadku polskiego PMI nastąpiło twarde zderzenie z rzeczywistością. Oczywiście, wskaźnik cechuje się pewną zmiennością, niemniej lutowy wynik sugeruje spore pogorszenie nastrojów kadry kierowniczej w sektorze (badanie bazuje na kwestionariuszach wśród ponad dwustu firm produkcyjnych) i zniwelował dużą część ożywienia z drugiej połowy 2025 r. Ekonomiści ING Banku Śląskiego wysnuwają teorię, że być może pogorszenie w danych to efekt dość srogiej jak na realia ostatnich lat zimy. Zauważają przy tym, że eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym duży skok cen ropy i gazu, tylko dodaje niepewności.
„Sytuacja na Bliskim Wschodzie może dodatkowo podbić koszty energii, ale też opóźnić oczekiwane ożywienie w przemyśle. Uderzenie w Iran i wzrost cen ropy oraz gazu to nieco wyższa inflacja, ale także negatywny czynnik dla słabego przemysłu w Europie” – piszą na X.