Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Moody’s uznała osłabianie reguł fiskalnych za zagrożenie dla ratingu Polski.
  • W jakiej sytuacji zmiany mogłaby doprowadzić do kolejnej obniżki ratingu kredytowego Polski.
  • Jakie są sposoby na rozluźnienie reguł fiskalnych? Czy zniknie 55-proc. próg ostrożnościowy dla długu.
  • Jak szybko i dlaczego rośnie różnica między długiem liczonym według polskiej i unijnej metodologii?
  • Jak kolejne rządy przestrzegają reguł fiskalnych.

Odejście od obowiązujących reguł fiskalnych byłoby jednym z najważniejszych zagrożeń dla ratingu Polski – wskazała agencja Moody’s, zaraz po tym, jak obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej naszego kraju. Jak wyjaśniał Heiko Peters, główny analityk agencji ds. Polski, negatywna presja na rating mogłaby pojawić się, gdyby po wyborach pojawiły się inicjatywy zmierzające do zmiany limitów zadłużenia i osłabienia innych wiążących ograniczeń. Moody’s obniżyła rating Polski do A3, wskazując m.in. na trwałe osłabienie sytuacji fiskalnej, rosnące zadłużenie i mniejszą skuteczność polityki fiskalnej.

Moody’s ostrzega przed zmianą limitów długu

Wśród potencjalnie ryzykownych działań Moody’s wymienia m.in. próby usunięcia z ustawy o finansach publicznych progu ostrożnościowego na poziomie 55 proc. PKB czy zmiany konstytucyjnego limitu zadłużenia wynoszącego 60 proc. PKB. Agencja zwraca też uwagę na możliwość wprowadzenia przepisów pozwalających na gromadzenie coraz większej części długu poza krajowymi regułami fiskalnymi.

Peters zaznaczył, że Moody’s nie zakłada obecnie takiego scenariusza, ale spodziewa się, że Polska ostatecznie dostosuje się do reguł fiskalnych, co doprowadziłoby do stabilizacji długu na poziomie 70–75 proc. PKB.

Czytaj więcej

Agencja Moody's straciła cierpliwość. Pierwszy raz w historii obniżyła rating Polski

– Moody’s znakomicie odczytuje sytuację w Polsce – komentuje Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Państwowy dług publiczny, jeśli nie w tym, to w przyszłym roku przekroczy próg ostrożnościowy 55 proc. PKB. Gdyby rząd w tej sytuacji miał zacząć stosować sztuczki polegające na wypychaniu wydatków i długu do tzw. funduszy pozabudżetowych, zostałoby to potraktowane jako próba uniknięcia koniecznej konsolidacji fiskalnej. I mogłoby spotkać się z nieprzychylną reakcją agencji ratingowych – wyjaśnia Jankowiak.

Zmiana reguł może być sygnałem dla inwestorów

Zdaniem Jankowiaka jeszcze gorzej z punktu widzenia naszej wiarygodności kredytowej odczytana byłaby próba likwidacji 55-proc. progu ostrożnościowego, nie mówiąc już o próbie zmiany konstytucyjnego limitu 60 proc. PKB. Jak wskazuje ekonomista, to pierwsze rozwiązanie byłoby poważnym dzwonkiem alarmowym dla inwestorów, a to drugie oznaczałoby usunięcie praktycznie wszystkich barier dla wzrostu zadłużenia. W takim scenariuszu – jego zdaniem – dalsza obniżka ratingu do poziomu nieinwestycyjnego byłaby niemal pewna.

Również Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP, ocenia wypowiedzi Moody’s jako pewną formę ostrzeżenia przed pójściem na łatwiznę i działaniami prowadzącymi do erozji krajowych reguł fiskalnych. Przy czym zastrzega, że nie ma tu żadnego automatyzmu. – Kluczowy jest szerszy kontekst. Jeśli polska gospodarka pozostanie na ścieżce wzrostu, nasza pozycja zewnętrzna będzie mocna, prowadzone będą działania konsolidacyjne w postaci wzrostu dochodów i ograniczenia wzrostu wydatków, to nawet techniczne dostosowanie reguł fiskalnych nie musi wywołać negatywnej presji na rating – analizuje Bujak. – Problem pojawiłby się, gdyby inwestorzy uznali, że zmieniamy zasady tylko dlatego, że jesteśmy pod ścianą i próbujemy w ten sposób ominąć limity zadłużenia – dodaje.

Czytaj więcej

Analitycy o decyzji Moody’s ws. Polski: niemiłe zaskoczenie, ale zasłużyliśmy

Dług poza budżetem coraz większym problemem

Wątek przestrzegania reguł fiskalnych nie pojawia się w opinii Moody’s przez przypadek, bo w Polsce nie jest z tym najlepiej. Jednym z jaskrawych przykładów jest duża i wciąż narastająca różnica między państwowym długiem publicznym liczonym według krajowej metodologii (PDP) a długiem sektora instytucji rządowych i samorządowych według metodologii unijnej (EDP). To właśnie efekt wypychania części wydatków i emisji długu poza budżet centralny.

Z projektu budżetu państwa na 2027 r. wynika, że dług „unijny” w przyszłym roku sięgnie ok. 3,1 bln zł, czyli 70,6 proc. PKB, a dług „polski” – 2,5 bln zł, czyli 57,1 proc. PKB (dla wyjaśnienia - nie oznacza to przekroczenia limitu 55 proc. PKB w ustawie o finansach publicznych, bo ten poziom liczony jest jeszcze inaczej). Różnica wyniesie więc ok. 597 mld zł. Jeszcze w 2019 r. wynosiła ona 56,7 mld zł, co oznacza, że w ciągu ośmiu lat wzrosła ponad dziesięciokrotnie. Rozbieżności rosną też w relacji do PKB – do 13,6 proc. w 2027 r. z 2,4 proc. w 2019 r.

Czytaj więcej

Paweł Wojciechowski: Gdy jedna reguła daje dwa wyniki

Problem z emisją długu poza krajowymi regułami zaczął się wiele lat temu, choć punktem przełomowym była pandemia i realizacja rządowych tarcz antykryzysowych, a także wybuch wojny w 2022 r. i kwestia finansowania wydatków na obronność. Politycy obecnego rządu jeszcze przed wyborami krytykowali takie praktyki, jednak nawet za ich kadencji różnica między EDP i PDP systematycznie rosła – z 400 mld zł w 2024 r. do niemal 600 mld zł w przyszłym roku.

„Tłuczenie termometru” nie rozwiąże problemu długu

Z czego wynika ta nieustannie narastająca różnica? – Politycy obchodzą przepisy nakładające ograniczenia na dług mierzony krajową definicją. By opóźnić przekroczenie limitu długu, kolejne rządy emitują dług poprzez instytucje, które nie są wliczane do tej definicji – wyjaśnia Piotr Bielski, ekonomista Erste Banku. – To bardzo niepokojące, oznacza też coraz mniejszą przejrzystość finansów publicznych – dodaje.

Czytaj więcej

Dług państwa dobija do granicy. Rząd może stanąć przed bolesnymi cięciami

Jego zdaniem właśnie na tym tle należy odczytywać ostrzeżenie Moody’s: po wyborach potrzebne byłyby konsolidacja fiskalna i zahamowanie, a w dalszej perspektywie także odwrócenie wzrostu długu. – Jeśli zamiast tego zaczniemy „tłuc termometr”, czyli demontować reguły powstrzymujące narastanie zadłużenia – czy to poprzez zmianę ustawowego progu 55 proc., czy dalsze modyfikowanie definicji długu – może to stać się czynnikiem przemawiającym za obniżką ratingu – ocenia Bielski.

Coraz słabsza stabilizująca reguła wydatkowa

Warto dodać, że za różnicę między EDP a PDP odpowiadają przede wszystkim fundusze zarządzane przez BGK. W tym m.in. Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, z którego finansowana jest część wydatków na obronność – jego zadłużenie na koniec II kw. 2026 r. wynosiło 119 mld zł. Istotną pozycję stanowi też Fundusz Przeciwdziałania COVID-19, którego zobowiązania z tytułu wyemitowanych papierów wartościowych nadal sięgają ponad 233 mld zł. Z większych funduszy trzeba wyliczyć też Krajowy Fundusz Drogowy (67,6 mld zł) czy Fundusz Pomocy (25,9 mld zł).

Eksperci zwracają uwagę także na słabnącą rolę ustalonej w 2013 r. i wciąż modyfikowanej stabilizującej reguły wydatkowej (SRW). W opinii do projektu budżetu na 2027 r. Rada Fiskalna wskazuje, że kolejne zmiany konstrukcji reguły oraz szerokie stosowanie wyjątków osłabiają jej rolę jako kotwicy dla wzrostu wydatków publicznych. Z kolei NIK, oceniając wykonanie budżetu za 2025 r., wskazała na rozluźnienie SRW, które stworzyło pole do znaczącego wzrostu wydatków. Izba zwróciła też uwagę na utrzymywanie pozabudżetowego finansowania dłużnego, które przyczynia się do wzrostu długu publicznego.