W ciągu dekady liczba ludności na stałe mieszkającej w Polsce skurczyła się o 0,9 proc., czyli ok. 330 tys. osób – wynika ze wstępnych wyników Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2021, przedstawionych przez GUS w czwartek.

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: Jeszcze można uniknąć katastrofy

Trwałe zjawisko

Taki spadek nie wydaje się zaskakująco duży w kontekście np. wielkiej fali emigracji zarobkowej po 2004 r. czy wciąż malejącej liczby urodzeń. Za to wyniki spisu jasno pokazały, jak mocno przyspieszył proces starzenia się społeczeństwa. W ostatnich dziesięciu latach liczba osób w wieku poprodukcyjnym (powyżej 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn) wzrosła o 1,8 mln, a liczba osób młodszych – skurczyła się aż o 2,1 mln. W efekcie osoby starsze stanowią już 21,8 proc. społeczeństwa, podczas gdy wedle spisu powszechnego z 2011 było to 16,9 proc., a wedle spisu z 2002 r. – 15 proc.

– Wyniki spisu z 2021 są alarmistyczne, jeśli chodzi o polityki publiczne. Reakcja na kryzys demograficzny, z którym już mamy do czynienia i będziemy mieli przez następne dekady, powinna być kluczowym wyznacznikiem we wszystkich obszarach działań państwa – podkreśla Antoni Kolek z Instytutu Emerytalnego.

– To nawet nie jest kryzys, z którym trzeba się jakoś uporać, to trwałe zjawisko wymagające trwałych dostosowań – zaznacza też Paweł Wojciechowski, b. główny ekonomista ZUS.

Młodzi emeryci

Eksperci wyliczają, że starzejące się społeczeństwo to duże wyzwania m.in. dla służby zdrowia. – Starsze osoby najczęściej korzystają z systemu ochrony zdrowia, jeśli ich liczba gwałtownie rośnie, to i system musi się mocno przystosować, by przynajmniej zachować obecny standard pomocy. Nie mówiąc o poprawie jakości usług – mówi Kolek.

Nie do końca wiadomo, czy do zmiany struktury wiekowej przystosowany jest nasz system ubezpieczeń społecznych. Już obecnie wskaźnik pokazujący, ile osób w wieku produkcyjnym przypada na jedną osobą w wieku emerytalnym, mocno spada, a może być jeszcze gorzej. A to rodzi ryzyko niewydolności systemu i ubóstwa osób starszych wynikającego z niskich świadczeń.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– Należy zastanowić się nad wiekiem emerytalnym w Polsce, nad ustaleniem innych proporcji liczby lat pracy do liczby lat na emeryturze – komentuje Kolek. Jeśli chodzi o wiek emerytalny, to w Polsce mamy najbardziej liberalny system w Europie – 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

– A takie pomysły, jak emerytura stażowa, spowodują, że będziemy mieli jeszcze więcej „młodych" emerytów – zaznacza Wojciech Nagiel, ekspert BCC, dodając, że wiele wyzwań czeka też politykę rynku pracy.

Otwarcie na zagranicę

– Luka na rynku pracy narasta, będzie nam coraz bardziej brakowało pracowników – podkreśla Paweł Wojciechowski. Dotychczas tę lukę z pewnym powodzeniem zasypywał napływ pracowników z zagranicy, w tym z Ukrainy, czy wykorzystanie tzw. rezerw krajowej siły roboczej w postaci wzrostu aktywności zawodowej. Ale te źródła poprawy już się wyczerpują, a rząd nie wypracował dotychczas porządnej polityki migracyjnej.

– Ważnym i potrzebnym rozwiązaniem byłoby także wprowadzenie zachęt dla osób, które chcą pozostać na rynku pracy mimo osiągnięcia wieku emerytalnego. Takie pomysły już się zresztą pojawiały w rządowych propozycjach, ale nie są realizowane – zauważa też Nagiel.

Eksperci zgodnie oceniają, że obecny rząd skupia się na polityce pronatalistycznej, która ma zapobiec spadkowi liczby urodzeń dzieci, co jest dobrym kierunkiem, ale jednocześnie pomija inne istotne aspekty demograficznych wyzwań.