Ekonomiści, którzy biorą udział w konkursie prognoz organizowanym przez Narodowy Bank Polski, „Rzeczpospolitą" i „Parkiet", nieznacznie podnieśli prognozy dotyczące tempa wzrostu gospodarczego w III kwartale bieżącego roku, ale równocześnie obniżyli swoje przewidywania dotyczące kolejnych trzech kwartałów.
Obecnie spodziewają się – taka jest średnia prognoz – że w III kwartale PKB wzrośnie o 4,1 proc. w skali roku. W poprzedniej „turze prognostycznej" (przed trzema miesiącami) spodziewali się wzrostu na poziomie 4,0 proc. W I kwartale 2011 r. PKB był o 4,4 proc. wyższy niż rok wcześniej.
– Na wyhamowanie dynamiki PKB od pewnego czasu wskazują słabsze odczyty wskaźników koniunktury i bieżące dane o produkcji przemysłowej – tłumaczy Radosław Cholewiński, zarządzający w Trigon DM.
W kolejnych dwóch kwartałach spodziewane jest dalsze lekkie spowolnienie – do minimalnie poniżej 4 proc. Obecne prognozy są nieco niższe niż przewidywania sprzed trzech miesięcy.
Obniżenie dynamiki PKB prawdopodobnie będzie jednak przejściowe. Na przełomie tego i następnego roku wzrost PKB może powrócić do poziomu ok. 4,5 proc. – Czynnikiem wspierającym wzrost powinny być inwestycje prywatne – uważa Cholewiński.
Inflacja w dół do czasu
Spośród pięciu kategorii makro, które prognozują uczestnicy naszego konkursu, w ostatnich trzech miesiącach znacząco zmieniły się jedynie prognozy inflacji. Obecnie analitycy spodziewają się, że w ostatnich trzech miesiącach tego roku roczna inflacja będzie wynosiła 4,3 proc. (prognozy zbieraliśmy jeszcze przed lepszymi od oczekiwań danymi za czerwiec). W poprzedniej rundzie prognostycznej oczekiwali, że będzie to 3,4 proc.
– Inflacja do końca 2011 roku utrzyma się na poziomie powyżej 4 proc. – wyjaśnia Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.
Nieco większym optymistą jest Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ, który spodziewa się spadku inflacji nawet do mniej niż 4 proc. – Przyczynią się do tego spadki cen żywności i paliw, ale także cen w łączności czy sezonowe odzieży i obuwia. Jednak obawiam się, że w IV kwartale proces dezinflacji może ulec wyhamowaniu, a może nawet odwróceniu, szczególnie gdyby w końcu roku doszło do podwyżek cen energii elektrycznej i gazu – ocenia.
Większy deficyt
Obecnie ekonomiści bardziej optymistycznie niż przed trzema miesiącami oceniają perspektywy deficytu na rachunku obrotów bieżących bilansu płatniczego. Wciąż spodziewany jest deficyt, ale niższy, niż prognozowano w poprzedniej rundzie prognostycznej. Analitycy są zdania, że w IV kwartale deficyt może przekroczyć 3,8 mld euro, a później będzie już stopniowo malał.
Czy może to mieć wpływ na notowania złotego? – Czeka nas kontynuacja dotychczasowego trendu i dalsze pogłębienie deficytu na rachunku obrotów bieżących. W tym roku deficyt może sięgnąć ok. 5 proc. PKB –mówi Janusz Dancewicz, główny ekonomista DZ Bank Polska. – Polska nie będzie miała problemów ze sfinansowaniem tego deficytu. Niemniej w okresie zawirowań na rynkach finansowych rynki mogą spekulować o problemie „bliźniaczych deficytów" (tj. budżetowego i obrotów bieżących) i to może ciążyć na wartości złotego.