Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Polacy chętnie kupują dobra trwałe, jednocześnie ograniczając wydatki na produkty pierwszej potrzeby.
- Jaki jest rzeczywisty obraz popytu konsumenckiego po wyeliminowaniu wpływu rosnących cen paliw i inflacji.
- Jak hamujące tempo wzrostu płac realnych różnicuje zachowania zakupowe Polaków w zależności od ich zamożności.
- Które branże notują solidne wzrosty sprzedaży, a które muszą mierzyć się ze spadkiem zainteresowania klientów.
Zgodnie z danymi GUS, najsilniejszy wzrost w skali roku odnotowano w sprzedaży samochodów i części do nich (11,7 proc.), solidny też w dobrach trwałych – meblach i sprzęcie RTV/AGD (o 10,6 proc. r/r) i w kategorii „pozostałe” obejmującej m.in. markety i dyskonty (11,1 proc.). Na przeciwnym biegunie znalazła się m.in. sprzedaż odzieży i obuwia, ze spadkiem o 2,7 proc. r/r.
Warto zauważyć, że są to dane w ujęciu cen stałych, a więc po „wyekstraktowaniu” kwestii zmian cen. W cenach bieżących, a więc uwzględniając też inflację, nie jest raczej zaskoczeniem, że sprzedaż detaliczna urosła mocniej, o 6,4 proc. r/r, i była napędzana przede wszystkim przez wzrost wartości sprzedaży paliw (o blisko 22 proc. r/r). Zdecydowana większość tego efektu to jednak po prostu efekt wyższych cen benzyny czy diesla, w cenach stałych sprzedaż paliw urosła tylko o 1,1 proc. Porównanie danych w cenach stałych i bieżących potwierdza to, na co wskazują też statystyki inflacyjne – wciąż spadają m.in. ceny samochodów oraz odzieży i obuwia. Ogółem jednak wzrost cen paliw (nawet mimo obniżki VAT w drugiej połowie sierpnia) sprawił, że deflator sprzedaży detalicznej powędrował do poziomu 2,5 proc., najwyższego od grudnia 2023 r.
Czytaj więcej
Produkcja budowlano-montażowa urosła w sierpniu o 6,7 proc. r/r – podał w poniedziałek Główny Urząd Statystyczny (GUS). Dane okazały się zbieżne ze...
Dychotomia popytu konsumpcyjnego
„U konsumenta bez większych zmian” – konstatują ekonomiści Pekao. Rzeczywiście, dane z ostatnich miesięcy pokazują dość stabilny popyt na towary – bez załamania, ale i bez boomu.
Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego, wskazuje jednak na pewną dychotomię popytu konsumpcyjnego widoczną w sierpniowych danych. – Wciąż utrzymuje się dwucyfrowy wzrost sprzedaży dóbr trwałego użytku. Jednocześnie niską dynamikę obserwowaliśmy w przypadku towarów pierwszej potrzeby, takich jak żywność i paliwa, pomimo kolejnej edycji programu CPN w drugiej połowie sierpnia. Niższa niż w poprzednich miesiącach była także dynamika sprzedaży farmaceutyków – zauważa.
Jak ocenia, sierpniowe dane potwierdzają, że hamujące tempo wzrostu płac oraz rosnące ceny paliw wywierają presję na część konsumentów. – Ciekawe jest to, że nie dotyka to istotnie popytu na dobra trwałego użytku, ale jednocześnie konsumenci starają się oszczędzać na podstawowych wydatkach. Nie można wykluczyć, że odmienne zachowania konsumpcyjne dotyczą osób o wyższych dochodach i zgromadzonych oszczędnościach, a inaczej zachowują się osoby mniej zamożne – komentuje.
Czytaj więcej
Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw urosło w sierpniu o 5,6 proc. rok do roku – podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). Zatru...
Dane z gospodarki wskazują, że nastroje konsumentów nadal pozostają dość stabilne. Eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie i duży wzrost cen paliw nie odbiły się widocznie na wskaźnikach ufności konsumenckiej. Mimo miesięcznych wahań (bardzo dobry lipiec, słaby sierpień), co do zasady wydaje się, że nominalna dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw zakotwicza gdzieś poniżej poziomu 6 proc. r/r, co przy rosnącej inflacji będzie obniżało realne tempo wzrostu płac. W sierpniu realne zarobki w sektorze przedsiębiorstw zwiększyły się tylko o około 2,1 proc. r/r. To – na równi z wynikiem z kwietnia – najniższy odczyt od trzech lat.